Prezydent Francji miał przylecieć do Polski 13 października. Miały się wówczas odbyć polsko-francuskie konsultacje międzyrządowe.
Wspólnie mieli je poprowadzić prezydent Hollande i premier Beata Szydło.
Podczas spotkania miały być również poruszone tematy trudnej sytuacji UE po decyzji Wielkiej Brytanii o Brexicie oraz ataki imigrantów na polskich kierowców w poracie Calais.
Wizyta francuskiego prezydenta została odwołana i przełożona na inny termin, ale nie został on jeszcze ustalony.
Agencje informuję, że Hollande'owi zależy na tym, by możliwie jak najszybciej do Polski udał się minister obrony Francji, Jean-Mark Ayrault, który miał mu towarzyszyć podczas wizyty w Warszawie.
Jak powiedział Marek Magierowski, szef kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy, Pałac Prezydencji nie otrzymał jeszcze żadnej oficjalnej wiadomości na temat odwołania wizyty Hollande'a.
Wicepremier Mateusz Morawiecki, uzasadniając decyzję o zerwaniu negocjacji, powiedział, że w związku z zakupem ponad 50 śmigłowców za kwotę ponad 13 mld złotych polski rząd chciał mieć pewność, że w związku z tym zakupem będzie zapewniona dodatkowa wartość związana z produkcją zakupionych śmigłowców w naszym kraju, a "pewność ta nie była wystarczająca z naszej perspektywy" - mówił Morawiecki. Podkreślił, że bezpieczeństwo państwa wymagało zakończenia negocjacji i podjęcia konkretnych decyzji. - Jestem przekonany, że byliśmy bardzo fair - powiedział Morawiecki.
Jak twierdzą media, Francuzi o zerwaniu negocjacji ws. caracali dowiedzieli się z polskiej telewizji.