Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Dobra osobiste

Obraźliwe komentarze w Internecie: Hejt wygrywa z prawem

Nie ma przepisów umożliwiajšcych skutecznš walkę z obraŸliwymi komentarzami w sieci.

W sieci jest coraz więcej nienawiœci i hejtu. Kolejne portale internetowe decydujš się blokować możliwoœć komentowania artykułów o uchodŸcach. Głoœno było o obraŸliwych wpisach na temat gimnazjalisty z Bieżunia czy tragicznej œmierci syna Filipa Chajzera.

– Wiele osób, obrażajšc innych, rozładowuje w ten sposób swoje frustracje. Wydaje się im, że wszystko im wolno. W internecie sš anonimowi, a skoro tak, to i bezkarni – mówi Izabella Kielczyk, psycholog.

Walka z hejtem przypomina walkę z wiatrakami, mimo że dwa lata temu Naczelny Sšd Administracyjny uznał, że wszystkie osoby i firmy mogš żšdać udostępnienia danych autorów obraŸliwych komentarzy na forach internetowych. – Brakuje szybkiej œcieżki prawnej, dzięki której można ustalić imię i nazwisko hejtera – ocenia Paweł Litwiński z Instytutu Allerhanda. A bez znajomoœci takich danych złożenie pozwu lub prywatnego aktu oskarżenia jest niemożliwe.

Dane można ustalić na dwa sposoby: z pomocš policji i prokuratury albo przez generalnego inspektora ochrony danych osobowych (GIODO). Œledczy jednak ustalš adres i nazwisko hejtera tylko wtedy, gdy jest œcigany z oskarżenia prywatnego w postępowaniu karnym (np. o zniesławienie). Gdy już jednak danych potrzebuje się do pozwu cywilnego, odmawiajš pomocy. Z kolei GIODO może nakazać portalowi podanie numeru IP komputera hejtera. Portal jednak nie musi od razu podporzšdkować się decyzji. Może się odwołać, a potem wnieœć skargę do sšdu administracyjnego. – W efekcie IP otrzyma się, ale dopiero po kilku latach. A póŸniej trzeba jeszcze ustalić dane osobowe na podstawie IP, co może być równie długotrwałe – mówi Litwiński.

Zdaniem ekspertów to zniechęca do walki. – Od lat postulujemy, by w prawie pojawiła się możliwoœć składania tzw. œlepych pozwów. Osoba obrażana w sieci występowałaby do sšdu, a ten badałby zarzuty. Gdyby doszedł do wniosku, że nie jest to czyste pieniactwo, ustalałby dane hejtera i nadawał bieg sprawie – mówi Wojciech Klicki z fundacji Panoptykon.

Paweł Litwiński dodaje, że to nie od żšdania prywatnej firmy powinno zależeć, czy dany wpis zniknie z sieci czy nie. To prawo powinno o tym decydować.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL