Dane gospodarcze

#RZECZoBIZNESIE: Ignacy Morawski: Wzrost powyżej 3 proc. nie może trwać długo

tv.rp.pl
4 proc. dla polskiej gospodarki to bardzo wysoki wynik. Jej potencjał rozwojowy to ok. 3 proc. Wzrost powyżej potencjału nie może trwać zbyt długo – mówi Ignacy Morawski, ekonomista, twórca portalu analitycznego SpotData, gość Pawła Rożyńskiego.

Gość przyznał, że Polska gospodarka przyspiesza i jest to związane z dwoma czynnikami.

- Po pierwsze mamy ożywienie w globalnej gospodarce. Widać to po wysokich odczytach koniunktury w strefie euro i St. Zjednoczonych. Ustabilizowała się sytuacja w Chinach. Chiny wyszły z dołka w który wpadły parę lat temu - mówił Morawski.

- Jednocześnie w Polsce mamy przyspieszenie wydatkowania funduszy europejskich z nowej perspektywy finansowej – dodał.

Tłumaczył, że w zeszłym roku inwestycje mocno spadły, ale w tym roku prawdopodobnie to się odwróci. - Sama produkcja budowlana wzrosła w marcu o ponad 17 proc. rdr. Jest ona mocno skorelowana z inwestycjami – zaznaczył.

- Wygląda na to, że wzrost gospodarczy w I kw. był zbliżony do 4 proc. - ocenił.

Gość zażartował, że do końca roku będzie dobrze, albo źle.

- Jedni ekonomiści twierdzą, że 4 proc. jest do utrzymania i weszliśmy na ścieżkę 4 proc. wzrostu i tam zostaniemy. Inni skłonni są wskazywać, że to ożywienie gospodarki jest przejściowe i w drugiej połowie roku wzrost się obniży w kierunku 3 proc. - tłumaczył Morawski.

- Ja należę do tej drugiej grupy. 4 proc. wzrost gospodarczy będzie trudny do utrzymania – prognozował.

- 4 proc. dla polskiej gospodarki to bardzo wysoki wynik. Potencjał rozwojowy polskiej gospodarki na dziś, biorąc pod uwagę wzrost wydajności i liczby pracowników, to jest ok. 3 proc. Wzrost powyżej potencjału gospodarki nie może trwać zbyt długo – ocenił.

Morawski zaznaczył, że w drugiej połowie roku będziemy mieli wygasający efekt 500 plus.

- Czynnikiem, który może pomóc gospodarce mogą być inwestycje prywatne, które prawdopodobnie zareagują z opóźnieniem do inwestycji publicznych. Jeżeli będzie duża fala inwestycji prywatnych 4 proc. wzrost byłby do utrzymania – stwierdził.

Gość przyznał, że marcowy wzrost sprzedaży detalicznej odbył się pomimo późniejszych świąt.

- Czynniki które wpływają na wzrost konsumpcji to poprawa na rynku pracy. Jest popyt na pracowników, spada bezrobocie, rosną wynagrodzenia. Do tego dochodzi program 500 plus. Gwałtownie poprawił sytuację finansową uboższych rodzin – tłumaczył.

Morawski zaznaczył, że efektem ubocznym tego programu jest wzrost długu publicznego.

- Dług rośnie pomimo dobrej koniunktury, co jest niepokojące. Rząd zakłada, że uda się znacząco zwiększyć ściągalność podatków. To jest plan na kolejne lata, zobaczymy czy się uda – mówił.

Gość przypomniał, że parę dni temu rząd przedstawił plan pokazujący jak będzie wyglądało zadłużenie publiczne oraz deficyt finansów publicznych. - W programach rządowych deficyt wyraźnie spada i dług zaczyna spadać. Rząd zakłada dość optymistycznie sukcesy w zakresie ściągalności podatków i zakłada, że 4 proc. wzrost gospodarczy uda się utrzymać przez kilka lat. To nie jest niemożliwe, ale może być bardzo trudne – ocenił Morawski.

Przyznał, że na 500 plus jeszcze nas stać. - Na obniżkę wieku emerytalnego nie. Jeżeli rząd nie znajdzie sposobu, żeby ograniczyć negatywne skutki obniżenia wieku emerytalnego to w ciągu paru lat będziemy mieli problem z długiem publicznym – prognozował.

Przypomniał, że PO jak miała problem z długiem publicznym musiała ściąć OFE, co było bardzo kontrowersyjnym ruchem i zabrało część wyborców. Podniesienie wieku emerytalnego zabrało kolejną część wyborców. Koniec końców wzrost długu często przynosi partii rządzącej i gospodarce jakieś problemy – mówił.

Obecnie z jednej strony PO podąża w kierunku haseł prosocjalny, a z drugiej strony zatrudnia konserwatywnego głównego ekonomistę, który wskazuje na konieczność ograniczenia deficytu – dodał.

Morawski przyznał, że w polskiej polityce kwestie gospodarcze odgrywają marginalną rolę. - Może być tak, że szef partii mówi jedno, a ekspert drugie i dla ludzi to nie jest problem – ocenił.

- Zarówno w PO jak i w PiS są ludzie o liberalnych i bardziej etatystycznych poglądach. Gospodarka nie dzieli polskiej sceny politycznej – stwierdził.

Według Morawskiego dlatego możliwe są takie zjawiska, że szef partii mówi „damy trzynastą emeryturę, obejmiemy 500 plus wszystkie dzieci”, a jednocześnie zatrudnia ekonomistę, który jest bardzo konserwatywny. - Jest w tym sprzeczność, ale nikogo to nie obchodzi – podsumował.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL