Felietony

Surdykowski: W chaosie najlepiej radzą sobie drapieżcy

Jerzy Surdykowski
Fotorzepa / Guzik Piotr
Po letniej przerwie rusza Sejm.

A wraz z nim najbardziej spektakularna z komisji śledczych mająca obnażyć skandal warszawskiej reprywatyzacji i pogrążyć nielubianą przez rządzących panią prezydent. Komisyjne przesłuchania i decyzje narobią sporo hałasu tej jesieni, która i tak zapowiada się burzliwie. Ale nie byłoby dziś tego gorszącego spektaklu i pomniejszych skandali w innych miastach, gdyby nie brak odwagi i strusia polityka kolejnych rządów i parlamentów III RP. Absolutnie wszystkich, nie ma niewinnych!

Najbardziej niszczycielska w dziejach wojna światowa nie tylko zrujnowała majątek państw i narodów, ale też przesunęła granice. Jedni otrzymali to, co im się nie należało, inni zostali wypędzeni z siedzib. Czy z chwilą upadku komunizmu w latach 1989–1991 należało, „przywracając sprawiedliwość", cofnąć także te stalinowskie zmiany graniczne i ludnościowe? Oddać Polsce Wilno i Lwów, wypędzić Rumunów z Siedmiogrodu, a nas z Wrocławia i Szczecina?

Podobnie jest z reprywatyzacją. Polska wyszła z wojny potwornie zniszczona. Potem przyszło komunistyczne upaństwowienie, zresztą przeprowadzone niechlujnie, bo w Warszawie odebrano własność, a w Krakowie tylko wprowadzono „przymusowy zarząd". Potem dziesięciolecia odbudowy albo budowy od podstaw, z inną siatką ulic, nowym planem działek. A teraz po 1989 roku mamy to wszystko w „imię sprawiedliwości" odtworzyć? A co z reformą rolną i upaństwowionym przemysłem? Oddać przedwojennym właścicielom wedle stanu z 1939 roku czy tylko tym, którzy się żwawiej zakręcą, a najwięcej spryciarzom i hochsztaplerom fałszującym dowody własności?

Za zwroty nie płaci ani pani prezydent Warszawy, ani minister Jaki, tylko my wszyscy: podatnicy. Były już projekty ustaw reprywatyzacyjnych, ale dziś Polska jest jedynym krajem byłego obozu, który takiej ustawy nie posiada. W chaosie prawnym najlepiej radzą sobie drapieżcy, zawsze przegrywa zwykły lokator. Wobec ogromu strat, jakie wszyscy ponieśliśmy, jedynym sprawiedliwym rozwiązaniem byłoby odszkodowanie zupełnie symboliczne. Ale na to trzeba odwagi. Ponieważ jej brakuje, triumfują rekiny.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL