Farmacja

#RZECZoBIZNESIE: Wojciech Golusiński: Polskę stać na chirurgię robotową

tv.rp.pl
W Czechach, Rumunii czy na Węgrzech jest już wiele pracujących systemów, a są to znacznie mniejsze kraje – mówi prof. Wojciech Golusiński, Wielkopolskie Centrum Onkologii, gość programu Michała Niewiadomskiego.

Gość zaznaczył, że operacje, które wykonuje lekarz przy użyciu robota to już w Polsce rzeczywistość.

- Podczas operacji lekarz nie siedzi przy stole operacyjnym, tylko 2 metry dalej. Roboty dokonują poszczególne ruchy, które są zaprogramowane przez lekarza - tłumaczył Golusiński.

Podkreślił, że robot umożliwia doskonałą wizualizację zmiany, którą się usuwa.
- Zapewnia doskonałą jakość i delikatność usuwania struktur, żeby zabieg był atraumatyczny, czyli pacjent tracił jak najmniej krwi i nie zostały uszkadzone struktury otaczającą daną zmianę czy guz. Chodzi o to, żeby jakość życia po wykonanej operacji była jak najwyższa – mówił.

- Szczególnie w obrębie głowy i szyi miejsca jest bardzo mało, a nowotwory są w różnych zakamarkach. Możliwości, które daje robot są nieocenione – dodał.

Golusiński przyznał, że jest to niesamowity skok technologiczny w medycynie.

Gość ocenił, że Polskę jako duży kraj, z dużym potencjałem, stać na chirurgię robotową w pewnym wymiarze.

- W Czechach, Rumunii czy na Węgrzech jest już wiele systemów pracujących, a są to znacznie mniejsze kraje – mówił.

Zaznaczył, że ekonomia broni się doskonale.

- Jeżeli zoperujemy pacjenta z rakiem języka, który jest we wczesnym stopniu zaawansowania, przy użyciu chirurgii robotowej to operacja będzie kosztowała 40 tys. zł.
Jeżeli ten chory przyjdzie w 3. albo 4. stopniu zaawansowania i trzeba użyć także radioterapii i chemii, to koszt rośnie do 100 tys. zł. Tylko w 20 proc. taki chory wraca do aktywności zawodowej. Rachunek ekonomiczny jest oczywisty - wyliczył Golusiński.

Zaznaczył, że pozyskanie urządzenia nie jest łatwe.

- Firma sprzedając nową technologię do nowego kraju musi liczyć na to, że ten sprzęt będzie wykorzystywany – mówił.

Gość przyznał, że Polska ma problem, żeby pozyskać robota da Vinci.

- Myślę, że zainteresowanie jest tak duże, że trzeba się ustawiać w kolejce. Nie jest to sprzęt, który można pozyskać od ręki jak AGD czy samochód w salonie – tłumaczył.

Przypomniał, że technologia ta została najpierw wprowadzona na potrzeby armii amerykańskiej. - Chodziło o jak najszybsze i najbardziej efektywne leczenie żołnierzy – mówił.

18 września rozpoczyna się V Europejski Tydzień Profilaktyki Nowotworowej Głowy i Szyi.

- W tym roku będziemy kładli nacisk na jakość życia chorych po leczeniu. Okazuje się, że chory jest często pozostawiony samemu sobie. Nie może prawidłowo funkcjonować, trudno jest mu pozyskać zajęcia, często traci pracę, spada jego jakość życia nie tylko fizyczna, ale i ekonomiczna - tłumaczył Golusiński.

- Chcemy też uruchomić organizacje pacjenckie, które wpływają na politykę zdrowotną w danych krajach, żeby wskazać możliwości wsparcia chorych po leczeniu nowotworów. Będziemy zachęcali, żeby takie organizacje w Polsce tworzyć. Pokażemy dobre przykłady już funkcjonujących organizacji – dodał.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL