Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Felietony

Czas zatroszczyć się o giełdę

Domena publiczna/Piotr VaGla Waglowski
Giełda – dla wielu moralizatorów siedlisko spekulantów, szatański pomysł, instytucja z piekła rodem. Dla częœci ekonomistów - Ÿródło informacji o koniunkturze gospodarczej, o nastrojach przedsiębiorców. Dla wielu polityków to barometr ostrzegajšcy przed kryzysem bšdŸ uwiarygadniajšcy słusznoœć podjętych decyzji.

Prawda jest jedna – tam, gdzie gospodarka rynkowa, gdzie kapitalizm, tam istnieje giełda. Brak giełdy oznacza najczęœciej słaboœć gospodarki, jej zacofanie. Dlatego nie ma się co na giełdę obrażać.

Jak wiele instytucji w gospodarce rynkowej giełda może funkcjonować dobrze i służyć ekonomistom, przedsiębiorcom, politykom i oczywiœcie spekulantom. Służyć, czyli wypełniać swš rolę informatora o koniunkturze i miejsca do zarabiania pieniędzy. Może też, przeciwnie – służyć Ÿle, miast informować wprowadzać w błšd czyli dezinformować, skłaniać do błędnych decyzji, których skutki dla wielu obywateli nie majšcych z niš na co dzień do czynienia bywajš bardzo kosztowne. O tym, jak giełda wypełnia swš powinnoœć decydujš przede wszystkim ramy prawne na niš nałożone oraz instytucje kontrolne nadzorowane przez państwo.

Skoro zatem mamy w Warszawie giełdę, to rolš państwa jest o niš dbać i pilnie przestrzegać, by reguły gry giełdowej były równe dla wszystkich. Państwu powinno zależeć tym bardziej, że ono samo jako akcjonariusz właœciciel jest dużym graczem giełdowym, kto wie czy nie największym i najsilniejszym – wszak posiada znaczšce pakiety akcji w szeregu spółkach.

I tak oto tu i teraz dochodzimy do sedna problemu, czyli opodatkowania dochodów z giełdy. By od razu „nie podpaœć” zwolennikom opodatkowania do cna spekulantów przytoczę przykład œwiadczšcy o nierównoœci reguł w stosunku do podmiotów giełdowych.

Potężny koncern KGHM podjšł decyzję o wypłaceniu częœci dywidendy (czyli częœci zysku wypracowanego i już raz opodatkowanego podatkiem dochodowym) akcjonariuszom. Akcjonariusze to przecież współwłaœciciele firmy. Powtórzmy. Firma zarobiła pienišdze, wypracowała zysk, zapłaciła państwu należny podatek a teraz pozostałš kwotš chcš się jej właœciciele podzielić. I co? Otóż ta częœć pieniędzy, która trafiła do akcjonariuszy jest ponownie opodatkowana tzw. podatkiem dochodowym Belki. Oznacza to podwójne opodatkowanie - raz zysku, dwa zysku po opodatkowaniu. Na czym polega nierównoœć podmiotów, czyli łamanie reguł gry, a zatem prawa? Indywidualni akcjonariusze płacš do skarbu państwa ów podatek Belki, zaœ państwo jako akcjonariusz taki sam podatek płaci… samo do własnej kasy. Akcjonariusz otrzymuje realnie mniej pieniędzy, a państwo realnie więcej, bo tyle samo co przed powtórnym opodatkowaniem.

Cała historia ma swój aspekt prawny i ekonomiczny. W aspekcie prawnym należy mówić o procederze podwójnego opodatkowania akcjonariuszy, gdyż jako współwłaœciciele firmy płacš oni podatek od zysku, by następnie zapłacić go ponownie od pozostałego funduszu, czyli dochodu. Gdyby KGHM był własnoœciš jednej osoby (działał na zasadzie jednoosobowej działalnoœci gospodarczej) to tylko raz płaciłby podatek dochodowy. Ponieważ właœcicieli, a dokładnie współwłaœcicieli KGHM jest wielu, a formš własnoœci spółka akcyjna, to opodatkowuje się owych wielu dwukrotnie, ale główny akcjonariusz, czyli państwo naliczajšc firmie od swych udziałów i dochodów podatek dwukrotny naprawdę nie płaci go w ogóle, ponieważ pienišdze wracajš do kasy skarbu państwa. Ponieważ państwo w swej dobrotliwoœci nie zna granic, więc wymyœliło podatek trzeci, tzw. podatek od złóż (wbrew obietnicy wyborczej rzšdzšcych dotšd nie został zniesiony), którym dodatkowo „strzyże” udziałowców czyli współwłaœcicieli firmy zaniżajšc jej zysk.

Polska z wieloma państwami podpisała umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania. W tym giełdowym przypadku reguła ta nie jest przestrzegana.

Wyrok w postaci potrójnego opodatkowania firma KGHM i akcjonariusze pokornie przyjmujš do akceptujšcej wiadomoœci. Bo w firmie zarzšdzajš ludzie z nadania politycznego, czyli przestrzegajšcy podstawowej reguły urzędniczej – po pierwsze pilnować własnego stołka, a dopiero na drugim miejscu interesu przedsiębiorstwa. Zaœ dla tak wielu akcjonariuszy jasnym jest, że ich głos, a raczej zawodzenie o korzystniejsze reguły gry do decydentów nie dociera i nikogo nie wzrusza.

Postawmy jednak ponownie pytanie, czy odpowiedzialni politycy dobrej zmiany w majestacie prawa i sprawiedliwoœci powinni z powagš zajšć się dylematem giełdy?

Czy się nam podoba, czy nie gospodarka œwiatowa wyznaczyła trend rozwoju instytucji finansowych poœredniczšcych w transakcjach handlowych i pieniężnych o cechach giełdy. To giełdy sš fundamentem i koœćcem centrów finansowych, koncentrujš uwagę inwestorów i polityków. To giełdy obracajš bilionami, „obrastajš” instytucjami doradczymi i analitycznymi.

Nasza giełda od kryzysu 2007-2008 jest w stanie zapaœci. Poziom wskaŸników aktywnoœci inwestorów ledwie przekracza połowę wysokoœci tych wskaŸników sprzed dziesięciu lat. Dla porównania – giełdy na œwiecie dawno już odrobiły wyniki sprzed kryzysu, bijš i ustanawiajš nowe rekordy aktywnoœci inwestorów. Moim zdaniem, nasza giełda swymi regułami nie przycišga, a raczej odpycha tych, którzy majš œrodki i gotowi sš je na niej ulokować. O tym, że atmosfera wokół giełdy jest zła i że stała się ona raczej elementem „walki o łupy” między rzšdzšcymi œwiadczy najlepiej tryb odwoływania i powoływania jej nowego prezesa.

Zniesienie podatku giełdowego i inne korzystne dla graczy rozwišzania z pewnoœciš przycišgnęłyby na giełdę zarówno rodzime oszczędnoœci, jak i zagranicznych spekulantów finansowych. To z kolei doprowadziłoby do podwyższenia wyceny przedsiębiorstw, a w przypadku dokonania przez nie nowej emisji zasilenia kapitałem firm notowanych na giełdzie. I to byłby efekt pożšdany. By ustrzec się jednoczeœnie negatywnego zjawiska transferu zysków zagranicę na wielkš skalę i „bańki spekulacyjnej” należałoby znowelizować prawo dewizowe oraz ustanowić obowišzek ostrzegania o narastaniu zagrożenia spekulacyjnego, chociażby przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Zwróćmy też uwagę na rzecz ważnš – nadarza się okazja, którš przegapić byłoby grzechem. Wystšpienie Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej nieuchronnie prowadzi do wycofywania się wielu instytucji finansowych z londyńskiego City. Przenoszš się one tam, gdzie dostrzegajš sprzyjajšcš glebę i klimat do „zapuszczenia korzeni”. Czy nie należy spróbować i skorzystać z okazji i zapewnić atrakcyjne warunki do zakotwiczenia w Warszawie? Sšdzę, że to właœnie nowe rozwišzania podatkowe sprzyjajšce akcjonariuszom mogłyby uatrakcyjnić giełdę. Szczerze powiedziawszy, warszawska giełda znajduje się pod œcianš. Więcej firm się z niej wycofuje, niż wstępuje. Jest to trend przeciwny do trendu œwiatowego znaczšcych giełd. We współczesnym rozpędzonym œwiecie obowišzuje brutalna rosyjska zasada: „czto nie rastiot, gnijot”. My powinniœmy zrobić nie tyle krok do przodu, co wykonać długi i szybki marsz z przytupem, by dogonić innych.

Dla decydentów politycznych, którym ktoœ może zarzucić, że znoszšc podatek od dochodów z giełdy nabijajš kieszeń spekulantom proponuję wykorzystanie prostego argumentu: podatek ten ustanowił Marek Belka pod hasłem łatania dziury budżetowej, a dziœ przecież dziurę budżetowš zasypaliœmy i œladu po niej nie ma.

Ponieważ życie nie stoi w miejscu to dostarcza nam dodatkowych argumentów, wykraczajšcych poza problematykę giełdowš, a zwišzanych z podatkiem Belki. Podatek ten dotyczy także oszczędnoœci zdeponowanych w bankach i funduszach inwestycyjnych na tzw. lokatach. Rentownoœć powyższych lokat proponowana przez instytucje finansowe nie przekracza 3%, a często jest poniżej 2,5% rocznie. Jeœli jednoczeœnie inflacja wynosi w tej chwili ponad 2% rocznie, to okazuje się, że kwota ulokowana w instytucji finansowej po roku, po zapłaceniu podatku Belki miast zwiększyć się – realnie zmaleje. Mówišc krótko, wysoka inflacja i niskie oprocentowanie lokat oraz narzucony podatek Belki zniechęcajš do oszczędzania, co z punktu widzenia racjonalnej i zdrowej ekonomii, zarówno w skali mikro, jak i makro jest absurdem.        

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL