Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Cannes 2017

Jubileuszowy festiwal otworzył film Arnauda Desplechina „Duchy Ismaela"

Jean-Claude
Jubileuszowy festiwal otworzył pretensjonalny, niestrawny film Arnauda Desplechina „Duchy Ismaela".

W Cannes zaczęła się wielka feta. Na czerwonym dywanie dyrektor festiwalu Thierry Fremaux dumnie wita gwiazdy œwiatowego kina. Po słynnych schodach wspina się Pedro Almodovar ze swoim znamienitym jury. No tak, los czasem płata figle: laureata Złotej Palmy wybierze w tym roku artysta, który nigdy, nawet za „Wszystko o mojej matce", tej nagrody nie dostał.

Kiepski poczštek

„Gdyby porównać ten film do posiłku, byłby to kawał twardego, niesmacznego mięsa, owiniętego w stary bekon, usmażonego na margarynie i przykrytego bezlaktozowym żółtym serem" – napisał o otwierajšcym festiwal obrazie Desplechina stonowany zazwyczaj recenzent „Variety".

Desplechin swój debiutancki obraz „La sentinelle" pokazał w Cannes w 1992 roku. Od tego czasu jest na Lazurowym Wybrzeżu stałym bywalcem. W ubiegłym roku był tu członkiem jury. Ale jego film „Duchy Ismaela" pokazany na inaugurację festiwalu to fatalny wybór. Nawet œwietna obsada z Marion Cotillard, Charlotte Gainsbourg i Mathieu Amalrikiem na czele nie zdołała zatrzeć złego wrażenia.

Bohaterem „Duchów Ismaela" jest reżyser, który właœnie pisze scenariusz szpiegowskiego filmu o zniknięciu agenta Iwana. Jego życie wywraca się do góry nogami, gdy zjawia się w nim żona, która zniknęła bez œladu 20 lat wczeœniej. Przychodzi znikšd, z jakiejœ odległej przeszłoœci, gdy Ismael pracuje w swoim domu nad morzem, a jego nowa partnerka opala się na plaży. I zostaje. Opowiada swojš historię, chce odzyskać męża. Przypomina zjawę, choć w scenie seksu jest bardzo realistyczna.

– To portret Iwana, dyplomaty, który podróżuje przez œwiat, nie rozumiejšc go. I portret Ismaela, reżysera, który podróżuje przez życie, też go nie rozumiejšc – mówi Desplechin.

W „Duchach Ismaela" sięga po stare motywy swoich filmów i po rozmaite kody kultury. Odwołuje się do malarstwa Pollocka, a teœć bohatera – ojciec żony, która go opuœciła – nosi nazwisko Bloom, jak bohater „Ulissesa".

To film w filmie, a nawet kilka filmów w filmie. Ambicje, by opowiedzieć o duchach przeszłoœci, które wracajš i nie pozwalajš zwyczajnie żyć, rozmywajš się w niestrawnej filozofii, udziwnionych wštkach, pseudointelektualnych rozmowach. Porażka totalna. Dlaczego więc organizatorzy wybrali ten tytuł na inaugurację? Może dlatego, że opowiada o ludziach kina i Thierry Fremaux chciał oddać im hołd, pokazujšc „ból tworzenia".

A to przecież festiwal wyjštkowy, 70., choć na pierwszy rzut oka ta statystyka nie wydaje się prosta. Pierwsza edycja miała się odbyć już w roku 1939. Minister edukacji Francji chciał wówczas stworzyć konkurencję dla faszyzujšcej imprezy, jaka od 1932 roku œcišgała tłumy artystów do Wenecji. Jean Cocteau wymyœlił miejsce, wychwalajšc mimozy rosnšce na Lazurowym Wybrzeżu, a ostatecznego argumentu dostarczyli merowie Cannes, obiecujšc zbudować na festiwalowe potrzeby specjalny pałac.

Blichtr i sztuka

I pierwszemu dyrektorowi festiwalu Erlingerowi udało się spełnić polecenie ministra. Do Cannes zjechały amerykańskie gwiazdy: Gary Cooper, Mae West, Tyron Power, Norma Shearer, Douglas Fairbanks, przybyli też artyœci z całej Europy. Honorowym przewodniczšcym jury został sam Louis Lumiere, imprezę otworzył „Dzwonnik z Notre Dame", a na plaży wyrosła replika katedry. Ale był 1 wrzeœnia, Niemcy weszli do Polski. Francuzi natychmiast radosnš fetę przerwali.

Pierwszy festiwal odbył się więc w 1946 roku. A tegoroczna impreza nosi numer 70, bo w latach 1948 i 1950 przeglšd zawieszono z powodu braku funduszy.

Uczestnicy? W latach 40. w Cannes akredytowało się ok. 300 osób. Dziœ na festiwalu i towarzyszšcych mu targach akredytuje się około 25 tysięcy profesjonalistów – filmowców, aktorów, dystrybutorów, oraz blisko 5 tysięcy przedstawicieli mediów. Tu zresztš obok krytyków prasowych, sprawozdawców radiowych i telewizyjnych pojawiła się ostatnio zupełnie nowa kategoria dziennikarzy internetowych.

Oprócz oficjalnych uczestników imprezy co roku zjawia się tu w maju 20–30 tysięcy zwabionych ciekawoœciš turystów. 70-tysięczne miasto przyjmuje około 60 tysięcy goœci.

Ale blichtr blichtrem, lecz najważniejsza jest tu sztuka. Wpadka z filmem otwarcia jubileuszowej imprezy boli. Jednak program dalszych dni jak zwykle na festiwalu w Cannes zapowiada się imponujšco.

Canneńskie kontrowersje

Na tegorocznym festiwalu mocno odciska swoje piętno współczesnoœć. Na oficjalnym plakacie imprezy jest Claudia Cardinale. Rozwiane włosy, wirujšca spódnica. –Czy można znaleŸć lepszy symbol canneńskiej imroezy od tej odważnej aktorki i niezależnej kobiety? – mówili organizatorzy. Ale internauci zaraz podnieœli larum. Gwiazda Viscontiego i Felliniego na oryginalnym zdjęciu sprzed 60 lat ewidentnie miała więcej centymetrów w pasie i grubsze nogi. Graficy z paryskiej agencji Bronx przystosowali aktorkę do anorektycznych kanonów piękna XXI wieku. Na festiwalu szczycšcym się tym, że pokazuje filmy, w których „przeglšda się prawdziwy œwiat" jest też inny znak czasu: „Les fantômes d'Ismaël" został pokazany w Cannes w wersji trwajšcej 1 godzinę i 50 minut. Oryginalna wersja reżyserska jest o 20 minut dłuższa. Została skrócona na życzenie dystrybutora, bo zmniejszała liczbę seansów w kinach. Organizatorzy festiwalu też nie zaprezentowali wersji pełnej, choć tu może nie ma czego żałować.

I kolejne towarzyszšce konkursowi kontrowersje.

Kilka dni przed rozpoczęciem imprezy pojawiły się też plotki, że organizatorzy wyrzucili z programu filmy Noaha Baumbacha i Bonga Joona-ho. Oba zostały wyprodukowane przez Netflix, który zamierza je wypożyczać i nie przewiduje wprowadzenia do kin. To sytuacja wyjštkowa, bo Cannes nie jest konkursem filmów telewizyjnych ani rozpowszechnianych w internecie. Dyrekcja próbowała z Netflixem negocjować, by „The Meyerowitz Stories" oraz „Okja" trafiły na duży ekran. Bezskutecznie. Wydano więc oœwiadczenie, że filmy w konkursie zostanš, ale od roku 2018 producenci zgłaszanego do konkursu tytułu będš musieli wyrazić zgodę na jego ewentualnš dystrybucję we francuskich kinach. Czy to słuszna decyzja? Czy przyszłoœć nie należy także do Amazonów, Netflixów, Showmaxów? Czas pokaże.

Œwiatowi mistrzowie i młodzi Polacy

W Cannes zawsze można liczyć na superciekawy program. Na filmy mistrzów i na odkrycia. W głównym konkursie o Złotš Palmę będš walczyć m.in. nowe obrazy Michaela Henekego („Happy End”), Todda Heynesa („Wonderstruck”), Yorgosa Lanthimosa („The Killing of Sacred Deer”), Fatiha Akina („In the Fade”). Duże oczekiwania zwišzane sš z filmem „Square” Rubena Ostlunda.

Trzeba też przyznać, że selekcjonerzy starali się w tym roku wyważyć rozmaite proporcje. Francję reprezentujš: Michael Hazanavicius („Redouptable”), Jacques Doillon („Rodin”) i Francois Ozon („Podwójny kochanek”). Trzy filmy pokażš artyœci z krajów postkomunistych: Andriej Zwiagincew – „Loveless”, Kornel Mundruczo – „Jupiter’s Room” oraz Sergiej ŁoŸnica – „A Gentle Creature” (akcja tego filmu dzieje się w Rosji, ale wyprodukowany został przez Francję).

Dyrektor artystyczny festiwalu Thierry Fremaux był zawsze krytykowany za niedostatecznš honorowanie w konkursie filmów zrealizowanych przez kobiety. Teraz widzowie będš mogli obejrzeć nowe produkcje Amerykanki Sophii Coppoli („The Beguiled”), Brytyjki Lynne Ramsay („You were never really here”), Japonki Naomi Kawase („Radiance”)

Wielu znakomitych twórców pokaże filmy poza konkursem. Sš wœród nich m.in. 89-letnia Agnes Varda i Roman Polański, którzy w przyjaznym mu Cannes premierowo zaprezentuje „Prawdziwš historię”.

Polska kinematografia nie ma szczęœcia do Lazurowego Wybrzeża. Wywozimy nagrody z Berlina, jesteœmy obecni w Wenecji, Cannes nas nie dostrzega. W tym roku jedynie kłania się Andrzejowi Wajdzie, pokazujšc jego, nagrodzonego w 1981 roku Złotš Palmš „Człowieka z żelaza”.

To, co nie udaje się uznanym filmowcom, osišgnęli młodzi twórcy. O Palmę w konkursie filmów krótkich walczy „Koniec widzenia” – dyplomowy film Grzegorza Mołdy z Gdyńskiej Szkoły Filmowej. Z kolei selekcjonerzy Tygodnia Krytyki do krótkich filmów włšczyli „Najlepsze fajerwerki ever” Aleksandry Terpińskiej, wyprodukowane w Studiu Munka. W Short Films Corner znalazło się „Mleko” Urszuli Morgi z tej samej szkoły.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL