Edukacja i wychowanie

Oddziały zamiejscowe przedszkoli w podstawówkach

AdobeStock
Samorządy gminne tworzą oddziały zamiejscowe przedszkoli w podstawówkach. Rodzice nie mają wyboru.

W wielu samorządach trwa lub wkrótce się rozpocznie rekrutacja do przedszkoli i do pierwszych klas szkół podstawowych. W pierwszej kolejności przyjmowane są dokumenty od rodziców, którzy chcą, by ich dziecko kontynuowało wychowanie przedszkolne w placówce, do której uczęszcza. Niestety, ku ich zaskoczeniu, część przedszkolaków, najczęściej sześciolatków, do przedszkola będzie chodzić, ale w budynku szkoły. Samorządy coraz częściej tworzą w szkołach oddziały zamiejscowe przedszkola. Formalnie to te same placówki, z tym samym dyrektorem i kadrą.

Związane ręce

Rodzice mają ograniczony wybór.

– Rodzice mogą się nie zgodzić na takie przeniesienie. Wówczas jednak dzieci podlegałyby rekrutacji na ogólnych zasadach do innych przedszkoli lub oddziałów przedszkolnych zorganizowanych w szkołach podstawowych. W zeszłym roku jednak żaden z rodziców na to się nie zdecydował – mówi Janina Śmiałkowska, naczelnik Wydziału Edukacji w Świnoujściu. Dodaje, że rodzice są zadowoleni, ponieważ dzieci przeszły do tych oddziałów całymi grupami, z tymi samymi nauczycielkami i woźnymi oddziałowymi. Wyżywienie dzieci to katering z macierzystego przedszkola, czyli z uwzględnieniem nabytych przez trzy lata nawyków żywieniowych.

Nie brak wątpliwości prawnych

Takie postępowanie samorządów budzi jednak kontrowersje i może nie być zgodne z prawem.

– W myśl art. 153 ust. 2 ustawy – Prawo oświatowe, wybór miejsca dalszej edukacji należy do rodziców. Niezgodne z prawem jest więc twierdzenie, że przedszkole jest przeznaczone wyłącznie dla dzieci trzy-, cztero- i pięcioletnich – podkreślają Anna Ostrowska, rzecznik prasowy Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Z takim stanowiskiem nie zgadzają się przedstawiciele samorządów.

– Takie rozwiązanie nie narusza prawa do kontynuacji wychowania przedszkolnego. Dziecko pozostaje przecież w tej samej placówce – mówi Mariusz Kucharz, naczelnik Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Gliwicach. I dodaje, że tworzone w ten sposób dodatkowe miejsca w budynkach szkół zwiększają ofertę miasta i pozwalają zapewnić miejsca wszystkim chętnym. A z tym wciąż jest nie lada kłopot.

Samorządy podkreślają bowiem, że trudno im reagować na tyle zmian w systemie oświaty. Jeszcze niedawno przygotowywały miejsca dla sześciolatków w szkołach, teraz muszą je znaleźć w przedszkolach. Gminy mają także obowiązek przyjąć do przedszkola każde chętne dziecko od trzeciego roku życia. Do tego dochodzą koszty likwidacji gimnazjów.

Gmina dostaje pieniądze

Przedstawiciele rodziców ostrzegają jednak przed warunkami, w jakich mają przebywać dzieci.

– Warto, żeby rodzice patrzyli samorządowi na ręce i zainteresowali ewentualnym łamaniem prawa odpowiednie służby: sanepid, straż pożarną, nadzór budowlany, kuratorium albo wojewodę. Ewidentnie niezgodne z prawem jest przydzielanie dzieci na etapie rekrutacji do „oddziałów zamiejscowych" przedszkoli, które dopiero mają powstać – mówi Tomasz Elbanowski z Fundacji Rzecznik Praw Rodziców.

I dodaje, że sześciolatki w przeciwieństwie do młodszych dzieci mają obowiązek nauki. A gmina otrzymuje na nie subwencję. Powinny być więc traktowane priorytetowo. Jeśli wójt czy burmistrz zechce na nich oszczędzać, rodzice powinni o tym pamiętać na jesieni, przy wyborach władz samorządowych.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL