Reklama

Czy Emmanuel Macron to kupi

W grudniu Komisja Europejska zaproponowała reformę strefy euro.

Aktualizacja: 01.02.2018 21:59 Publikacja: 01.02.2018 18:59

Czy Emmanuel Macron to kupi

Foto: AFP

Ma zostać powołany minister finansów strefy i powstać europejski fundusz walutowy. Do tego strona niemiecka chce dorzucić unię bankową z Francją, czyli wspólne regulacje i gwarancje dla sektora finansowego w obu krajach.

Zdaniem Komisji i – jak się zdaje – części niemieckich elit reformy wychodzą naprzeciw postulatom Macrona. Jeśli jednak przyjrzeć się szczegółom, sprawy nie wyglądają wcale dla Francji tak różowo. Złożone oferty są poniżej ambitnych oczekiwań Paryża. Fundusz Walutowy nie dostanie ani centa więcej niż to, czym dysponuje już Europejski Mechanizm Stabilizacji Finansowej. Ponadto ma „zachować jego struktury”. Zmiana jest więc czysto kosmetyczna, zaś gwarancje niemieckie, jeśli połączyć je z regulacjami, mogą się stać dla Francji finansowym kaftanem bezpieczeństwa wymuszającym większą dyscyplinę finansową.

Dla Paryża, który tę dyscyplinę notorycznie łamie, będzie to, mówiąc oględnie, kiepski deal. Macron tymczasem już wcześniej wiele ryzykował, wprowadzając niepopularne reformy rynku pracy. Dopiero niedawno udało mu się odrobić utracone wówczas poparcie.

Dla Polski politycznie nie do zaakceptowania byłoby utworzenie Europy dwóch prędkości w formie macronowskiego quasi-państwa strefy euro. A wejście do niezreformowanej strefy, w której niemieckiego eksportowego potwora nie wiążą realne mechanizmy solidarności, z gospodarczego punktu widzenia byłoby jeszcze bardziej ryzykowne. Stracilibyśmy konkurencyjność, którą daje tania waluta, i nie moglibyśmy liczyć na mogące nam to wynagrodzić transfery. Moglibyśmy podzielić los Grecji.

Nie wiadomo jeszcze, jak Paryż zareaguje na składane mu propozycje. Rex Tillerson, szef amerykańskiej dyplomacji, odwiedził w styczniu – obok Londynu, Warszawy i Davos – także Paryż. Berlin jednak ominął. Ameryka jest dziś sceptyczna wobec planów budowy Europy pod silnym niemieckim przywództwem. My zaś, patrząc na reakcję Francji, musimy pamiętać o jednym: cokolwiek by Macron mówił wcześniej o Polsce, to jak każdy inny kraj nie mamy stałych sojuszników i wrogów – tylko interesy.

Reklama
Reklama

Autor jest politologiem z Uczelni Łazarskiego i Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego

Opinie polityczno - społeczne
Jacek Czaputowicz: Dobre i złe wiadomości w sprawie Ukrainy
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Na naszym podwórku nikt nam nie podskoczy
Opinie polityczno - społeczne
Jakub Chabik: Dyskryminacja pozytywna plus równość selektywna to bunt mężczyzn
felietony
Jan Zielonka: Dlaczego silna Europa jest tak słaba?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama