Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Budowa i remont

Symbole miasta jednoczš wspólnotę

ROL
Nawet małe miasta majš swoje symboliczne obiekty. Często to budynki ratusza lub koœcioła stajš się swoistego rodzaju znakami rozpoznawczymi.
Każdy z nas chciałby, aby jego miasto było zapamiętane, miało coœ szczególnego. Obraz miasta to my i to, co nasz umysł z niego zapamiętuje, notuje w postaci kształtów lub miejsc. Te podstawowe elementy jego zapamiętywania opisał już w 1960 r. Kevin Lynch w swojej fundamentalnej pracy „Obraz miasta". Dookreœlił je póŸniej w „Elementach kompozycji urbanistycznej" Kazimierz Wejchert. A więc to drogi, czyli œcieżki, aleje i ulice. Krawędzie, czyli granice krajobrazu, zabudowy, lasów lub brzegi. Rejony, czyli obszary o możliwie jednorodnej zabudowie i użytkowaniu, jak osiedla mieszkaniowe czy dzielnice przemysłowe. Węzły, czyli skrzyżowania, place miejskie i rynki. Oraz punkty orientacyjne, często symboliczne, jak wieże, szczególne budowle lub pomniki.
Ta kwestia symboliki miasta, a więc szczególnie tych punktów symbolicznych, jest również przedmiotem wielu sporów, nawet o charakterze politycznym. Bo przecież niewštpliwie Pałac Kultury w Warszawie jest takim punktem symbolicznym, tak jak Rynek w Krakowie, ale również Hala Ludowa (czyli Stulecia) we Wrocławiu. Ale to także nabrzeże Motławy w Gdańsku wraz z Żurawiem czy brzeg rzeki Brdy w Bydgoszczy z łukowatymi nowymi budynkami banków, a w Katowicach może to nowe centrum kultury i kongresów. Obiekty, które tworzš symbolikę miasta, stajš się jego ikonami – publikowanymi i rozpoznawalnymi. Ale przecież i małe miasta majš swoje symboliczne obiekty, jak studnia na Rynku w Kazimierzu czy Dworek Marszałka w Sulejówku. To często budynki ratusza lub koœcioła, które stajš się swoistego rodzaju znakami rozpoznawczymi miasta. Bo każdy z nas chciałby, aby jego miasto było zapamiętane, miało coœ szczególnego. Kto zatem i w jaki sposób powinien budować te miejsca rozpoznawalne? Przecież nie muszš to być obiekty publiczne. Choć często stajš się nimi właœnie obiekty finansowane ze œrodków publicznych, jak chociażby nowa ikoniczna filharmonia w Szczecinie czy Centrum Solidarnoœci w Gdańsku. W skali całego miasta te symboliczne obiekty dajš nam możliwoœć jego rozpoznawania, ale też jednoczenia wspólnoty miejskiej. Ale czy w skali naszej dzielnicy, naszego osiedla, potrafimy znaleŸć miejsce, które będzie naszym lokalnym symbolem? Może warto przywołać ideę przeznaczania 1 proc. inwestycji na pomniki, fontanny, a więc wspólne lokalne znaki? Dzisiejsza rzeczywistoœć skłania nas do budowania nowych znaków. Chcemy zaznaczyć wymiar czasu i jego szczególnych, czasem dramatycznych, wydarzeń, jak chociażby w dyskusji o pomnikach smoleńskich w Warszawie. Ale zawsze musimy się zastanowić, co pozostanie z tego znaku w przyszłoœci i komu ma służyć dzisiaj. Bo tak jak dobra architektura również ten znak musi być użyteczny, trwały i piękny. Inaczej nie stanie się częœciš naszej wspólnej pamięci. Tak jak zaczynajš niš być nowe nabrzeża Wisły w Warszawy, które stajš się swoistego rodzaju ikonš przebudowy miasta, tak jak jest niš już Biblioteka Uniwersytecka. Jak wyzwaniem jest centrum Warszawy, które wraz ze swoim Pałacem Kultury i dyskusjami: burzyć czy obudować parkiem, jest wyzwaniem urbanistycznym dla władz miejskich. Tak jak równie sławny szkieletor krakowski, który cišgle jest Ÿródłem emocji mieszkańców tego miasta. Ale to mogš być przecież nowe obiekty, jak chociażby Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, tworzšce nowe miejsce użytecznoœci miejskiej. Czy zatem obiekty znaków szczególnych wymagajš jednostkowej decyzji, czy raczej swoistego uzgodnienia miejskiego, tak jak lokalizacja nowych pomników? Czy powinny być przedmiotem arbitralnej decyzji władzy, czy też ucierania się i dochodzenia do kompromisu? A może nawet powszechnej dyskusji zwieńczonej referendum, ale takim bez progów, dla uznania racji tych, którzy chcš w nim wzišć udział. Bo nazwy i kształt naszych symboli miejskich, nawet gdy wroœnięte w tkankę pamięci mieszkańców i przypominajšce im ich młodoœć, powinny być przedmiotem refleksji wtedy, gdy raniš innych. Bo emocje miasta to miejsce, w którym musi być zbudowany kompromis. Nie da się budować miasta przeciwko jego mieszkańcom.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL