W czwartek po południu Emmanuel Macron pojechał na oficjalne powitanie amerykańskiego przywódcy prosto ze spotkania w Pałacu Elizejskim z Angelą Merkel. To miał być sygnał, że stoi za nim potencjał nie tylko Francji, ale także Niemiec i w ogóle całej zjednoczonej Europy. Swoisty powrót do czasów największej świetności Francji. Tym bardziej że pierwsze spotkanie obu przywódców zaaranżowano w pałacu Inwalidów przed grobem Napoleona i marszałka Ferdinanda Focha, wielkiego pogromcy Niemiec w pierwszej wojnie światowej.