Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Felietony

Joanna Szczepkowska: Moja Polska

Osiš sporu sš dwa punkty: aborcja i zwišzki partnerskie. Stosunek społeczeństwa do obu tych pojęć jest punktem zapalnym, który dzieli zwłaszcza ludzi na lewicy.
Fotorzepa/ Roman Bosiacki
Zostałam zaproszona do radia, gdzie w trakcie programu trzeba było odpowiadać na pytania słuchaczy. Rozmowa miała być lekka i niepolityczna, ale słuchacze pytali o sprawy najwyższej wagi. Jaka miałaby być „moja Polska" i jak nazywałaby się moja partia? Takie pytania padały pewnie dlatego, że zdarza mi się krytykować i „lewaków", i PiS, a wyglšda na to, że wybór mamy tylko taki.

Dopiero po audycji zaczęłam się zastanawiać, dlaczego właœciwie to tak wyglšda? Chyba dlatego, że osiš sporu sš dwa punkty: aborcja i zwišzki partnerskie. Stosunek społeczeństwa do obu tych pojęć jest punktem zapalnym, który dzieli zwłaszcza ludzi na lewicy. Jedni uważajš, że póki obie sprawy nie będš jednoznacznie liberalnie potraktowane, dotšd Polska nie będzie należała do Europy, drudzy sš ostrożniejsi i majš na uwadze reakcje wyborców. Prawica w tym względzie jest całkowicie jednoznaczna. Oczywiœcie siłš rzeczy punktem spornym jest wpływ Koœcioła na państwo – lewica uważa, że konserwatywne (ulubione słowo lewicy) poglšdy w tych sprawach zasiewajš księża i dlatego ani przepisy dotyczšce aborcji nie mogš zostać zliberalizowane, ani zwišzki partnerskie wprowadzone.

Tutaj zaczyna się właœnie plštać ta nitka, tutaj zaczyna się chaos. Różnice między ideš „aborcja jest OK" a uznaniem jej za osobisty dramat z pewnoœciš po cichu dzielš tych, którzy idš w marszach przeciw PiS. Różnica między uznaniem zwišzków partnerskich a władzš mniejszoœci i ideologizacjš społeczeństwa jest też ogromna. Idšc w marszach przeciw PiS, stajšc też na estradzie, mam zawsze obawę, że staję się częœciš ideologii, a nie sprzeciwu, że jestem wchłonięta przez skrajnoœci.

Im bardziej PiS grzęŸnie w niepraworzšdnoœci, im więcej szokujšcych i nielogicznych decyzji, tym większa koniecznoœć odpowiedzi na pytanie, jakiej Polski chcemy, jakie sš wnioski z wyborów w Polsce i czym jest dla nas demokracja. Jak wprowadzać w życie idee liberalne, skoro większoœć się od nich dystansuje. Jeœli uznamy, że większoœć jest po prostu głupsza od liberałów, to nasuwa się pytanie, czy to dalej jest demokracja. Nie uciekniemy od takich pytań, jeœli PiS upadnie.

Długo zastanawiałam się, jaka jest moja Polska. Z kim na antypisowskiej estradzie czuję się dobrze, a z kim Ÿle. Myœlę, że odpowiedŸ jest taka: dobrze czuję się z posłami, Ÿle z ideologami. Chciałabym takiej Polski, która wpisuje się w problemy współczesnego œwiata, ale nie jest owładnięta żadnš ideologiš. Ani genderowš, która rozumie œwiat przez płeć i seks, ani koœcielnš, która eliminuje prawa ludzi niewierzšcych. Chciałabym, żeby w Polsce legalizowano zwišzki partnerskie szeroko rozumiane, co nie oznacza, że społeczeństwo ma uznać działania LGBT za priorytetowe, że na każde zjawisko czy historyczne, czy społeczne mamy patrzeć przez pryzmat tej walki. Tak dla zwišzków partnerskich, nie dla władzy gender. Tak dla ustawy antyprzemocowej, nie dla punktu, w którym wprowadza się pojęcie płci kulturowej.

Teraz spór o wiele trudniejszy – aborcja. Wydaje mi się, że w całym chaosie argumentów trzeba znaleŸć podstawowy problem: czy stanem cišży powinno zajmować się prawo. Wybór stanowiska nie jest łatwy. Czym jest cišża? Konsekwencjš zbliżenia dwojga ludzi. Jeœli uwikłamy w to prawo, to właœciwie osoba, która nie chce potomstwa, powinna móc podać partnera do sšdu za nieodpowiedzialnoœć. Myœlę, że cišża jest stanem wyjštkowym, gdzie prawo nie ma zastosowania. Nie sšdzę, że poglšdy na temat aborcji dzielš się tak jak ludzie wierzšcy i niewierzšcy. Sš ateiœci, którzy zdecydowali się na urodzenie dziecka niezdolnego do normalnego życia, i chodzšcy do koœcioła, którzy nie wytrzymali dramatu niechcianej cišży.

Jestem za tym, żeby jak najpoważniej uczyć w szkołach, że zbliżenie może zapoczštkować życie. „Zajœcie w cišżę" jest okreœleniem zbyt abstrakcyjnym. Poczštek życia jest chyba jedynym okreœleniem zarodka, z którym musi zgodzić się każdy. Zbliżenie jest tematem głównym w dyskusji o istocie cišży.

Moja Polska jest Polskš liberalnš, ale nie rozumianš jako bezkrytyczne używanie życia. Opiera się na wartoœciach i na zaufaniu. Chciałabym Polski, która bierze udział w europejskiej dyskusji o różnicach między ideologiš a politykš. Takiej, która może nawet tę dyskusję zaczyna, nie z pozycji na kolanach ani z uniesionš głowš, tylko z pozycji europarlamentarzysty. Najpierw jednak trzeba tam wprowadzić ludzi, którzy będš poważnie traktowani. To pierwszy artykuł z cyklu: moja Polska. Cišg dalszy nastšpi.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL