Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Debaty ekonomiczne

Możemy być jednym z liderów Unii

W Polsce brakuje dyskusji o przyszłoœci Europy i roli naszego kraju w UE. Rzšd premier Beaty Szydło nie wykorzystuje okazji, jakš stwarza brexit – twierdzš uczestnicy debaty.
AFP
Przetasowanie w unijnej czołówce po brexicie to szansa dla Polski, bo Francuzi i Niemcy potrzebujš silnego trzeciego partnera. Jest jednak kilka problemów, które mogš w tym przeszkodzić – to wnioski z debaty zorganizowanej przez „Rzeczpospolitš".

Uczestnicy debaty starali się odpowiedzieć na pytanie, jakš rolę Polska może odegrać w Unii Europejskiej po tym, jak Brytyjczycy zdecydowali się jš opuœcić.

Brexit zmienił myœlenie

Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan, zaznaczyła, że brexit zatrzymał proces narastajšcego populizmu i antyunijnoœci, bo wyzwolił inne myœlenie. – Ten kryzys, podobnie jak w małżeństwie, uœwiadamia, że partner może nie jest najprzystojniejszy i najmšdrzejszy, ale całkiem nieŸle się z nim żyje i warto zostać – tłumaczyła.

Obecnie nikt nie jest w stanie przewidzieć, co się stanie dalej, bo scenariuszy jest bardzo wiele. Istotnš kwestiš jest przyszły układ sił w Unii Europejskiej. – Zostało miejsce opuszczone przez jednego z liderów i jest szansa na to, że nastšpi przetasowanie w czołówce – mówiła Bochniarz. Z uwago na siłę naszej gospodarki teoretycznie powinniœmy się tam załapać, bo pretendenci do tego miejsca, np. Włosi czy Hiszpanie, jeszcze majš u siebie bałagan.

– Mamy szansę przeskoczyć kilka miejsc i pokazać się jako siła, zwłaszcza że Francuzi i Niemcy potrzebujš tego trzeciego – oceniła. Nikt z nich nie chce zostać liderem i wzišć na siebie całej odpowiedzialnoœci i ryzyka.

Bochniarz zaznaczyła, że mamy jednak ogromny kłopot z wykorzystywaniem takich dobrych opcji, które mogłyby zwiększyć naszš rolę w UE, zarówno politycznš, jak i gospodarczš. – Nasza pozycja została w dużej mierze zdegradowana przez nas samych. Nie uczestniczymy w tym, co jest prawdziwym życiem Unii. Widać teraz, jak kraje założycielskie zaczynajš umacniać swojš pozycję. Z tego głównego nurtu wyłšcza nas np. brak uczestnictwa w strefie euro – tłumaczyła.

Polska w głównym nurcie

Marek Goliszewski, prezes Business Centre Club, podkreœlił, że powinniœmy być w głównym nurcie. – Polska musi być w Unii silnym gospodarczo państwem – mówił. Tłumaczył, że najpierw trzeba spełnić kryteria z Maastricht. Nie pobudzać gospodarki konsumpcjš, tylko inwestycjami prywatnych przedsiębiorców. Przypomniał, że dzięki nim od 1991 r., w okresie współpracy z Europš, PKB Polski wzrósł cztery razy, a eksport dziesięć razy. – Polska się liczyła. Dzisiaj schodzi na plan dalszy – ocenił.

Goliszewski zaznaczył, że trzeba się otworzyć na kapitał zagraniczny, więc istotna jest kwestia wspólnej waluty. – Niemcy i Francja, prędzej czy póŸniej, stworzš takš siłę z państw strefy euro, że de facto to będzie Unia Europejska, to już nie będzie strefa euro. My musimy do tej strefy wejœć – mówił. – Jeœli w niej nie będziemy, zacznš się problemy w naszym kraju.

Okreœlmy się w sprawie euro

Wojciech Kostrzewa, wiceprezes zarzšdu Polskiej Rady Biznesu, przypomniał słowa przedstawiciela Niemiec z Forum Ekonomicznego w Davos w 2014 r., który mówił, że Niemcy nie mogš się doczekać, kiedy Polska przystšpi do euro, żeby zrównoważyć wpływy południowej flanki. – To się do dzisiaj nie zmieniło – zaznaczył.

Niemcy nie wyobrażajš sobie samodzielnej głównej roli w Unii. – Oni potrzebujš trójkšta i będš próbowali wcišgnšć do niego Polskę – ocenił. Przyznał, że obecnoœć w strefie euro nie będzie formułowana jako warunek, natomiast będzie rosło oczekiwanie, żebyœmy zadeklarowali, kiedy mniej więcej możemy być gotowi. – Wystarczy powiedzieć, że za trzy lata rozpoczniemy przygotowania, żeby w okolicach roku dwa tysišce dwudziestego któregoœ być gotowymi do przystšpienia do strefy euro – zaznaczył Kostrzewa.

Wyjaœnił, że rozpuœcił nas okres ekstremalnie niskich stóp procentowych. Dlatego argument, że przynależnoœć do dużego obszaru walutowego oznacza niższe stopy procentowe, nie istnieje. – Jesteœmy na poczštku cyklu zmierzajšcego ku globalnym podwyżkom stóp. To stanie się istotnym argumentem, nie wiem czy za trzy–pięć lat, ale ten argument powróci – prognozował

Janusz Pietkiewicz z Pracodawców RP zaznaczył, że debata na temat stóp procentowych i spraw ekonomicznych, czyli unii walutowej, toczy się w Unii Europejskiej od ładnych kilku lat. – Jšdro europejskie w postaci krajów euro, które majš mieć wspólnego ministra finansów, wspólne mechanizmy i wspólne zarzšdzanie, jšdro, któremu zostanie podporzšdkowana samodzielnoœć krajów członkowskich, coraz bardziej się krystalizuje i to jest nie do zatrzymania – ocenił. Przypomniał słowa Macrona, który stwierdził: „Nie przejmujmy się mniejszymi krajami albo outsiderami, którzy nie chcš do nas dołšczyć. Przyjdš i tak kiedyœ na kolanach, róbmy swoje".

Zdradził, że coraz głoœniej mówi się o tym, czy Wielka Brytania nie zacznie wracać do Unii, tylko na bardzo niekorzystnych dla siebie warunkach. Gdy tylko pojawiła się sprawa brexitu, politycy z Francji, Hiszpanii i Włoch przypomnieli listę spraw, w których ich kraje musiały pójœć na kompromisy lub z nich zrezygnować przez Wielkš Brytanię. – Oni byli szczęœliwi, bo w końcu można będzie do tego wrócić. Majš przygotowanš listę problemów. Po zakończeniu pierwszej fazy negocjacji wrócš do tego, czego nie mogli załatwić w latach 70., 80. czy 90., bo Wielka Brytania przeszkadzała im w tym – mówił.

Dla Henryki Bochniarz najgorsze jest to, że o euro w Polsce w ogóle się nie mówi i nic w tej sprawie nie robi. – Nawet departamentu, który był w NBP i robił badania, prowadził konsultacje i edukację, nie ma – mówiła.

Tłumaczyła, że tego się nie da zrobić z soboty na niedzielę. – To nie jest tak, że się wezwie naród, wystšpi pan prezydent czy premier i powie: „Jednak z tym euro to jest tak, że teraz będziemy za". Trzeba zaczšć od szkół i przedszkoli, żeby ludzi oswoić z tym, mieć dobre argumenty, kalkulacje zysków i strat – oceniła. – Chciałabym, żeby ktoœ wreszcie przedstawił raport, że jest za, ktoœ, że jest przeciw. Poruszamy się tak, jakby nas to w ogóle nie dotyczyło, a siedzimy w œrodku największej debaty europejskiej – stwierdziła Bochniarz.

Prezes Business Centre Club proponował, żeby powstał rzšdowy oœrodek, centrum studiów strategicznych, do którego wejdš reprezentanci społeczeństwa obywatelskiego, nie tylko przedstawiciele rzšdu, ale także poszczególnych œrodowisk, który odpowie na pytanie, jak powinna wyglšdać Europa i jaka w tym jest rola Polski. Przypomniał, że m.in. premier Włoch sugerował, aby państwom, które nie wprowadzš wspólnej waluty w cišgu siedmiu lat, podziękować za bycie w Unii Europejskiej. Zaznaczył, że straszy się m.in. wzrostem cen po wprowadzeniu euro, ale wyliczenia wskazujš, że ceny w pierwszym roku mogš wzrosnšć od 0,1 do 0,3 proc. – Po czym, tak jak w krajach, które przyjęły ostatnio euro, spadajš – zaznaczył.

Podkreœlił, że strefa euro się nie sypie. – Strefa euro dzisiaj ma relatywnie lepszy wzrost gospodarczy w stosunku do Polski, jeœli chodzi o skutki ekonomiczne. Państwa strefy euro nigdy nie miały œredniego deficytu sektora finansów publicznych wyższego niż Polska. Nawet w latach 2008–2009, czyli apogeum rozpoczynajšcego się kryzysu. Kryzys finansowy przyszedł nie ze strefy euro, tylko ze Stanów Zjednoczonych. O tym się nie mówi, tylko epatuje się społeczeństwo pewnš propagandš, jednoczeœnie zakłamujšc rzeczywistoœć – tłumaczył Goliszewski.

Bez Unii nas nie widać

Pietkiewicz zwrócił uwagę na to, jak najważniejsze kraje Unii Europejskiej działajš poza uniš. W G7 jest Francja, Włochy, Hiszpania, Niemcy, G20 – Francja, Włochy, Hiszpania, Niemcy, dopraszana Holandia. G8+5 – te same kraje – wyliczał.

Przypomniał, że kiedy Singapur nie mógł wejœć do G20, stworzył grupę 33 krajów najważniejszych w œwiecie, które nie sš w G20. Jako taki jest partnerem, reprezentuje cały pakiet interesów œwiatowych

– W sprawach zagranicznych Polska mogłaby się stać poważnym partnerem, autentycznym reprezentantem regionu, opierajšc się trochę na Skandynawii i krajach innych niż jšdro europejskie. Taka jest rola Polski, tylko trzeba mieć euro – mówił Pietkiewicz.

Wiceprezes zarzšdu Polskiej Rady Biznesu rozwinšł temat Polski na arenie międzynarodowej. – Polska z azjatyckiej czy amerykańskiej perspektywy jest przede wszystkim postrzegana jako częœć UE. Zdolnoœć do rozróżniania poszczególnych państw zmniejsza się proporcjonalnie do odległoœci – mówił, zaznaczajšc, że bycie w Unii przydaje nam znaczenia. – Znaczenie Polski i polskich przedsiębiorców jest pochodnš przynależnoœci do UE. Występujemy przede wszystkim pod błękitnš flagš ze złotymi gwiazdami, obok jest biało-czerwona – dodał.

Bochniarz przypomniała, że ewentualna umowa między Japoniš a UE przyniesie nam ewidentne korzyœci. – Sš różne kalkulacje, ile możemy zyskać, likwidujšc różnego typu bariery. Mówi się mniej więcej o 1,5–2 mld euro – szacowała. Wyjaœniła, że jako pojedynczy kraj każdš umowę handlowš musielibyœmy negocjować z poszczególnymi krajami. – Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wchodzšc w struktury UE, które w jakiejœ mierze ograniczyły nasze możliwoœci działania, sporo jednak zyskaliœmy – oceniła. Przyznała, że nasi partnerzy gospodarczy traktujš nas inaczej dlatego, że jesteœmy w Unii Europejskiej.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL