Edukacja i wychowanie

Ministerstwo Nauki chce zwiększyć uprawnienia osób, które nie chcą się habilitować

Fotolia.com
Zdolny doktor zostanie uczelnianym profesorem. Adiunkt nie będzie musiał się habilitować, by nie utracić etatu.

Ministerstwo Nauki chce zwiększyć uprawnienia osób, które nie chcą się habilitować. Będą mogły zajmować bezterminowo stanowisko adiunkta i profesora odpowiedzialnego za dydaktykę. Skróci się też droga do habilitacji zdobywców prestiżowych grantów. Takie zmiany znajdą się w projekcie ustawy 2.0. o szkolnictwie wyższym.

– Habilitacja nie będzie obowiązkowa. Zostanie zniesiony obowiązek jej uzyskania w określonym terminie. Natomiast pozostanie ocena okresowa pracownika, która ma być narzędziem projakościowym – zapowiada prof. Łukasz Szumowski, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.

Obecnie zgodnie z art. 120 Prawa o szkolnictwie wyższym adiunkt by nie stracić etatu, musi w ciągu ośmiu lat się habilitować.

– Habilitacja umożliwia jedynie uczestnictwo w promowaniu prac doktorskich i ich recenzowaniu – mówi Bogusław Dołęga, przewodniczący Krajowej Sekcji Nauki NSZZ Solidarność. A zna wiele przypadków osób z dużym dorobkiem naukowym, które ze względu na nieuzyskanie habilitacji są zwalniane z pracy. Dobrze więc, że stopień ten przestanie być wymagany.

Są też minusy proponowanego rozwiązania.

– Obecnie trudno jest zwolnić pracownika, który sobie nie radzi. Nakaz zdobycia habilitacji stanowił pewne sito – uważa prof. Jerzy Duszyński, prezes PAN.

Resort chce też wprowadzić dwie ścieżki kariery.

– W ścieżce naukowej do zatrudnienia na stanowisku profesora uczelnianego, co do zasady, będzie wymagana habilitacja. Natomiast w ścieżce dydaktycznej profesorem uczelni będzie mógł zostać doktor, który ma wybitne osiągnięcia dydaktyczne – mówi Piotr Müller, dyrektor Biura Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Rektorzy podchodzą do zmian z entuzjazmem.

– Zmiany pozwolą każdemu naukowcowi znaleźć swoje miejsce. Liczyć się będzie jakość ich pracy i osiągnięcia. To, czy zdecydują się na habilitację będzie miało drugorzędne znaczenie – mówi prof. Wiesław Banyś, honorowy przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

Zapewne część osób będzie chciała zdobyć habilitację. Ministerstwo chce więc zadbać o jej jakość. Uprawnienia do nadawania stopnia doktora habilitowanego będą miały tylko najlepsze uczelnie i instytuty naukowe PAN. Czyli te, które w danej dyscyplinie uzyskały kategorie naukową A.

– W tej chwili habilitację można uzyskać na większości wydziałów. A uprawnienie to powinno być zastrzeżone dla najlepszych – mówi prof. Marek Kwiek z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Nowością będzie też szybka ścieżka habilitacyjna.

– Osoby, które uzyskały prestiżowy grant Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC) będą uzyskiwały habilitację. Będą również wskazane inne najbardziej prestiżowe granty, których zrealizowanie i rozliczenie będzie oznaczało uzyskanie habilitacji – wyjaśnia prof. Szumowski.

I dodaje, że ta zmiana ma pomóc wybitnym młodym naukowcom oraz osobom z dużym dorobkiem, które chciałby wrócić do Polski, ale nie mają tytułu dr hab.

Dla naukowca zdobycie europejskiego grantu to jedno z najwyższych indywidualnych osiągnięć. ERC jest agendą UE utworzoną w 2007 r. przez Komisję Europejską, finansującą najwyższej jakości badania prowadzone na terenie Unii. W latach 2014–2020 dysponuje budżetem 13 mld euro. Do tej pory przyznano blisko 7 tys. grantów, w tym polskim naukowcom – niespełna 30. Dramatycznie mało. ©?

- Zdobywcy grantu ERC to osoby, które przeszły niezwykle trudna weryfikację. Mam nadzieję, że takie rozwiązanie zachęci do częstszego występowania polskich naukowców o te prestiżowe granty – mówi prof. Duszyński.

Pojawią się tzw. ślepi recenzenci rozpraw habilitacyjnych, czyli anonimowi, nieznani komisji. Będą losowani przez Radę Doskonałości Naukowej.

– Mamy obecnie problem z recenzjami. Często są grzecznościowe, co rzutuje na niską jakość habilitacji. Zmiany są więc pożądane – ocenia prof. Duszyński.

– O tym, czy ktoś otrzyma habilitację decyduje obecnie rada wydziału. Centralna Komisja straciła kilka lat temu jakąkolwiek władzę nad habilitacjami. Obniżyło to znacząco ich jakość – zauważa prof. Marek Kwiek.

Czym będzie Rada Doskonałości Naukowej? Zastąpi Centralną Komisję do spraw Stopni i Tytułów Naukowych. Każda z dyscyplin będzie reprezentowana przez trzy osoby posiadające tytuł profesora lub stopień doktora habilitowanego wybrane przez osoby posiadające stopień doktora habilitowanego. Warunkiem członkostwa w radzie ma być znaczący i aktualny dorobek naukowy – autorstwo co najmniej jednej książki wydanej przez wydawcę ujętego w ministerialnym wykazie lub dwóch artykułów opublikowanych w czasopismach naukowych z listy MNiSW. Pomysł przez ekspertów jest oceniany pozytywnie.

– Centralna Komisja do tej pory była zdominowana przez najstarsze pokolenie naukowców, często nie rozumiejące mechanizmów funkcjonowania nauki globalnej. Co więcej, wydziały układały się między sobą, kto będzie na kogo głosować, żeby mieć w Komisji swojego przedstawiciela. Zastąpienie Komisji nowym ciałem oceniam więc generalnie pozytywnie, pod warunkiem odpowiedniego doboru jej członków – mówi prof. Kwiek.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL