Reklama

Google nie zapłaci za zniesławienie przez wyniki wyszukiwania

Google udało się obronić przed przedsiębiorcą, którego nazwisko wyskakuje w wyszukiwarce jako gangstera, choć w rzeczywistości to on walczył z gangsterami.
Google nie zapłaci za zniesławienie przez wyniki wyszukiwania

Foto: 123RF

To sedno wyroku warszawskiego Sądu Okręgowego, jaki zapadał w precedensowej sprawie. Biznesmen z Olsztyna domagał się usunięcia linku do artykułu prasowego, który w internetowej odsłonie zmieniał radykalnie wymowę tekstu. Sugerował, jeśli wprost tego nie mówił, że jest gangsterem, co było nieprawdą.

W rzeczywistości chodzi o osobę, która ma szczególne zasługi właśnie w walce z gangsterami w Olszynie. Jego dokonania opisał Piotr Pytlakowski w „Polityce" w tekście „Bardzo biedny gangster", a tekst umieszczono także na płatnym portalu tygodnika. Rzecz w tym, że po wpisaniu w przeglądarce Google nazwiska biznesmena i nazwy miasta pojawiał się ów tytuł, imię i nazwisko powoda oraz informacja, że jako dzierżawca firmy (podanej z nazwy) żądał za rzekomą ochronę 3 tys. zł.

– A więc z ofiary gangu (dwa razy spalono mu lokal gastronomiczny) stałem się gangsterem – żali się powód.

Po reakcji biznesmena Google usunął część linku, tzw. sniper, i teraz po wpisaniu imienia i nazwiska oraz nazwy miasta w wyszukiwarce pojawiał się link do tekstu, ze znaczną jego częścią.

Sąd Okręgowy uznał, że Google Polska w ogóle w tej sprawie nie odpowiada, gdyż nie ma wpływu na serwery wyszukiwarki umieszczone w USA. Co się zaś tyczy amerykańskiej centrali – Google Inc. – to choć naruszyła ona dobra osobiste biznesmena, nie było to zawinione. Zgodnie zaś z polskim prawem o ochronie dóbr osobistych tylko przy zawinieniu sprawcy można mówić o zadośćuczynieniu pieniężnym. Dodajmy, że powód żądał od Google 300 tys. zł.

Reklama
Reklama

Drugie żądanie powoda, by Google zablokował link, jest według SO już nieaktualne. W zestawieniu z dostępną przy nim częścią artykułu (po poprawkach portalu) czytelnik może się bez trudu zorientować, kto jest bandytą, a kto ofiarą, i że to nie powód jest gangsterem.

– Powszechnie wiadomo, że to nie dzierżawcy lokali wymuszają haracze – powiedział sędzia Rafał Wagner. Podkreślił, że wyrok w niczym nie przekreśla zasług powoda w zwalczaniu gangu, rzadko się zdarza taka odwaga, by w tak trudnej sytuacji jako jedyny zeznawał przeciw gangsterom.

Przypomnijmy, że w 2014 r. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że wyszukiwarka Google ma usuwać linki do tematów już nieaktualnych, jeśli poszkodowani czy zainteresowani sobie tego życzą. Ale w tej sprawie pełnomocnik koncernu mec. Piotr Wasilewski nadal prezentował stanowisko, że Google jest tylko pośrednikiem informacji (linków) do tekstów, za których treść nie powinien odpowiadać.

Wyrok SO jest nieprawomocny. Nie wiadomo, czy będzie apelacja.

—Marek Domagalski

sygnatura akt: IC 1164/13

Podatki
Przelewu od żony lub męża nie musisz zgłaszać. Ale są wyjątki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Prawo drogowe
Duże zmiany dla kierowców. Pojawi się nowa przesłanka zatrzymania prawa jazdy
Prawo w Polsce
Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama