Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Energianews

Żadnych więcej interesów z polskim rzšdem

123RF
Polscy rolnicy i drobni przedsiębiorcy inwestowali przed laty w wiatraki skuszeni obietnicami polityków. Dziœ czujš się oszukani. Walczš o spłatę kredytów.

O spektakularnych bankructwach wiatrakowców na razie nie słychać. Po pierwsze dlatego, że od kilku miesięcy banki udzielajšce na nie kiedyœ kredytów prowadzš ich restrukturyzację. Co więcej, produkcja pršdu dla tych, którzy zainwestowali własne pienišdze ręczšc majštkiem miała być działalnoœciš pobocznš. To rolnicy oraz właœciciele drobnych firm usługowych i produkcyjnych, którzy mieli nadzieję np. na godziwš emeryturę. Dziœ walczš o przetrwanie, a owa kura majšca znosić złote jaja stała się kulš u nogi. Sš pod coraz większš presjš. - Już nigdy nie porwę się na interesy gwarantowane przez rzšd - mówiš zawiedzeni przedsiębiorcy, dla których produkcja pršdu miała oznaczać godziwš emeryturę.

Na skraju bankructw

- W 2016 r. wiatraki przyniosły 740 tys. zł straty przy przychodach ok. 360 tys. zł. Gdyby nie działalnoœć transportowa, z której zysków dokładamy do elektrowni, nie dalibyœmy rady ich utrzymać – mówi Paweł Kado, właœciciel firmy transportowej Martrans, który posiada trzy turbiny. Dwie z nich, każda po 0,6 MW kupił z drugiej ręki (w 2009 r. i 2015 r.). Pod kolejnš nowš, zakupionš w 2012 r. zacišgnšł kredyt w wysokoœci 1 mln euro. Chce go spłacić w terminie z zysków międzynarodowej firmy transportowej, która przez to sama jest niedoinwestowana i za dwa lata może przez to wypaœć z rynku. – Zgodnie z biznesplanem inwestycja miała się spłacić w 8-10 lat. Dziœ mogę powiedzieć, że sama nigdy się nie spłaci – twierdzi Kado.

To efekt drastycznego spadku ceny zielonych certyfikatów na giełdzie. Dodatkowo nie będš mogły się one odbudować w krótkim czasie ze względu na zmiany poselskie do ustawy o OZE, które nakładajš limit dla cen certyfikatów na giełdzie. Swoje robiš inne cišgłe zmiany w prawie – przedsiębiorcy wœród tych najdotkliwszych wskazujš znaczšco wyższy podatek od nieruchomoœci (wywodzony z interpretacji ustawy o inwestycjach w elektrownie wiatrowe), a także czekajšce ich renegocjacje na cenę odkupu pršdu z instalacji OZE. Od przyszłego roku znika bowiem obowišzek odkupu pršdu z ekoelektrowni większej niż 500 kW. Przedsiębiorcy na terenie działania Energi i PGE już dostali nowe kalkulacje. – Od przyszłego roku zamiast 16-17 groszy za kWh mogę dostawać od Energi 13,5-14 groszy. Ceny certyfikatów – wynoszšcej dziœ 3 gr/kWh - już właœciwie do przychodów nie doliczam. Bo zapas 6 tys. MWh trzymany jako poduszka bezpieczeństwa na ewentualne naprawy, który dwa lata temu był wart 900 tys. zł dziœ sprzedam za 120 tys. zł – stwierdza Paweł Guziński, który jest udziałowcem z czterech elektrowniach wiatrowych o łšcznej mocy 4,5 MW. Z naszych informacji wynika, że PGE proponuje 13,8 gr/kWh.

Topnieje potencjał

Tacy przedsiębiorcy jak on drżš, by nie zdarzyła się awaria. Bo po zapłaceniu kosztów bieżšcych i kredytów nie majš już na naprawy. – Jeœli wszystko działa, to dotychczasowa cena energii wystarczała na styk na pokrycie kosztów i zobowišzań. Ale teraz czeka nas kosztowny remont skrzyni przekładniowej, który może pochłonšć nawet 400 tys. zł. Częœć pokryjemy sprzedajšc zapas 7 tys. MWh w zielonych certyfikatach. Na resztę będziemy musieli wzišć kredyt obrotowy, bo innego bank nie chce nam udzielić– dodaje Dariusz Rewers z założonej z siedmioma innymi rolnikami spółki AgroWatt (posiada 1,55 MW)

- Z bankami raczej się dogadamy. Gorzej z rzšdem przez który przemawia albo cynizm albo niewiedza - zauważa Adam Roguski z PPHU Elektroplasmet. Chciał sprzedać ok. 2 MW (inwestycja w używane turbiny pochłonęła 6,5 mln zł, z czego PKO BP dał 4,7 mln zł), ale nie znalazł kupca oferujšcego kwotę pokrywajšcš wkład i poniesione koszty.

Udało się Kazimierzowi Ordonowi prowadzšcemu z bratem spółkę Megawat Polska zarzšdzajšcš 9 turbinami o łšcznej mocy 10,8 MW (powstały od 2008 r. do 2015 r.). Od dwóch wiatrakowa działalnoœć generuje straty rzędu 4 mln zł. Rolnicy ratowali się dotšd wyprzedażš majštku: kilkudziesięciu hektarów ziemi rolnej, tartaku czy pieczarkarni. Przy czym strata na wiatrakowej działalnoœci pogłębi się od przyszłego roku do ok. 6 mln zł ze względu na brak obowišzku zakupu energii z OZE.

Jesieniš portfel Megawat Polska uszczupli się o 1,6 MW. Dwie turbiny kupione kiedyœ za 12 mln zł zostanš sprzedane i wywiezione na Ukrainę... za 3,5 mln zł. – Przynajmniej będę miał na spłatę obcišżajšcego te wiatraki kredytu – mówi Ordon. Przy czym w sumie braciom zostało ok. 30 mln zł zobowišzań z inwestycji wartych łšcznie 50 mln zł (20 proc. stanowił wkład własny, a resztę dał bank). – Negocjujemy z PKO BP restrukturyzację, ale rozmowy o wydłużeniu czasu spłaty sš ciężkie – żali się Ordon. Dziœ jego celem jest jak najszybsza sprzedaż wszystkich turbin – rozmawia także z Włochami.

Na Półwyspie Apenińskim kręci się już prawdopodobnie zdemontowany u Sylwestra Zielonki wiatrak na 250 kW. – Kupiłem kilkunastoletni używany sprzęt z Niemiec w 2006 r. płacšc 600 tys. zł, z czego 400 tys. zł pożyczył bank spółdzielczy. Po sprzedaży Włochom za 220 tys. zł. zostało mi jeszcze 100 tys. zł kredytu do spłacenia. Ale to i tak będzie łatwiejsze niż dokładanie do utrzymywania elektrowni – twierdzi były właœciciel elektrowni, który od trzech lat notował straty rzędu 20-30 tys. zł rocznie.

Przed falš wypowiadania umów

Pozostałych na rynku małych przedsiębiorców po zakończeniu spłaty kredytu może być nie stać nawet na rozbiórkę turbin. Ale zmiany w prawie dotknš też większych, choć oni mieli możliwoœć odłożenia na czarnš godzinę większej gotówki. Wielu posiadało bowiem umowy długoterminowe z dużymi koncernami na odbiór certyfikatów i energii.

- Istnieje duże prawdopodobieństwo, że duże koncerny pod pretekstem zmian w prawie będš wypowiadać umowy długoterminowe, które stanowiły zabezpieczenie kredytów pod inwestycje – uważa Tomasz Zelek, członek zarzšdu RP Global, która zainstalowała od 2007 r. w Polsce łšcznie 120 MW w pięciu farmach. Tylko jedna od poczštku sprzedaje certyfikaty na giełdzie. Trzy z nich majš zabezpieczenia w postaci kontraktów na odbiór energii i zielonych certyfikatów z Energš – na razie wykonywane. Umowa z Eneš została przez niš wypowiedziana, o co toczy się spór sšdowy. Zelek nie ujawnia warunków zawartych umów. – W przypadku farmy na terenie Enei wystšpiliœmy o restrukturyzację kredytu, który stracił zabezpieczenie – dodaje Zelek. I zaznacza, że w poczštkowym okresie owe umowy – zawierane na zasadzie dobrowolnoœci zarówno przez duże jak i œrednie farmy - były korzystne dla spółek obrotu dużych koncernów. Sytuacja odwróciła się w latach 2012-2013, kiedy zaczęła rosnšć górka certyfikatów spowodowana przede wszystkim intensywnym rozwojem współspalania, a potem przyspieszeniem inwestycji w wiatraki.

- Dziœ jedynymi pozytywnymi zmianami wydajš się podniesienie obowišzku zużycia zielonej energii do 17,5 proc. w 2018 r. oraz obniżenie wymiaru podatku od nieruchomoœci do poprzedniego poziomu. Ale te zmiany niewiele pomogš, a na pewno nie odbudujš ceny certyfikatów do poziomu z najlepszych lat, kiedy płacono za nie 280-300 zł/MWh – zauważa Zelek. – Przy takiej niestabilnoœci prawa nie można też przekalkulować na nowo biznesplanów, bo na Ÿle ustanowiony garnitur prawa nakłada się kolejne łaty, które sytuację wiatraków tylko pogarszajš – dodaje Zelek.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL