To się podobało, schlebiało bowiem niemieckiej opinii publicznej przekonanej, że Niemcy stają się liderem Europy. Teraz jednak przyszła rzeczywistość i zapukała do drzwi. Najpierw wywiad Trumpa dla Times i Bilda, w którym skrytykował Merkel i zapowiedział wysokie cła dla niemieckiego przemysłu samochodowego. Potem inauguracyjne przemówienie na schodach Kapitolu z mocnym przesłaniem – liczą się tylko interesy USA. A na końcu pierwsze decyzje i zapowiedzi, m.in. o zerwaniu rozmów na temat handlowego porozumienia między USA i UE.

Sytuacja Niemiec w Europie staje się trudna. Wyjście WB nie tylko z Unii, ale także ze wspólnego rynku, co zapowiedziała Theresa May, oznacza znaczące straty dla niemieckiej gospodarki. Perspektywa konfliktu Trumpa z Chinami może realnie zaszkodzić niemieckiego eksportowi do Azji. Przyszłość wspólnej waluty euro wcale nie jest pozytywnie przesądzona. Europa Środkowa, po rozszerzeniu UE postrzegana jako obszar niemieckich interesów politycznych i ekonomicznych, coraz głośniej deklaruje dystans wobec polityki Berlina oraz wykazuje faktyczną polityczną niezależność. Stosunki z Rosją pogrążone są w impasie z powodu Ukrainy. Pozostaje oczywiście Francja, tradycyjny sojusznik Niemiec w sprawach europejskiej integracji, tylko nawet jeżeli Francois Fillon wygra nadchodzące wybory z Marine Le Pen, dla Niemiec oparcie się o sojusz z Francją może być bardzo kosztowne.  

Niemcy są europejskim narodem, który najbardziej skorzystał ze zmian w Europie i na świecie po zakończeniu zimnej wojny. Podział Niemiec został przezwyciężony, globalizacja otworzyła rynki dla niemieckich produktów, a wspólna waluta euro uczyniła je konkurencyjnymi w stosunku do gospodarek innych państw w Europie. Dzisiaj te korzystne warunki, które pozwoliły budować Niemcom ich dobrobyt, zaczynają się zmieniać. Czy będą więc potrafili odnaleźć się w nowej rzeczywistości?