Merkel nie zrobiła jak dotąd nic dla gospodarki

aktualizacja: 12.09.2017, 13:45
Foto: Bloomberg

Bez wątpienia Niemcy mają wiele atutów, takich jak niska stopa bezrobocia (5,6 proc. w skali kraju i 3 proc. w Bawarii), rating z trzema "A" oraz szereg firm o zasięgu globalnym. Istnieje jednak jeden pewien szkopuł - niemiecka gospodarka jest dysfunkcjonalna.

Znaczna nadwyżka na rachunku obrotów bieżących, sięgająca 8% PKB, jest często używana przez polityków jako argument o wysokiej konkurencyjności, jednak jest to także sygnał, że lokalne firmy nie do końca chcą inwestować w państwie. Podobny trend, choć na mniejszą skalę, można zaobserwować w Skandynawii.
W rezultacie, według szacunków MFW, Niemcy charakteryzują się najniższą stopą inwestycji spośród rozwiniętych gospodarek. Największą bolączką jest niski stopień inwestycji w urządzenia i wyposażenie, co prowadzi do mniejszej akumulacji kapitału oraz może spowolnić wzrost gospodarczy w średnim okresie.
Należy także wspomnieć o negatywnych trendach demograficznych. Starzejące się i kurczące społeczeństwo to czynnik, który może okazać się kluczowy dla niemieckiej gospodarki w nadchodzących dziesięcioleciach - wiele będzie zależeć w tym obszarze od wskaźnika płodności, a zwłaszcza skali imigracji.
Niski poziom inwestycji w urządzenia został w ostatnich latach zrównoważony wyższymi inwestycjami w badania i rozwój, ale dotychczas nie przełożyło się to na zwiększenie potencjału wzrostu poprzez wyższą ogólną wydajność.
Fakt jest taki, że w ostatniej dekadzie średni roczny wzrost wydajności Niemiec wyniósł tylko 0,7% – jest to poziom niższy niż w takich państwach jak Portugalia (0,9%) i Hiszpania (1,2%). Podważa to tezę o "niemieckim cudzie gospodarczym," który, okazuje się, bazował na niskopłatnych i mało wykwalifikowanych miejscach pracy w sektorze usług.
Od 2005 roku Merkel nie zanotowała żadnych postępów na polu reform gospodarczych. Jej najbardziej zapamiętaną decyzją było wprowadzenie płacy minimalnej, które udało się dopiero po długiej politycznej walce. W rzeczywistości Merkel korzysta z decyzji podjętych przez poprzedników: Schrodera i Hartza.
Według szacunków OECD, w ostatnich siedmiu latach Niemcy wprowadziły najmniej reform prowzrostowych wśród gospodarek rozwiniętych. W rezultacie nie jest niespodzianką, że w rankingu dotyczącym prostoty otwarcia działalności biznesowej, Niemcy są na 114. pozycji wobec 56. pozycji Grecji i 27. pozycji Francji.
Źródło: Bank Światowy
Obecnie żadne państwo w Europie nie ma potencjału, aby przeciwstawić się politycznej i gospodarczej dominacji Niemiec. Jednak Berlin nie może popaść w samozadowolenie - niemieckie władze powinny wdrożyć niezbędne reformy w celu zwiększenia wydajności, reinwestować nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących i oferować odpowiednio wysokie płace pracownikom.
Im dłużej zajmie ten proces, tym gorzej dla niemieckiej gospodarki. Nie ma wątpliwości, że Merkel pozostanie na kolejną kadencję. Jednak będzie ona inna od poprzednich, ponieważ tym razem kanclerz będzie zmuszona do wdrożenia długo oczekiwanych reform.
- Christopher Dembik, dyrektor ds. analiz makroekonomicznych w Saxo Banku

POLECAMY

KOMENTARZE