Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Felietony

Cichocki o relokacji: Berlin w szatach Brukseli

archiwum prywatne
Mechanizm relokacji uchodŸców i migrantów, w którego sprawie Komisja Europejska skarży dzisiaj Polskę, nie dotyczy wcale pomocy humanitarnej ani solidarnoœci z potrzebujšcymi, dotyczy czystej polityki.

I jest to przede wszystkim polityka Berlina. To dlatego na ławie oskarżonych sš Polska, Czechy i Węgry, a nie Słowacja czy Austria, które także odrzuciły relokację. Słowacja – bo to doskonała okazja, by rozbić grupę Wyszehradu (dla Czechów to upokorzenie), Austria – bo wkrótce czekajš jš wybory, a poza tym Wiedeń i Berlin łšczy wspólna polityka wobec Gazpromu.

Decyzja Komisji o wszczęciu teraz postępowania wobec Warszawy jest zwišzana z niemieckimi wyborami we wrzeœniu. Kluczowš rolę w stworzeniu w 2015 r. całego mechanizmu relokacji, który dzisiaj znów potrzebny jest Merkel, by uspokoić niemieckiego wyborcę, wymyœlił i zrealizował Martin Selmayr, prawa ręka Jeana-Claude'a Junckera, szara eminencja Komisji, człowiek znany i ceniony w Berlinie za swoje zdolnoœci kreatywnej interpretacji prawnej traktatów UE. Drugš kluczowš osobš jest jego przyjaciel Peter Altmaier, bliski Merkel minister w jej kancelarii. O tym, jak cała operacja w sprawie mechanizmu została przez nich przeprowadzona w Komisji oraz Radzie UE, można przeczytać szczegółowo (z interesujšcymi polskimi wštkami) w najnowszej ksišżce Robina Alexandra, dziennikarza „Die Welt", pt. „Die Getriebenen" (Nędznicy – red.), o polityce Merkel wobec uchodŸców.

Skoro jednak wiadomo, że chodzi wyłšcznie o politykę, czyli o interesy i hipokryzję, to postawa Warszawy w sprawie mechanizmu jest trudna do zrozumienia. Jeżeli już poprzedni rzšd mechanizm zaakceptował w 2015 r., cztery tygodnie przed wyborami (czego nie powinien był robić), wystarczyło teraz, tak jak Austriacy, zadeklarować przyjęcie 100 uchodŸców z obozów w Grecji i we Włoszech. Wystarczyło ich potem przyjšć, a skoro po tygodniu prawdopodobnie wszyscy i tak znaleŸliby się w Niemczech, oœwiadczyć z ubolewaniem, że mechanizm jest niewykonalny. Nasza pozycja w tym sporze wobec Brukseli, a de facto Berlina, byłaby dzisiaj zupełnie inna i nie trzeba by otwierać kolejnego frontu kosztownej wojny z Komisjš.

Autor jest profesorem Collegium Civitas

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL