Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Felietony

Cichocki: Bohaterstwo na cenzurowanym

AFP
Emocjonalna debata rozgorzała wokół nowelizacji ustawy o IPN toczy się u nas na razie w doœć wšskich ramach.

Dotyczy instrumentalnej politycznej walki z tak zwanš pedagogikš wstydu w Polsce przy użyciu kiepsko skonstruowanych instrumentów prawa oraz pogorszenia relacji Polska – Izrael i Polska – Ukraina. Powinna jednak stać się punktem wyjœcia do szerszych zagadnień.

Przede wszystkim zastanawia, jak chętnie ci, którzy kierujš się szczytnym motywem ochrony dobrego imienia własnego państwa, gotowi sš poœwięcić wartoœć wolnoœci słowa, tak silnie obecnej w naszej własnej tradycji politycznej, na rzecz topornych prawnych restrykcji. Robiš to, choć oburza ich, gdy w naszej własnej debacie publicznej ostre, personalne ataki stajš się przedmiotem nieadekwatnych rozstrzygnięć sšdów. Chodzi jednak także o innš ważnš sprawę, która w całym sporze nam umyka. Zwolennicy przyjętej noweli widzš jš jako instrument obrony przed złymi ludŸmi na Zachodzie, którzy atakujš Polskę. Uważa się także, że sš oni przeciwko nam w zmowie, dlatego działanie prawne jest niezbędne. Powody nieznajomoœci historii Polski w XX wieku, jej błędnych interpretacji, przeinaczania faktów czy negatywnych stereotypów na jej temat sš jednak bardziej złożone. Nasza heroiczna, tragiczna wizja historii narodu, który przeciwstawił się dwóm totalitaryzmom, spotyka się w zachodniej Europie z niezrozumieniem czy wręcz odrzuceniem. W UE dominuje bowiem ideologia posthistorycznoœci, stworzona przez elity dwóch państw, Francji i Niemiec, które budujš własnš tożsamoœć i tożsamoœć Europy na przezwyciężeniu historycznej cišgłoœci. Podobnie na historię patrzš progresywni liberałowie w Ameryce, którzy obalajš pomniki bohaterów wojny secesyjnej. W tej ideologii nie ma więc miejsca na tragizm czy bohaterstwo, które traktuje się jako przejaw groŸnego nacjonalizmu i populizmu. Historia nie może tutaj służyć za Ÿródło dumy czy tożsamoœci, może być tylko instrumentem pedagogiki.

Taki posthistoryczny punkt widzenia na przeszłoœć dominuje dzisiaj w zachodniej Europie i sprawia, że trudno jest nam przebić się z naszymi własnymi historycznymi argumentami, które wyrażajš inne rozumienie historii. I w tym sporze żadne prawne zapisy nam nie pomogš.

Autor jest profesorem Collegium Civitas

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL