Ekologia

Przyroda cierpi z żądzy zysku

AFP
- W Amazonii już od 30 lat trwa rabunkowa wycinka lasów, służąca eksploatacji surowców naturalnych - mówi prof. Jerzy Zwoździak, dyrektor Centrum Zarządzania Ryzykiem Środowiskowym i Monitoringu Ekosystemów Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Rzeczpospolita: Prezydent Brazylii Michel Temer wydał dekret zezwalający na wycinkę w celach górniczych 4 mln ha Puszczy Amazońskiej. Jednak największy obszar leśny na Ziemi nie od dziś jest niszczony.

Jerzy Zwoździak: W Amazonii już od 30 lat trwa rabunkowa wycinka lasów, służąca eksploatacji surowców naturalnych.

Wycinki w Amazonii są przeprowadzane obszarowo. Wyznacza się obszar, po czym wycinane jest wszystko, co na nim się znajduje. Ma to bardzo zły wpływ na gatunki zwierząt. Stracą one swoje siedliska, będą zmuszone do migracji, co wiąże się ze zmniejszeniem ich populacji. A w przypadku m.in. zagrożonego gatunku małp, które żyją na dużych wysokościach, wręcz z zanikiem gatunkowym. Masowa wycinka ma także wpływ na klimat, który wprawdzie sam się zmienia, ale działalność człowieka może przyspieszać ten proces.

W jaki sposób wycinka lasów wpływa na klimat?

Zaburza mały obieg wody, obejmujący dorzecza, który wpływa z kolei na duży obieg wody – na całej Ziemi. Dzięki lasom zachodzi retencja wodna: podczas opadów woda nie od razu odparowuje czy spływa do rzek. Najpierw trafia do gruntu, jest w roślinach; odparowanie powierzchniowe odbywa się sukcesywnie. Natomiast gdy nie ma lasu i mamy teren odkryty, woda z opadów się nie zatrzymuje, spływa prosto do rzeki, potem do oceanu. Obieg wody ma wpływ na proces odparowania wody, tworzenie się chmur, opadów, a idąc dalej – na fronty atmosferyczne, układy baryczne itd. Cały proces powinien być zrównoważony. Tymczasem masowa wycinka Amazonii go zaburza.

Masowa wycinka ma miejsce nie tylko w Amazonii.

Wszędzie nadmiernie eksploatujemy zasoby. W Ameryce Południowej, Północnej, w Afryce, Chinach, Indiach, na Syberii. Wszędzie tam, gdzie pojawia się człowiek, który kieruje się zyskiem. Bez wyraźnej politycznej reakcji nie zahamujemy tego procesu.

Zniszczone zasoby już się nie odnowią?

Przypomnę klęskę ekologiczną sprzed kilku dekad w Sudetach i Karkonoszach. W Sudetach były liczne huty szkła; piece hutnicze opalano występującymi w reglach dolnych gór drzewami bukowymi. Drzewostan był osłabiony, każda silna nawałnica, wiatr, śniegi powodowały, że lasy na stokach wymierały. Przy tego typu działaniu środowisko zaczyna się odtwarzać dopiero po ok. 20 latach.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL