Budżet i Podatki

Podatki dławią biznes Litwy

Fotorzepa/Urszula Lesman
Jeżeli ktoś narzeka na skomplikowanie polskiego systemu podatkowego, powinien wybrać się na Litwę i porozmawiać tam z biznesem.

Litewscy przedsiębiorcy i osoby na tzw. samo zatrudnieniu mają już dosyć maksymalnie skomplikowanego rozliczenia z fiskusem.

„Każdy kontakt z Inspekcją Podatkową kończy się napadem złości. Nie mam ani jednego przyjemnego doświadczenia z tą instytucją i to pomimo, że lubię płacić podatki" - napisała na portalu społecznościowym malarka Jolita Wajtkute, cytowana przez portal Delfi.

Artystka mająca swoją działalność gospodarką wyjaśnia, dlaczego tak trudno płacić podatki na Litwie:

„Obecny system jest bardzo skomplikowany i żeby zapłacić podatki, trzeba długo tłumaczyć jaki podatek od czego, gdzie go płacić na jaki rachunek i z jakim kodem. Już nie wspomnę o skomplikowanych formułach, które trzeba użyć, jeżeli popełnimy jakikolwiek błąd" - pisze Wojtkute.

Sytuację komplikuje też fakt, że na Litwie nie ma jednej instytucji zajmującej się zbieraniem wszystkich podatków. Jest ich wiele i każda ma swoje kody podatkowe. I tak np. PIT Litwin płaci do Inspekcji Podatkowej a składkę na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne do instytucji zwanej Sodre.

W systemie funkcjonuje też bardzo dużo wyjątków i wyłączeń w zależności od rodzaju działalności, Do tego różne podatki płaci się w różnych okresach. Np. przedsiębiorcy płacą składkę zdrowotną, co miesiąc, a od dawna domagają się, by to było raz w roku.

Eksperci potwierdzają niczym nieuzasadnione skomplikowanie litewskiego systemu podatkowego.

- Oczywiście możliwy jest prosty system płacenia podatków na Litwie. Im zapłata jest prostsza, tym ludzie chętniej płacą a koszty administrowania są niższe. Jednak by to wprowadzić, potrzebna jest inicjatywa władz kraju - przyznaje Kiastutis Liskauskas z Investors Forum.

Jego zdaniem konieczne jest przede wszystkim zniesienie wszelkich ulg i wyłączeń. Stawki podatkowe powinny się zmienić w zależności od poziomu dochodów jak to jest w innych krajach. Do określonej kwoty to powinno być 5 proc. a od dużych - 15 proc.

- Główny od lat problem jest fakt, że ludzie którzy na siebie pracują, zupełnie nie orientują się w systemie podatkowym, tak jest skomplikowany. U nas do dochodów nie odnoszą się jak do dochodów w ogóle, ale jak do dochodów z różnych rodzajów działalności - przyznaje posłanka i ekonomistka Ingrida Szimonite.

W 2009 r Szimonite była ministrem finansów Litwy i niewiele zrobiła, by zmienić tę chorą sytuację.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL