Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Felietony

Henryka Bochniarz: Przyszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej

Fotorzepa
Do przeszłoœci odchodzi ogólna koncepcja pracy w takim sensie, w jakim my jš rozumiemy. Większoœć zawodów, które dzisiaj znamy, ulega kompleksowym przemianom.

Przeczytałam ostatnio w jednej z analiz amerykańskiej firmy analitycznej Gartner, że w 2020 r. przeciętny Kowalski więcej czasu poœwięci na komunikację z botem (programem, który wykonuje powtarzalne czynnoœci za człowieka lub jest zaprogramowany w taki sposób, aby imitował ludzkie zachowanie) niż ze swoim partnerem czy partnerkš. Oznacza to, że w rekordowym tempie wizje zaczerpnięte wprost z powieœci Philipa K. Dicka (pisarza SF – red.) stajš się (cyfrowš) rzeczywistoœciš.

„Przyszłoœć pracy" to hasło, które przewija się w tytułach setek konferencji branżowych, artykułów naukowych, ksišżek coachingowych, wystšpień polityków. Wystarczy wpisać frazę w wyszukiwarce Google, a wyskakuje 48 mln wyników! Wœród nich zarówno tradycyjne rozważania o kodeksie pracy, jak i rozprawy omawiajšce takie zagadnienia, jak sztuczna inteligencja, robotyka, automatyka, cloud computing, aż po wezwania do walki z asymetrycznoœciš dochodów.

Moment zwrotny

Dlaczego tak enigmatyczna, choć klarowna w prostocie swojego dociekania tematyka porusza przedstawicieli globalnego społeczeństwa? No cóż, znajdujemy się w doœć specyficznym momencie rozwoju gospodarczego – większoœć zawodów, które dzisiaj znamy i uprawiamy, ulega kompleksowym przemianom. Nie przesadzę ze stwierdzeniem, że żyjemy w czasach, w których do przeszłoœci odchodzi ogólna koncepcja „pracy" w takim sensie, w jakim my jš rozumiemy. Już nadszedł czas, żebyœmy zdali sobie sprawę z tego, że przyszłoœć pracy nie tyle nadchodzi, ile już tutaj jest. Cyprian Kamil Norwid powiedział w jednym ze swych wierszy, że „przyszłoœć to dziœ, tylko cokolwiek dalej".

Aby łatwiej uzmysłowić sobie ogrom zmian, posłużę się kilkoma faktami:

1. Dzisiaj zmieniamy pracę regularnie. Ze statystyk przytoczonych przez amerykańskie biuro statystyk rynku pracy wynika, że przedstawiciele pokolenia milenialsów (osoby urodzone na przełomie lat 80. i 90.) zmieniajš pracę raz na dwa lata lub jeszcze częœciej. Nie ceniš sobie stabilnoœci zatrudnienia, nie poszukujš miejsca, które zapewni im dożywotniš drogę kariery zawodowej. Wręcz poszukujš możliwoœci pracy u kilku pracodawców jednoczeœnie.

2. Wielu z nas pracuje zdalnie – aby osišgać wyniki i prowadzić swoje projekty, nie muszę odbijać karty w zakładzie pracy dzień w dzień o godz. 8 rano. Nie muszę siedzieć cały dzień w biurze. Jeżeli ktoœ uważa, że epoka zdalnej pracy nad Wisłę jeszcze nie dotarła, to niech się rozejrzy – ilu z Was, drodzy czytelnicy, podczas zakupów w supermarkecie pisze przez komórkę mejla do kontrahenta w Korei Południowej albo przygotowuje się do prezentacji w niedzielny wieczór podczas podróży pocišgiem? W Stanach Zjednoczonych 40,4 proc. osób nie ma stałego stanowiska pracy (Ÿródło: te same statystyki co wyżej).

3. Jesteœmy œwiadkami czwartej rewolucji przemysłowej. W fabrykach do strategii wpisuje się badania nad sztucznš inteligencjš, a zarzšdzanie procesami produkcyjnymi odbywa się przez „chmurę", co dziesięć lat temu było czystš abstrakcjš. Co roku Chińczycy inwestujš w 160 tys. nowych robotów, a podczas szczytu biznesowego unijno-japońskiego w Brukseli jednym z punktów agendy międzynarodowej współpracy w przemyœle motoryzacyjnym była dyskusja dotyczšca bezzałogowych taksówek.

Nie panikujmy

Mogłabym wymieniać w nieskończonoœć. Sama obserwacja zachodzšcych procesów nie wystarczy, musimy się przygotować na zmiany na rynku pracy, aby nikt nie powiedział, że „zima znowu zaskoczyła polskich drogowców"...

Natomiast zastrzegam – powinniœmy się do rewolucji przygotować, a nie spanikować! W rozmowach z moimi koleżankami i kolegami, tak ze œwiata biznesu, jak i administracji, przewijajš się wcišż obawy, że skoro np. tak renomowana uczelnia jak Uniwersytet w Oksfordzie prorokuje, że ok. 47 proc. zawodów „zniknie" przez najbliższe 20 lat (raport o przyszłoœci pracy), to jest sygnał, że ludzie pozostanš bez pracy. Nic bardziej mylnego. Nie widzę niczego złego w fakcie, że posady np. zamiatacza ulic czy pobierajšcego opłaty za przejazd autostradš zniknš z rynku pracy.

Przytoczę podobnš sytuację, z którš zetknęłam się na poczštku lat 90., kiedy w mediach toczyła się debata o bankomatach. Analitycy bali się, że wprowadzenie zautomatyzowanych okienek bankowych spowoduje utratę pracy przez kasjerów i obsługę oddziałów. Tak oczywiœcie się nie stało: nastšpił wzrost zapotrzebowania na zawody zwišzane z bankowoœciš detalicznš, ponieważ wzrósł prestiż tego zawodu.

Klienci co prawda wypłacali już pienišdze z bankomatu, ale nadal wchodzili do banku, aby zasięgnšć porady, wykonać bardziej skomplikowanš operację finansowš czy dobrać inny pokrewny produkt. Nie było już „pań i panów w okienkach", pojawił się za to „doradca bankowy". Umarł zawód, narodził się zawód – do tego zdywersyfikował i wyspecjalizował, bo doradca bankowy może się specjalizować w bankowoœci detalicznej, korporacyjnej, leasingu, obsłudze VIP itd. Badania pokazujš, że na każdy zawód, który umarł, pojawiajš się cztery nowe.

Co zatem powinniœmy zrobić w obliczu rewolucji pracy my – pracodawcy, pracownicy, administracja? Rozmawialiœmy o tym podczas letniego spotkania Lewiatana, kiedy przyjęliœmy Manifest Przyszłoœci Pracy. Najistotniejsze jest, aby ramy prawne, które regulujš rynek pracy, uwzględniały bieżšce trendy.

Najprostszš metodš pozyskania aktualnych i rzetelnych danych jest zaczerpnięcie informacji u Ÿródła – czyli u partnerów społecznych obecnych w dialogu. Dokładna analiza takich danych pozwala na interpretację zachodzšcych zjawisk i potrzebnych reakcji: coraz bardziej elastycznej formy i czasu zatrudnienia, pracy u wielu pracodawców, starzejšcego się społeczeństwa, niedoboru pracowników, rewolucji spod znaku przemysłu 4.0 itd.

Kolejnym krokiem powinna być odpowiednia korekta kodeksu pracy, aby lepiej uwzględniał specyfikę nowych form œwiadczenia pracy, np. telepracy. Powinniœmy także podjšć debatę krajowš o starzeniu się społeczeństwa – powinniœmy podwyższyć wiek emerytalny, ułatwić pracownikom spoza granic Polski proces wchodzenia na nasz rynek pracy i uregulować sposób, w jaki mogš funkcjonować w naszym społeczeństwie.

Pora na szkolenie zawodowe i współpracę z uczelniami

Powinniœmy także się zastanowić, jakš rolę w nowych warunkach powinna odgrywać edukacja – tak na poziomie zawodowym, jak i wyższym. W ostatnich miesišcach wzięłam udział w kilkunastu posiedzeniach Wojewódzkich Rad Dialogu Społecznego, aby lepiej zrozumieć specyfikę potrzeb naszych regionów.

Mimo wielu różnic niektóre kwestie pojawiły się w każdym województwie – jednš z nich jest właœnie rozbieżnoœć systemu edukacji i wymogów stawianych przez rynek pracy. Żadne szkoły nie kształcš w zawodzie kierowcy pojazdów ciężarowych! A ršk do pracy w zawodzie brakuje. Trzeba przywrócić dobry wizerunek zawodom, które sš tak bardzo potrzebne, i wprowadzić inny system kształcenia specjalistycznego.

Podobnie jest ze szkolnictwem wyższym – uczelnie kształcš na kierunkach, które nie znajdujš swojego ujœcia w satysfakcjonujšcej i adekwatnej do wykształcenia karierze zawodowej. Rozwišzaniem jest współpraca przedsiębiorców z uczelniami. Tylko majšc pełne spektrum informacji oraz dostęp do realnego doœwiadczenia w pracy w konkretnej firmie czy na konkretnym stanowisku, możemy pomóc młodemu pokoleniu wejœć œwiadomie na rynek pracy.

Przed nami oczywiœcie długa droga, ale czas na decyzje już nastał. Bo przyszłoœć to dziœ, tylko cokolwiek dalej.

Dr Henryka Bochniarz jest prezydentem Konfederacji Lewiatan, przewodniczšcš Rady Dialogu Społecznego.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL