Dane gospodarcze

GUS: Polski eksport po pierwszych siedmiu miesiącach 2017 r. sięgnął 104,7 mld euro

Fotorzepa/Mateusz
Koniunktura na świecie nie sprzyja wzrostowi eksportu, za to rosnące dochody gospodarstw domowych to pożywka dla importu.

W pierwszych siedmiu miesiącach tego roku polski eksport towarów sięgnął 104,7 mld euro. W porównaniu z takim samym okresem poprzedniego roku oznacza to wzrost o 1,1 proc. Dla porównania, po czerwcu roczna dynamika eksportu wynosiła 2,1 proc., po maju 2,9 proc., a po kwietniu 3,7 proc.

Opublikowane w środę przez GUS dane o obrotach handlowych potwierdzają to, co pokazały wtorkowe dane Narodowego Banku Polskiego o bilansie płatniczym: polski eksport systematycznie traci impet.

– Nie ma sprzyjającego środowiska dla eksportu, w najbliższym czasie raczej to się nie zmieni – uważa Marcin Mazurek, starszy ekonomista w mBanku.

Problemem jest popyt

W samym lipcu wartość polskiego eksportu, według GUS, zmniejszyła się (licząc w euro) o 0,7 proc. rok do roku. We wtorek NBP podawał, że sprzedaż zagraniczna z Polski załamała się aż o 4,8 proc. rok do roku. Rozbieżności między tymi źródłami to norma. Ale obraz, który się z nich wyłania, jest bardzo podobny.

– To nie spadek wartości eksportu w lipcu jest niepokojący, tylko trend. Tempo wzrostu eksportu systematycznie maleje. A przecież kurs złotego jest na bardzo atrakcyjnym z perspektywy konkurencyjności polskich producentów poziomie. Ewidentnie coś niedobrego dzieje się z popytem – tłumaczy Mazurek.

Tego samego zdania jest Tomasz Starus z zarządu firmy Euler Hermes, zajmującej się m.in. ubezpieczeniami należności handlowych. – W lipcu mieliśmy wyraźny spadek produkcji przemysłowej, więc spadek wartości eksportu nie dziwi. Oba zjawiska były spowodowane efektami kalendarzowymi, ale też planowanymi przestojami w produkcji. Niemcy także odnotowały spadek wartości eksportu, a Polska jest sporym dostawcą niemieckich eksporterów – wyjaśnia w rozmowie z „Rzeczpospolitą". – W kolejnych miesiącach eksport powinien już rosnąć, ale nie spodziewałbym się mocnego odbicia – dodaje.

W lipcu kurs euro oscylował między 4,30 a 4,40 zł. Bariera opłacalności eksportu polskich firm, jak wynika z ankietowych badań NBP, znajduje się znacznie niżej, w okolicy 3,90 zł. – To nie kwestia konkurencyjności jest przyczyną osłabienia eksportu, tylko raczej brak popytu u naszych głównych partnerów handlowych, czyli państw UE – wskazuje Tomasz Starus.

W okresie od stycznia do lipca 80 proc. polskiej sprzedaży zagranicznej trafiło na rynki Unii, w tym 57 proc. do strefy euro, a 27 proc. do samych Niemiec.

500+ zasili import

Tymczasem Europa Zachodnia zmaga się ze słabnącym tempem wzrostu gospodarczego, a dla tamtejszych przedsiębiorstw dodatkowym czynnikiem niepewności jest decyzja Wielkiej Brytanii o opuszczeniu UE. – Nie wiadomo, jak Brexit będzie wyglądał i kiedy do niego dojdzie. Ale duże firmy przygotowują się na ewentualne zagrożenia z wyprzedzeniem i już dziś przeglądają swoje strategie, wstrzymują się z rozwojem – tłumaczy Tomasz Starus.

To wpływa na polskich poddostawców zachodnich koncernów, ale referendum w sprawie Brexitu wpływa na nasze firmy także bezpośrednio. Po lipcu polski eksport na Wyspy był (licząc w euro) o 1,9 proc. niższy niż rok wcześniej, co jest m.in. efektem wyraźnego osłabienia funta w miesiącach poprzedzających głosowanie. Tymczasem Wielka Brytania w ub.r. była drugim pod względem wielkości rynkiem zbytu dla polskich firm, a do tego szybko rosnącym: w 2015 r. eksport na Wyspy skoczył o 14,5 proc.

– Nie ma sprzyjającego otoczenia dla eksportu, tymczasem import będzie wspierany przez sytuację na rynku pracy i program 500+ – zauważa Marcin Mazurek.

Ekonomiści powszechnie wskazują, że importochłonność wydatków finansowanych 500+ będzie większa niż konsumpcji ogółem, bo gospodarstwa domowe będą przeznaczały te dodatkowe pieniądze na mniej podstawowe potrzeby, m.in. sprzęt elektroniczny czy samochody z importu.

W okresie styczeń–lipiec wartość polskiego importu zmalała o 1,4 proc. po zniżce o 0,2 proc. w I półroczu. W kolejnych miesiącach rachunek za import będzie jednak zapewne rósł. A to, w połączeniu z rachitycznym wzrostem eksportu, może sprawić, że handel zagraniczny będzie negatywnie oddziaływał na tempo wzrostu gospodarki.

– Istnieje spore ryzyko, że wbrew powszechnym oczekiwaniom wzrost PKB w drugiej połowie roku istotnie nie przyspieszy, a nawet jeszcze przejściowo spowolni. Czarnym koniem pozostaje właśnie eksport obok nieprzewidywalnej działalności inwestycyjnej – konkluduje Mazurek.

Podyskutuj z nami na Facebooku www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia. Czy spadająca dynamika eksportu jest zwiastunem spowolnienia gospodarki?

Opinia

Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista ds. Europy Środkowo-Wschodniej, Coface

Lipiec miał w tym roku o dwa dni robocze mniej niż w zeszłym. To oraz wcześniejsze w tym roku wakacyjne przestoje w fabrykach w branży motoryzacyjnej wpłynęły negatywnie na produkcję przemysłową i eksport w lipcu. W sierpniu eksport powinien wrócić na ścieżkę wzrostu. Nadal wydaje mi się, że zwyżka eksportu w tym roku o 3,8 proc. jest realna. Ale patrząc w szerszej perspektywie, w globalnym handlu widać spowolnienie, które Polska też odczuje.

Ożywienie pod znakiem zapytania

Osłabienie wzrostu zarówno eksportu, jak i importu, widoczne w Polsce, jest w dużej mierze odzwierciedleniem zastoju w globalnym handlu. Z unikalnych danych holenderskiego urzędu statystycznego CPB wynika, że w II kwartale 2016 r. wolumen światowej wymiany towarowej zmniejszył się o 0,8 proc. w porównaniu do I kwartału, gdy z kolei praktycznie stał w miejscu. W ujęciu rok do roku wolumen handlu także tkwi w stagnacji, zaś jego wartość (w dolarach) maleje, m.in. za sprawą niskich cen surowców, wyrażanych w amerykańskiej walucie. - Ostatnie dane bazujące na ankietach wśród firm sugerują, że w handlu światowym może dojść do lekkiego ożywienia, ale nie należy spodziewać się powrotu do koniunktury z lat 2010-2012 - uważa Nikita Shah, ekonomista z firmy analitycznej Capital Economics. Wtedy tempo wzrostu obrotów handlowych sięgało nawet 20 proc., a tempo wzrostu wartości wymiany międzynarodowej dochodziło do 25 proc.

Między innymi ze względu na słabość globalnego handlu część ekonomistów kwestionuje dane GUS sugerujące, że w II kwartale polski eksport zwiększył się w cenach stałych o niemal 12 proc. rok do roku, dzięki czemu handel dodał do wzrostu PKB 0,8 pkt proc.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL