Donald Trump w Polsce: Wizyta, która budzi zazdrość

aktualizacja: 30.06.2017, 16:21
Donald Trump 5 lipca przyleci do Warszawy, następnego dnia będzie w Ha...
Donald Trump 5 lipca przyleci do Warszawy, następnego dnia będzie w Hamburgu
Foto: AFP

Przyjazd Trumpa do Polski odtworzy podział na starą i nową Europę – obawia się Zachód. Warszawa uspokaja.

REDAKCJA POLECA

Amerykański przywódca przyleci na szczyt G20 do Hamburga 6 lipca, dzień po wizycie w Warszawie. Jednak przygotowania w Niemczech i Polsce przebiegają w zupełnie innym stylu.

– To ma być wizyta, która podkreśla jedność świata euroatlantyckiego, spotkanie prezydenta USA z 12 krajami, które chcą budować bardziej spójną Unię poprzez umocnienie spójności Europy Środkowej – powiedział w czwartek „Rz" Krzysztof Szczerski, minister ds. zagranicznych w Kancelarii Prezydenta.

Bardzo trudne spotkanie

Ale w tym samym czasie Angela Merkel wystąpiła w Bundestagu z bardzo bojowym przemówieniem, w którym ostrzegła, że rozmowy w Hamburgu „będą bardzo trudne". – Różnica zdań jest oczywista i byłoby nieuczciwe ją ukrywać – uznała kanclerz.

Także agenda obu spotkań jest radykalnie odmienna.

– Po raz pierwszy od dawna, a być może w ogóle po raz pierwszy zasiądziemy za stołem jako realni sojusznicy, bo w Polsce są amerykańskie wojska, jest terminal LNG w Świnoujściu, poprzez który Amerykanie dostarczają gaz, jesteśmy też państwem otwartym na amerykańskie inwestycje – mówi minister Szczerski, choć przyznaje, że wszystko to jest zasługą starań „kolejnych polskich rządów" oraz decyzji Baracka Obamy, których Donald Trump nie odwołał.

Merkel chce natomiast, aby rozmowy G20 skoncentrowały się na ratowaniu paryskiego porozumienia o ograniczeniu zmian klimatycznych, mimo że Trump zapowiedział, iż wycofa się z tej umowy. Kanclerz ma już zapewnienie prezydenta Chin Xi Jinpinga i premiera Indii Narendry Modiego, że nadal będą trzymali się podjętych zobowiązań w sprawie redukcji CO2. A to oznacza, że w Hamburgu amerykański prezydent znajdzie się przynajmniej w tej sprawie w izolacji.

– Chcemy podjąć to egzystencjalne wyzwanie. Nie możemy i nie będziemy czekać, aż ostatnia osoba na Ziemi uzna naukowe ustalenia w sprawie zmian klimatycznych – powiedziała Merkel, którą czekają we wrześniu wybory do Bundestagu (11 proc. Niemców ma zaufanie do Trumpa – wynika z sondażu waszyngtońskiej Fundacji Pew).

Kanclerz chce także uzyskać poparcie większości przywódców państw G20 w innych obszarach, gdzie nie zgadza się z Trumpem, jak utrzymanie wolnego handlu, pomoc dla uchodźców, poparcie dla działania organizacji międzynarodowych. W czwartek swoje stanowisko na G20 konsultowała z przywódcami Francji, Włoch i Hiszpanii, choć ten ostatni kraj nie należy do grupy 20 największych gospodarek świata.

– Byłoby naturalne, gdyby Niemcy, jako gospodarz szczytu w Hamburgu, zaprosiły na to spotkanie Polskę – przyznaje Krzysztof Szczerski. Niemcy uważają jednak, że „nie należy tworzyć nowych formatów", choć podkreślają, że „nic nie jest tu wymierzone przeciwko Polsce".

Weimar: Merkel naciska na Macrona

Polska będzie pierwszym krajem Europy, który Trump odwiedzi w ramach wizyt dwustronnych. To ubodło duże kraje Unii: Emmanuel Macron właśnie powtórzył zaproszenie dla Trumpa do udziału w obchodach 14 lipca (zostało przyjęte).

– Bardzo wiele osób w Europie niechętnie przyjęło wiadomość, że to właśnie do Warszawy najpierw przyleci Trump. Stąd szukają wszelkich sposobów, aby atmosfera wokół tej wizyty była zła – uważa Krzysztof Szczerski.

Jak ustaliła „Rz", w Berlinie, ale także w Paryżu „będą bardzo uważnie śledzić przebieg wizyty prezydenta USA w Polsce". Na razie nikt nie wie, co znajdzie się w przemówieniu Trumpa na placu Krasińskich, ale nasi rozmówcy obawiają się, że może on uzależnić utrzymanie gwarancji bezpieczeństwa od wysokości wydatków na obronę poszczególnych państw, szukać poparcia Polski dla utrzymania wysokiego poziomu emisji dwutlenku węgla i protekcjonizmu handlowego. Potencjalnym tematem spornym z krajami zachodnimi jest też decyzja Senatu USA o nałożeniu sankcji na firmy, które należą do konsorcjum budującego gazociąg Nord Stream 2.

To wszystko może mieć wpływ na odbudowę stosunków między Warszawą i Paryżem, a w szczególności organizacji pod koniec sierpnia szczytu Trójkąta Weimarskiego we francuskiej stolicy. Z naszych informacji wynika, że Francuzi się wahają, czy zwołać to spotkanie, bo ich zdaniem nie wiadomo, czy „będzie wystarczająca materia do omawiania". Na reanimację Weimaru naciska jednak Merkel.

– Narracje o starej i nowej Europie niczego dziś nie wyjaśniają. To niektórzy zachodni politycy cały czas promują scenariusze podziału. My jesteśmy promotorami jedności – nie tylko jedności UE, ale całego Zachodu. Dlatego sugestie, byśmy zamykali się klaustrofobicznie na USA, są szkodliwe. Mamy wciąż wspólne interesy, szczególnie bezpieczeństwa. Obrażanie się na Donalda Trumpa w niczym nie pomoże – zapewnia „Rz" Konrad Szymański, minister ds. europejskich.

W spotkaniu z Trumpem wezmą udział przywódcy bardzo różnych krajów. Litwa, Łotwa i Estonia z powodu egzystencjalnego zagrożenia ze strony Rosji nie zrobią niczego, co pogorszy ich stosunki nie tylko z Ameryką, ale także Niemcami. Ale już znacznie bardziej sceptyczne podejście do Berlina ma również zaproszony do Warszawy Viktor Orban.

– Po zimnej wojnie w sposób naturalny zostały odbudowane połączenia wschód–zachód. Teraz czas na większą spójność na linii północ–południe. Ale to jest problem nie tylko naszego regionu, lecz także strefy euro – mówi Krzysztof Szczerski.

POLECAMY

KOMENTARZE