Może gdyby salonik był jaśniejszy, Sejm swoimi decyzjami nie zaprowadziłby pół roku temu polskiej polityki zagranicznej na manowce, z których łatwo nie będzie wrócić. Salonik pilnie potrzebuje okien, przewiewu i nowej myśli. Nie tylko w sprawie ustawy o IPN, ale także w sprawach europejskich, w stosunkach z Niemcami, w polityce wschodniej. Błędem było odwoływanie bez wiarygodnej przyczyny spotkania z prezydium Bundestagu, w tym z Wolfgangiem Schäublem, który może nawet niebawem zostać kanclerzem federalnym. Nawet jeśli tak się nie stanie, z pewnością będzie miał wpływ na przyszłość strefy euro.
Czytaj więcej:
Nowelizacja ustawy o IPN: Wygrało umiarkowanie
Polska i Izrael mówią jednym głosem
Na szczęście udane było poniedziałkowe spotkanie Mateusza Morawieckiego w Natolinie. Dialog – nawet twardy – ale pokazujący, że Polska jest pewna swoich politycznych decyzji, to najważniejsze, co w czasach napięć można robić. Europejski realizm musi polegać na szukaniu wsparcia i zrozumienia nie tylko na Węgrzech. Polscy liderzy wciąż mają potencjalnych partnerów na zachodzie Europy, trzeba tylko na nich zwrócić uwagę. Nowelizacja ustawy ?o IPN jest kroczkiem w ich stronę, ale nie ma co się łudzić, że wszystko załatwia.
Świat jest w okresie przejściowym. Porządek pozimnowojenny w zasadzie już się skończył. Dzisiaj na poważnie dyskutuje się tu i ówdzie, co by było, gdyby jednak dzisiejsza Unia nie wytrzymała wewnętrznego napięcia politycznego. Nie ma prostych odpowiedzi na pytanie, jaką politykę powinna prowadzić wobec kryzysu z uchodźcami. Może się okazać, że polskie racje umiejętnie przedstawione znajdą więcej zwolenników niż tylko Viktora Orbána. Trzeba tylko w siebie uwierzyć. Swoją drogą wiele wskazuje na to, że na ten właśnie trend liczy Donald Tusk. Ale i tak trzeba mieć okna w saloniku i wyglądać, co się dzieje na zewnątrz.