Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Felietony

Dominik Zdort: Polska skoczka zwycięża!

Fotorzepa, Waldemar Kompała
W ramach walki z patriarchatem i seksizmem transmisje męskich skoków narciarskich zostały uzupełnione o skoki kobiet. Emocji na razie nie budzš, bo panie uprawiajšce ten sport nie sš szerzej znane, a ich sportowe wyniki nie imponujš. Determinacja, aby mimo tego wmusić nam damskie skoki, jest jednak spora.

Skoro wiadomo, że skoków pań nikt nie chce oglšdać, a co za tym idzie, nikt nie chce transmitować, to organizatorzy wpadli na to, aby połšczyć niepopularnš kobiecš dyscyplinę z popularniejszš męskš. Stworzono mieszane drużyny skoczków – po dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Panie i panowie skaczš na przemian, choć – jak mi się zdaje – w ramach akcji afirmatywnej kobiety skaczš z wyższej belki, aby dysproporcje w długoœci skoków nie były tak bardzo widoczne. Bo jaki to byłby sygnał, gdyby nie daj Boże okazało się, że sportsmenki sš po prostu gorsze od sportsmenów. Tym bardziej, że to nie dyscyplina klasycznie siłowa, więc teoretycznie panie powinny panom dorównywać.

Myœlę, że to dobry wzór dla innych sportów, choć nie wszędzie się sprawdzi (na przykład w tenisie mikst okazał się totalnš porażkš, ale za to kobiecy tenis z czasem stał się pasjonujšcy). Sš jednak kobiety-sportowcy, których wysiłek warto dowartoœciować, mieszajšc ich drużyny z męskimi. Na przykład piłka nożna. WyobraŸcie sobie państwo, że FIFA urzšdza mistrzostwa œwiata, na które Polska wystawia drużynę. W ataku obok Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium staje Ewa Pajor, koleżanka Jakuba Błaszczykowskiego z VfL Wolfsburg. W œrodku obok Grzegorza Krychowiaka z Paris Saint-Germain staje Ewelina Kamczyk z Górnika Łęczna, na obronie Michałowi Pazdanowi z Legii Warszawa towarzyszy Aleksandra Sikora z Medyka Konin. Na bramce stoi Katarzyna Kiedrzynek (klubowa koleżanka Krychowiaka), a jej zmiennikiem jest Wojciech Szczęsny z AS Roma. Przepisy takiego futbolowego miksta powinny nakazywać, aby w każdej chwili na boisku było przynajmniej po 5 kobiet i mężczyzn. Ach, co to byłby za fascynujšcy sport!

W piłce nożnej przynajmniej nie ma problemu z nazewnictwem. Wiadomo: sš piłkarze i piłkarki – bo już dawno były piłkarki ręczne i siatkarki. A co z paniami skaczšcymi na nartach? Polscy komentatorzy postanowili, że będš je nazywali „skoczkiniami”, wychodzšc najpewniej z założenia, że to najbardziej godna nazwa, œwiadczšca o szacunku dla zawodniczek – końcówkę „-ini” lub „-yni” najbardziej lubiš też polskie feministki (w ich tekstach pojawiajš się takie potworki jak „psychologini”, „naukowczyni” czy „marszałkini”). Kojarzy się wszak z „władczyniš”, „monarchiniš”. Problem w tym, że komuœ innemu – ku oburzeniu i przerażeniu feministek – słowo „skoczkini” może zabrzmieć, jak „sprzedawczyni” lub – o zgrozo - „gospodyni”. I co wtedy?

Mi podobajš się formy krótkie. Skoro jest „skoczek”, to może niech będzie „skoczka”. Naturalnie. Tak jak „Polak” i „Polka”.

Polska skoczka pobiła rekord skoczni i zdobyła kryształowš kulę… - to by brzmiało dumie!

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL