Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Cannes 2018

Dom dzieci niechcianych - wrażliwe kino Hirokazu Kore-edy

AFP
Podczas gdy wielu twórców opisuje dzisiaj degrengoladę œwiata, zbliżajšcy się do szeœćdziesištki Japończyk Hirokazu Kore-eda niezmiennie tworzy skromne filmy, w których opowiada o współczesnej rodzinie i relacjach między bliskimi.

Przed laty, w jednym ze swoich najbardziej znanych obrazów - opartym na własnych wspomnieniach „Still Walking” - kreœlił portret familii celebrujšcej latami pamięć jednego z synów, który zginšł tragicznie w wieku 15 lat. W „Nikt nie wie” wchodził w œwiat czworga dzieci od 5 do 12 lat, które matka zostawiła, by zwišzać się z kolejnym w jej życiu mężczyznš. Pokazał ich pospieszne dorastanie i potyczki z codziennoœciš, chwile załamań, lęki, tragedie, drobne radoœci, rodzšce się poczucie odpowiedzialnoœci za siebie i bliskich. Inny film — „Życzenie” był historiš dwóch małych braci, którzy mieszkajš w innych miastach, a marzš o spotkaniu. 

Filmy Kore-edy sš skromne, zrealizowane bez udziwnień i silenia się na oryginalnoœć. Może dlatego tak uniwersalne. Można tylko po ich obejrzeniu westchnšć, jak podobne sš uczucia ludzi, niezależnie od tego pod jakš szerokoœciš geograficznš mieszkajš.

W filmie „Jaki ojciec taki syn” Japończyk pokazał bolesnš sytuację dwóch rodzin, które przez błšd pielęgniarki wychowujš nie swoje dzieci. Już wtedy pytał: „Kto jest prawdziwym ojcem? Ten, kto dał dziecku swoje geny czy ten, kto je wychował?”.

W pokazywanym w tym roku w Cannes nowym filmie „Złodzieje sklepowi” (francuski tytuł: „Afera rodzinna”) poszedł jeszcze dalej. Spytał: Która rodzina jest prawdziwa? Ta, która dała życie, ale dzieckiem się nie interesuje czy ta zastępcza, która kocha?

Kore-eda Hirokazu opowiedział ludziach, którzy tak naprawdę rodzinš nie sš. Babcię, mężczyznę, kobietę, podrastajšcš dziewczynę, małego chłopca nie łšczš więzy rodzinne. Ale łšczy ich miłoœć, przywišzanie. Wspólne życie. Ciepło, które sobie nawzajem dajš. To bez wštpienia rodzina patologiczna. Żyjšca z dnia na dzień, w małej, ubogiej klitce, wynajmowanej na lewo. Każdy dorabia jak może: Osama na budowie, Noboyu w fabryce, nastolatka Aki w peep-showach. Ptzede wszystkim zaœ „ojciec” z małym „synem” Shotš wyspecjalizowali się w kradzeniu w okolicznych supermarketach i sklepach. A jednak wszyscy oni tworzš razem rodzinę, mogš na siebie liczyć, czasem robiš sobie drobne przyjemnoœci, gdy razem wyprawiajš się na wycieczkę nad morze. I przygarniajš do siebie kilkuletniš dziewczynkę. Wiedzš, że ma matkę. Ale z jej mieszkania stale dochodzš odgłosy domowych bójek, a dziecko błška się po ulicy – głodne, zmarznięte, przestraszone, czasem pobite. W nowym domu mała odżywa, przybrani rodzice „kupujš” jej nowe ciuchy, a gdy okazuje się, że jest poszukiwana obcinajš włoski, żeby wyglšdała inaczej.

Wszyscy oni sš na swój sposób szczęœliwi, czujš się bezpiecznie. Wierzš, że człowiek ma prawo wybrać sobie rodzinę. Tak jest dopóki nie umiera babcia, którš trzeba pochować. „Rodzinš” zaczyna interesować się policja. I tylko widz wie, że ci ludzie wiele sobie nawzajem dajš.  Dla społeczeństwa sš przestępcami, porywaczami dzieci. Zostajš aresztowani, całš winę bierze na siebie Noboyu, która zostaje skazana na pięć lat więzienia. Starsza córka puka do drzwi domu własnych rodziców, młodsza wraca do biologicznej matki, która jej nie kocha i nie potrzebuje. Shota trafia do sierocińca. I pierwszy raz powie do Osamy „tato”, choć mężczyzna tego nie usłyszy...

Hirokazu Kore-eda potrafi budować swoje filmy z małych scen, drobnych obserwacji. Osadza je w japońskich realiach, ale przecież wszystko co pokazuje jest całkowicie uniwersalne. We wrzšcym œwiecie, pełnym wielkich problemów politycznych, ekonomicznych i społecznych – opowiada o najprostszych uczuciach. Broni wrażliwoœci, którš w trudnej codziennoœci zbyt często gubimy. Może dlatego pod koniec festiwalu w rankingu dziennikarzy to właœnie „Shoplifters” majš dziœ najwyższe oceny.

 

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL