Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Budowa i remont

Demokratyzacja planowania przestrzennego

Uczestnicy debaty podkreœlali, że już uczniów powinno się uwrażliwiać i uczyć odpowiedzialnoœci za przestrzeń publicznš.
Rzeczpospolita/Robert Gardziński
Mieszkańcy coraz częœciej angażujš się w rozwój swoich miast.

Czy mieszkańcy polskich miast doroœli do tego, by brać aktywny udział w tym, jak ich miasto ma się rozwijać i jak wyglšdać? Czy może ich rola powinna się kończyć na wybraniu władz samorzšdowych co cztery lata? To pierwsze z pytań, na które odpowiedzi szukali uczestnicy debaty „Miasto – odpowiedzialnoœć zbiorowa" zorganizowanej w „Rzeczpospolitej".

Pasteloza i prawo własnoœci

– Czy politycy doroœli do tego, by podejmować decyzje przestrzenne i majš ku temu kompetencje? – pytała architekt Urszula Szabłowska, wojewódzki koordynator programu Izby Architektów RP dla szkół „Kształtowanie przestrzeni".

Przykładami pokazujšcymi zaangażowanie mieszkańców w planowanie miejskiego krajobrazu podzieliła się Kaja Baszkiewicz, socjolożka z Radicalzz Studio. – Zaczšć można od Warszawy, przechodzšc do Łodzi, Katowic, Wrocławia czy Trójmiasta. To sš miasta, gdzie ludzie biorš odpowiedzialnoœć za przestrzeń. We Wrocławiu działajš np. minispołecznoœci lokalne, które budujš symboliczne trzy ławki, sadzš drzewka i spotykajš się w stworzonych przez siebie miejscach – wskazywała.

Podkreœlała przy tym, że jeœli da się pojedynczemu człowiekowi narzędzie i poczucie, że ma wpływ na to, co dzieje się wokół niego, to będzie on w stanie się zaangażować.

– Poczucie sprawczoœci jest bardzo istotne. To, że ktoœ stworzy fajnš koncepcję i wydrukuje plakat, nic nie da. Konsekwentna praca w kierunku realizacji obietnic to element, który rzeczywiœcie aktywizuje mieszkańców – wtórował Adam Targowski, menedżer ds. zrównoważonego rozwoju Skanska Property Poland.

Niezwykle ważnš rolę czynnika społecznego w budowanie krajobrazu miast podkreœlała również Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni. – Na pytanie, czy mieszkańcy doroœli do tego, by brać udział w planowaniu miast, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Każda generalizacja niosłaby ze sobš fałsz. To doroœnięcie należałoby też podzielić na: mentalne i kompetencyjne. Nie każdy oczywiœcie musi mieć uprawnienia urbanisty, dobrze, by jednak miał ogólnš merytorycznš wiedzę na temat planowania. Jeœli natomiast chodzi o dorosłoœć mentalnš, to ta zależy już od dzielnicy, w której mieszka dana osoba – dodała.

Jakie typy dzielnic w ocenie wiceprezydent Gdyni aktywizujš mieszkańców do działania? – Na pewno te, w których wiele jest do zrobienia, i te, w których powstajš inwestycje, które zasiedla wielu nowych mieszkańców. U nas takim przykładem jest Gdynia-Zachód – mówiła Gruszecka-Spychała.

Przedstawicielka warszawskiego ratusza, architekt miejska Marlena Happach przypomniała zaœ o tym, jak po 1989 r. Polacy, zachłyœnięci wolnoœciš – wbrew spójnoœci miejskiego krajobrazu – starali się indywidualizować swoje nieruchomoœci. Powstała wtedy moda na tzw. pastelozę (brak umiarkowania w stosowaniu kolorów pastelowych do „upiększania" otoczenia, przykład to chociażby kolory nadawane elewacjom bloków z wielkiej płyty). – Dopiero stopniowo uczymy się, m.in. poprzez wyjazdy i podpatrywanie, że czasem samoograniczenie przez dostosowanie do zasad ogólnych sprawia, że przestrzeń zyskuje. Jestem przekonana, iż œwiadomoœć mieszkańców w tej mierze roœnie, chęć współdziałania także, a co najważniejsze, roœnie również odpowiedzialnoœć za to, co nas otacza – akcentowała Happach.

Duża w tym również zasługa aktywistów miejskich, doskonale zorientowanych w tym, co się dzieje w ich małych ojczyznach, osób często także bardzo dobrze wyedukowanych.

– Aktywiœci bywajš bardzo pozytywnš siłš. Często spotykam się wœród ich przedstawicieli z niezwykłš kompetencjš. Jednak nie zawsze ich głos jest tożsamy z potrzebami i stanowiskiem większoœci lokalnej społecznoœci – zastrzegła Gruszecka-Spychała.

Fala konsultacji

Z pomocš zwiększeniu partycypacji społecznej w projektowaniu miast przychodzi technologia. – Żyjemy w czasach ogromnych możliwoœci. Jest wiele narzędzi chociażby do projektowania 3D. Brakuje jednak infrastruktury i społecznoœci, która pozwala nam tworzyć miasta. Nie ma w sieci jednego miejsca, które skupiałoby dyskusję dotyczšcych tkanki miejskiej – zauważyła Joanna Skorupska, technolog z Radicalzz Studio.

Nie zgodziła się z niš jednak Marlena Happach, która podkreœliła, że pod tym względem wiele się w stolicy zmieniło. – Przystępujšc np. do uchwalania planu, nie poprzestajemy na urzędowych ogłoszeniach. Zamieszczamy w dziennikach kolorowe anonse, wywieszamy plakaty, kontaktujemy się przez media społecznoœciowe, zachęcamy do obejrzenia dokumentu w internecie, przeprowadzamy debaty publiczne czy wreszcie organizujemy dyżury projektantów – wyliczała przedstawicielka Warszawy.

– To prawda, ja czuję się zalewana falš ogłoszeń o konsultacjach. Miasto fantastycznie o nich informuje, sš też bardzo dobrze prowadzone – dodała Karolina Koziej, prezes i założycielka stowarzyszenia Lepszy Służewiec.

Również deweloperzy podkreœlali, że czujš się odpowiedzialni za przestrzeń miast i ich mieszkańców. – Za każdym razem, kiedy przymierzamy się do zakupu działki, bardzo dużš uwagę przykładamy do otoczenia, w którym planujemy inwestycje. Oczywiste jest, że respektujemy postanowienia planów miejscowych czy warunków zabudowy, projektujšc zgodnie z głównymi kierunkami wyznaczonymi przez poszczególne samorzšdy. Zależy nam, aby budowane przez nas obiekty mieszkaniowe płynnie wpisywały się w otaczajšcš tkankę miejskš, dlatego też każdy proces inwestycyjny rozpoczynamy od wielopłaszczyznowych analiz sšsiednich działek oraz ich zabudowy. Pozwala nam to w taki sposób projektować inwestycje, aby zminimalizować ich wpływ na okolicznš przestrzeń miejskš. Nie zapominamy też o przyszłych mieszkańcach naszych inwestycji i komforcie ich życia, chcemy, by mieszkało im się jak najlepiej – zaznaczał Tomasz Dara, wiceprezes zarzšdu Murapol Architects Drive.

– Uważam, że mamy narzędzia do dobrego wspólnego projektowania miast, trzeba je tylko zaczšć popularyzować na większš skalę. Kluczowe sš kolejne przeprowadzone i wdrożone projekty, potwierdzajšce, że jest możliwa szeroka współpraca różnych grup w danym mieœcie. Od strony ludzkiej ważne jest utożsamianie się z miejscem, czego efektem jest naturalne zaangażowanie mieszkańców i pozostałych podmiotów. Wszystkim stronom musi zależeć jednakowo – podkreœlał Targowski.

Jak za dziesięć lat będš planowane miasta? Wiele mówiło się o tym, że powinny się rozwijać poprzez partycypację, współpracę różnych œrodowisk i interesariuszy. – Partycypacja jest dziœ oczywistoœciš, ale trzeba jš traktować mšdrze. Czasem mocniej słyszalny głos wynika z tego, że ktoœ ma lepsze kompetencje medialne – zaznaczyła Gruszecka-Spychała.

– Holenderski architekt Monderman powiedział, że jeœli ludzi traktuje się jak idiotów, to będš się zachowywać jak idioci. W zwišzku z tym ja myœlę, że powinniœmy się szanować. Nie mówić, że deweloperzy to chciwcy, aktywiœci chcš się wypromować, a architekci to durnie, którzy robiš sobie pomniki za pienišdze inwestora – mówiła Szabłowska.

Wszyscy uczestnicy debaty byli zgodni, że stawiać trzeba na edukację najmłodszych, by potrafili i chcieli dokonywać prawidłowych wyborów urbanistycznych.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL