Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Dobra osobiste

SN: groteska ani satyra nie uprawniajš do obrażania

AdobeStock
Pomówieni w ksišżce mogš dostać zadoœćuczynienia, ale nie skutkuje to zakazem jej wydawania w przyszłoœci. Byłoby to bowiem cenzurš.

Tak rozstrzygnšł w czwartek Sšd Najwyższy.

Robertowi Kamińskiemu, poczštkujšcemu pisarzowi, sprawę wytoczyła trójka bohaterów jego drugiej ksišżki „Fatamrugana". Autor nie wymienił ich z nazwiska, nie podał miejsca ich zatrudnienia (klub studencki w miasteczku uniwersyteckim) ani nazwy miasta, w którym był kilka lat portierem, choć skończył historię i filozofię. Napisał za to, że rosnš tam sosny i jest kamień poœwięcony młodo zmarłej ikonie polskiej piosenki. Opisy powodów: szefa klubu i dwóch kobiet w nim zatrudnionych, były dla nich tak przykre, że sędzia referujšca sprawę je pomijała. Dotyczyły prywatnoœci i atmosfery pracy w klubie, którš autor nazwał „nicnierobieniem", prócz opijania podwyżek i awansów.

Ksišżka rozeszła się w kilkuset egzemplarzach. Sšdy dwóch instancji uznały, że można się zorientować, o kogo w niej chodzi, i zasšdziły przeprosiny w formie listu do powodów oraz zadoœćuczynienie od 3 do 7 tys. zł, ale też zakazały wznawiania ksišżki.

Autor odwołał się do SN, podkreœlajšc, że ksišżkowe opisy należy traktować jako fikcję, trzeba też wyjštkowego wysiłku, aby rozpoznać bohaterów. Poza tym zastosował formę groteski. Nie przekonał SN.

– Jeœli utwór jest fikcjš, to nie powinien dotyczyć prawdziwych osób, które można bez trudu rozpoznać – wskazała w uzasadnieniu sędzia SN Anna Kozłowska. – Takie działanie jest bezprawne i bezprawnoœci nie znosi forma satyryczna czy groteski. Pozwala autorowi na więcej, ale nie na oœmieszanie opisywanych osób i na ich deprecjonowanie.

Nie jest natomiast zasadny zakaz wznawiania ksišżki. Mógłby być ustanowiony tylko, gdyby groŸba publikacji naruszajšcej dobra osobiste była bardzo realna. Nie można jej stosować niejako na zapas – bo byłby to rodzaj cenzury. Sędzia zaznaczyła, że gdyby autor wydał ksišżkę o identycznej treœci, naraziłby się na odpowiedzialnoœć cywilnš i karnš za zniesławienie.

– Wyrok SN o tyle jest lepszy, że nie zakazuje wznowienia ksišżki, a zależy mi na kolejnym wydaniu. Dlatego przemyœlę tę kwestie – powiedział „Rz" autor ksišżki.

Niezakazana ksišżka jednak z zakazem

Dariusz Pluta, adwokat specjalizujšce się w tej dziedzinie ochrony dóbr osobistych

Sšd Najwyższy nakazał przeprosiny oraz ostrzegł autora ksišżki przed jej wznawianiem, mimo że nie podał danych, owszem bardzo krytycznie opisywanych bohaterów, i chyba tylko znajomi albo osoby z bliskiego sšsiedztwa mogły ich rozpoznać. Groteska nie zwalnia z odpowiedzialnoœci – wskazał SN

Trzeba się zgodzić z SN, że posłużenie się groteskš, satyrš czy karykaturš jako formš twórczoœci lub wypowiedzi nie uchyla zakazu naruszania prywatnoœci innych osób, w szczególnoœci osób niepublicznych. Prywatnoœć oraz intymnoœć to sfery które moim zdaniem należy bezwzględnie chronić niezależnie od formy wypowiedzi czy twórczoœci chyba że w ważnym interesie społecznym wykorzystuje się lub ujawnia takie okolicznoœci z tych sfer które bezpoœrednio sš zwišzane z działalnoœciš publicznš danej osoby albo publicznie przez tę osobę zostały już ujawnione czy wykorzystywane w kreacji jej publicznego wizerunku.

Poza prywatnoœciš oraz intymnoœciš sš inne dobra, dobre imię, prestiż, czy tu forma wypowiedzi nie pozwala na więcej?

Owszem, przy prawnej ocenie danej wypowiedzi lub utworu należy w szczególnoœci brać pod uwagę prawa gatunku. Z tego punktu widzenia takie elementy jak: ostroœć, dosadnoœć, oœmieszanie, œwiadome przejaskrawianie i wyolbrzymianie rzeczywistoœci, œwiadoma deformacja i przeinaczanie rzeczywistoœci, umieszczanie rzeczywistych postaci (z reguły publicznych) w zupełnie fikcyjnych sytuacjach i rolach, a nawet swoista gatunkowa ,,obraŸliwoœć" czy ,,złoœliwoœć " to po prostu elementy praw gatunku, takich form wypowiedzi jak satyra, groteska czy karykatura.

A kiedy takie formy zwalniajš z odpowiedzialnoœci?

O bezprawnoœci groteski, satyry, czy karykatury można moim zdaniem zasadnie mówić wtedy kiedy dana wypowiedŸ jest niezgodna z prawami gatunku albo pozostajšc w zgodzie z tymi prawami narusza zasady współżycia społecznego. W pierwszym przypadku dla rozstrzygnięcia konkretnej sprawy kluczowe znaczenie będzie miała opinia biegłego. Natomiast drugi przypadek będzie zawsze wynikiem swobodnej oceny sšdu. Sšdowe "ubezprawnienie" satyry, groteski czy karykatury ze względu na naruszenie zasad współżycia społecznego (dobrych obyczajów) w każdym przypadku będzie wymagać szczegółowego oraz przekonujšcego uzasadnienia i jak się wydaje może dotyczyć wyjštkowo drastycznych a jednoczeœnie powszechnie i społecznie nieakceptowalnych wypowiedzi.

A co pan sšdzi o ograniczeniu ponownej publikacji, niby nie ma zakazu ale jest ostrzeżenie: nie drukuj ponownie!

Sytuacja prawna autora (czy raczej wydawcy ) odnoœnie ponownego wydania spornej ksišżki (w identycznej treœci) jest tak jasna jak sytuacja dziennikarza, który ponownie publikuje identyczny tekst (np. w innej gazecie) gdzie pierwotna publikacja tego tekstu została prawomocnie uznana za naruszenie czyichœ dóbr osobistych. W sensie formalnym w obydwu przypadkach będzie to ,,nowa" publikacja (wydanie) i za takie nowe działanie autor (wydawca) czy dziennikarz poniosš odrębnš odpowiedzialnoœć prawnš. Tutaj SN ma całkowitš rację przyjmujšc, że zakazywanie jakichkolwiek działań publikacyjnych na przyszłoœć (a więc swojego rodzaju cenzura prewencyjna) co do zasady jest niedopuszczalne chyba że występuje realne tj. dowodowo wykazane w toczšcym się procesie, zagrożenie, że pozwany ponownie zamierza wydać czy opublikować treœci które sšd uznaje za bezprawnie naruszajšce cudze dobra osobiste.

Co by pan zatem radził autorowi takiej "niezakazanej" ksišżki ?

Odradzałbym jej autorowi spornej ksišżki czynienie publicznych rozważań co ponownego jej rozpowszechnienia w identycznej treœci (uznanej przecież prawomocnie przez sšdy za bezprawnie naruszajšcš dobra osobiste powodów ) ponieważ może to zostać potraktowane przez osoby zainteresowane jako ,,dowód" na realnoœć takiego zagrożenia , a tym samym może stanowić materiał na nowy proces.

Sygn. akt: IV CSK 317/17

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL