Stopa referencyjna NBP wynosi od marca 2015 r. 1,5 proc., zaś stopa lombardowa, z którą powiązane jest maksymalne oprocentowanie kredytów w Polsce, 2,5 proc.

Ankietowani przez „Parkiet" ekonomiści jednomyślnie oczekiwali takiej decyzji RPP. Ciekawsza może się okazać konferencja prasowa z udziałem prezesa NBP Adama Glapińskiego, która rozpocznie się o godz. 16.

Dotąd Glapiński deklarował, że w jego ocenie nie będzie potrzeby podwyższania stóp nawet do końca 2018 r. Większość członków RPP była nieco ostrożniejsza, ale także podkreślała, że z nie ma co spieszyć się z zaostrzaniem polityki pieniężnej. W efekcie większość ekonomistów oczekiwała, że do podwyżki stóp procentowych dojdzie w IV kwartale 2018 r.

W ostatnich tygodniach te oczekiwania zaczęły się jednak zmieniać. Wpłynęło na to m.in. wyraźnie przyspieszenie inflacji we wrześniu. Według wstępnego szacunku GUS, indeks cen konsumpcyjnych (CPI) wzrósł wówczas o 2,2 proc. rok do roku, po zwyżce o 1,8 proc. w sierpniu. Odczyt ten przebił oczekiwania wszystkich 23 ankietowanych przez „Parkiet" ekonomistów.

Inflacja z dużym prawdopodobieństwem znów wyhamuje na przełomie 2017 i 2018 r., ale tylko przejściowo. W gospodarce widać sygnały narastania presji płacowej, a wraz z nią presji inflacyjnej. Jeśli najnowsze, listopadowe prognozy Departamentu Analiz Ekonomicznych NBP będą zwiastowały szybszy powrót inflacji do celu banku centralnego (2,5 proc.), niż poprzednie, z lipca, sternicy polityki pieniężnej opowiadający się za wcześniejszą podwyżką stóp dostaną mocny argument.