Edukacja i wychowanie

Szykuje się reforma studiów doktoranckich

123RF
W uczelniach powstaną szkoły doktorskie. Każdy ich słuchacz otrzyma stypendium. Po dwóch latach nauki będzie egzamin.masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

Szkoły doktorskie prowadzone przez najlepsze uczelnie, likwidacja niestacjonarnych studiów doktoranckich i podniesienie kompetencji językowych młodych adeptów nauki – to zapowiadane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego rozwiązania, które znajdą się w nowej ustawie.

– Będą tylko doktoraty naukowe, ale prowadzić do nich mają trzy ścieżki – zapowiedział wicepremier Jarosław Gowin podczas spotkania z Krajową Reprezentacją Doktorantów (KRD).

Trzy ścieżki

Stopień doktora będzie można uzyskać poprzez: naukę w szkołach doktorskich, doktorancki grant promotorski lub doktorat z wolnej stopy. Szkoły doktorskie poprowadzą tylko najlepsze uczelnie. Zmienią się zasady ich ewaluacji. Kategorie będą nadawane nie wydziałom, ale dyscyplinom naukowym uprawianym na uczelni. Skala oceny będzie pięciostopniowa. Uczelnie z kategorią A lub A+ w danej dyscyplinie dostaną uprawnienia do habilitowania. Te z nową kategorią B+ będą mogły doktoryzować.

– Dziś nawet jednostki z kategorią C mogą prowadzić studia doktoranckie – mówił Gowin.

W szkołach doktorskich, funkcjonujących w uczelniach ministerstwo chce wprowadzić powszechny system stypendialny dla doktorantów. Szkoła będzie mogła być utworzona dla co najmniej dwóch dyscyplin naukowych ocenionych wysoko podczas ewaluacji działalności naukowej. Utworzą je także wspólnie uczelnie oraz instytuty naukowe PAN. Doktorant po dwóch latach nauki musi zdać egzamin przed komisją, w której skład wejdą osoby spoza uczelni. Będzie on przepustką do dalszego kształcenia oraz warunkiem uzyskania wyższego stypendium.

Grant i posada

Drugą ścieżką ma być sześcioletni grant promotorski. Za konkursy ma odpowiadać Narodowe Centrum Nauki. Doktorant będzie automatycznie zatrudniany na stanowisku co najmniej asystenta.

– Chcemy wprowadzić wiele wymogów projakościowych – mówił Jarosław Gowin. – Doktoranci powinni m.in. opublikować co najmniej jeden artykułu w recenzowanym czasopiśmie lub książkę w wydawnictwach z listy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Będą też musieli posiadać zewnętrzny certyfikat znajomości języka obcego na poziomie C1.

– Wymóg znajomości języka już istnieje, ale jest omijany, bo nie jest obowiązkowe posiadanie certyfikatu – tłumaczył Piotr Müller, dyrektor biura ministra.

Krajowa Reprezentacja Doktorantów postulowała zaś, by w większości dziedzin język angielski był podstawowym językiem wykładowym.

– Finansowanie studiów doktoranckich powinno także zależeć od skuteczności promowania doktorów przez daną uczelnię, a nie tylko od liczby doktorantów – mówił Michał Gajda, przewodniczący KRD.

Jarosław Gowin zapowiedział, że głos doktorantów będzie brany pod uwagę podczas prac nad ustawą.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.wojcik@rp.pl

Opinia

prof. Krzysztof Leja, Politechnika Gdańska, ruch Obywatele Nauki

Studia doktoranckie niewątpliwie trzeba doskonalić, bo teraz są mało efektywne. Wielu doktorantów nie broni prac doktorskich. Egzamin po dwóch latach studiów działałby na nich mobilizująco. Opiekun powinien przyglądać się pracy i postępom doktoranta, ale mechanizm ten nie zawsze funkcjonuje jak należy. Zamysł, żeby szkoły doktorskie prowadziły tylko najlepsze uczelnie, w dziedzinach ocenianych na B+, również oceniam pozytywnie. Masowość studiów doktoranckich spowodowała bowiem, że ich poziom się obniżył. Odpowiedni poziom kształcenia zapewniałby też udział osób z zewnątrz podczas egzaminu po drugim roku nauki. Ważne oczywiście będą szczegóły projektu ustawy, których jeszcze nie znamy. Kierunek jest dobry.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL