Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Felietony

Cieślik: Selfie z perpetuum mobile

Mariusz Cieœlik, zastępca dyrektora Programu 3 Polskiego Radia.
Rzeczpospolita, Jerzy Dudek
Turystyka masowa jest jednš z plag naszych czasów.

Każdy, kto próbował się przespacerować w szczycie sezonu w okolicach rzymskiej fontanny di Trevi, praskiego mostu Karola czy krakowskiego Rynku, wie, o czym mówię. Tanie linie lotnicze zmieniły krajobraz tych miejsc, uważanych za najpiękniejsze w Europie. Dziœ sš tylko tłem dla milionów selfie, robionych po to, by natychmiast można było je wrzucić do mediów społecznoœciowych.

Co to za przyjemnoœć tłoczyć się i narażać na stratowanie, nie sposób wyjaœnić. Każdy rozsšdny człowiek powinien się trzymać od takich miejsc z daleka, tymczasem turysta masowy pcha się właœnie tam. Czy to kolejna odsłona buntu mas, o którym prawie 100 lat temu pisał José Ortega y Gasset? Wszystko na to wskazuje. Masy chcš dostępu do tych ikonicznych miejsc, niegdyœ dostępnych tylko najbogatszym. Miejsc, które w dawnych czasach mogły oglšdać tylko na pocztówkach. Teraz to one chcš być na pocztówkach uwieczniane.

Psychologiczny aspekt turystyki jest właœnie najciekawszy, a jako że piszę te słowa w Abu Zabi, stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ten przykład wydaje się wyjštkowo intrygujšcy. Poœrodku pustyni, tyle że nad morzem, wybudowano miasto składajšce się z pustych szerokich ulic i mnóstwa biurowców. Szejkowie niedawno postawili tu kopię Luwru, a za wybitny zabytek uchodzi meczet zbudowany kilkanaœcie lat temu.

Jest potwornie goršco. Brak tu też czegoœ, co w Europie uważa się za centrum (deptak, sklepy, knajpki), więc nie sposób nawet wybrać się na spacer. Nie ma literalnie żadnego powodu, by tu przyjeżdżać. A jednak w hotelowej windzie spotyka się objuczonych plastikowymi reklamówkami turystów z całego œwiata. Widać ich też, jak snujš się w okolicach centrum targowego, gdzie Polska prezentuje swojš literaturę arabskiemu œwiatu. Przyjeżdżajš tu, bo przyjeżdżajš inni.

Tak wyglšda perpetuum mobile w wersji turystyki masowej. Wystarczy wmówić paru tysišcom osób, że gdzieœ warto pojechać, a dalej już samo się będzie kręcić, bo wszyscy chcš mieć selfie z tych samych miejsc.

Autor jest zastępcš dyrektora Programu III Polskiego Radia

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL