Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Budowa i remont

Odzyskać przestrzeń publicznš dla użytkowników

Fotorzepa, Mirosław Praszkowski Mirosław Praszkowski
Inżynierowie budownictwa, architekci i samorzšdowcy o problemach z planowaniem.
Chaotyczna, przypadkowa, niezaplanowana, brzydka. Taka – w wielu przypadkach – jest zabudowa w Polsce. Nie trudno się o tym przekonać. Wystarczy udać się na rogatki miast, czy przejœć się po ich centralnych częœciach, gdzie wystrzelone w niebo biurowce sšsiadujš z często zdewastowanymi, niepasujšcymi do nich budynkami. – Polskie miasta opanowała mania drapaczy chmur – podkreœlał prof. architekt Eugeniusz Skrzypczak w trakcie drugiego dnia targów Budma 2018, na inauguracyjnym wykładzie Dni Inżyniera Budownictwa. – Rzeczywistymi kreatorami przestrzeni stały się polityka, brak priorytetów dla realizacji celów publicznych i ładu przestrzennego, wymykajšce się kontroli procesy. W wšskiej sferze doraŸnych animacji o charakterze społeczno-kulturowym i rekreacyjnym, dokonywane implementacje w istniejšcych strukturach, nie majš mocy formatowania miast, a jedynie kreowania wygodnych, atrakcyjnych miejsc. Sš potrzebne, wręcz niezbędne, ale nie rozwišzujš problemów kreowanej urbanizacji – podkreœlał prof. Skrzypczak. O tym, co należy zrobić, by poprawić jakoœć przestrzeni publicznej dyskutowano w ramach panelu zorganizowanego również podczas Dni Inżyniera Budownictwa. Pierwsze, zdawałoby się banalne pytanie: kto powinien mieć największy wpływ na jej poziom, podzieliło jednak ekspertów.

Wszystko co nas otacza

– Oczywiœcie za jakoœć przestrzeni odpowiadać winien wójt, burmistrz, prezydent. Mówišc krótko samorzšd terytorialny – wskazał Jerzy Gruda, prezes Izby Architektów RP. – Ja jestem troszkę innego zdania. Wpływ winni mieć przede wszystkim urbaniœci. Urbaniœci, których nie ma zbyt wielu, gdyż zostali potraktowani byle jak przez poprzedniš władzę (tzw. ustawa deregulacyjna doprowadziła do tego, że zawód urbanisty zniknšł z wszelkich przepisów, a samorzšd urbanistów został zlikwidowany – red.). To bowiem oni, a nie prezydent, przygotowujš plany rozwoju miast na przyszłoœć sięgajšcš nawet kilkunastu lat – podkreœlał Andrzej Roch Dobrucki, prezes Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa. W ocenie Edyty Damszel-Turek z biura rozwoju Gdańska, największš rolę w kształtowaniu krajobrazu miast powinni odgrywać natomiast przede wszystkim jej użytkownicy, a więc mieszkańcy. Niebagatelnš rolę ma również ich udział w procedurze uchwalania planów miejscowych. – Przestrzeń publiczna nie ma charakteru skweru czy ulic. To przestrzeń cišgła, która bywa czasem fajna i niefajna, zdewastowana czy dobrze zaprojektowana – przekonywał Piotr Gadomski z Izby Architektów RP. Jak dodał, za jej walory odpowiadajš zarówno urbaniœci, architekci i inwestorzy. – A tworzyć jš powinno się w formie dialogu pomiędzy wszystkimi podmiotami – zaznaczył Andrzej Marszałek, przedstawiciel Polskiego Zwišzku Firm Deweloperskich.

Prawo własnoœci

Podczas dyskusji zwracano uwagę, że Ÿle przygotowana przestrzeń doskwiera wszystkim użytkownikom, czasem bywa zaœ nie do pokonania przez osoby niepełnosprawne. – Mamy problem z ogólnodostępnoœciš, przez co rozumiem kwestię dostępnoœci dla użytkowników o ograniczonej możliwoœci poruszania się. Mamy przykłady obiektów, które w œrodku sš wspaniale przygotowane dla wszystkich użytkowników, a całe ich otoczenie jest bardzo ucišżliwe, przez co trudno jest się do nich dostać. Mamy różnice poziomów czy kłopotliwš nawierzchnię wokół obiektu – podkreœlał Jarosław Bogucki z fundacji Integracja. – Obserwuję, że dziœ mamy do czynienia z zawłaszczaniem przestrzeni publicznej przez przestrzeń prywatnš. Nie wiem, z czego to wynika. Może z naszego niedostatecznego nacieszenia się własnoœciš prywatnš. Mamy pojęcia: œwięte prawo własnoœci, œwięte prawo zabudowy, a ostatnio œwięte prawo wyrębu – całe szczęœcie okresowe. Skutki takiego podejœcia widzimy. Ważne jest natomiast byœmy uœwiadamiali sobie wartoœć przestrzeni publicznej, jako dobra wspólnego, i uważali, że jest to wartoœć chroniona – podobnie, jak œrodowisko naturalne – mówił prof. Zbigniew Kledyński, wiceprezes Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa. Nie można zapominać, iż jakoœć przestrzeni wpływa na komfort naszego życia – podkreœlano podczas dyskusji. Przekonujemy się o tym jednak zazwyczaj, gdy zaczynamy odczuwać jakieœ braki w tym zakresie. Przykład? Chociażby obszar stołecznego Służewca przemysłowego. – To dzielnica biurowa, w której w każdš wolnš działkę jest wstawiany budynek mieszkalny. Dojazd tam to jeden wielki koszmar, podobnie jak wyjazd – wskazywał Henryk Kwapisz z Konfederacji Lewiatan. – Mówimy o tzw. Mordorze na Mokotowie. W tej dzielnicy rzeczywiœcie wszyscy narzekajš na wszystko: mieszkańcy na jakoœć życia, okoliczne firmy na problem z komunikacjš i miejscami do parkowania. To miejsce to idealny przykład, dlaczego warto planować zabudowę – wtórował prezes Andrzej Roch Dobrucki. W ocenie Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju sytuację częœciowo może zmienić procedowana ustawa inwestycyjna. Winowajcš, że dziœ buduje się niespójnie – bez odniesienia do tego, co dzieje się na sšsiednich działkach – sš bowiem warunki zabudowy. Ich wydawanie ma zostać ograniczone. Rzšd chce, by na terenach bez planu miejscowego można było prowadzić inwestycje jedynie pod warunkiem, że te będš uzupełniać istniejšcš zabudowę. – Jestem przekonany, że administracja rzšdowa powinna jak najmniej robić w kwestii przestrzeni publicznej. Naszym zadaniem powinno być ustalenie reguł gry o przestrzeń i wycofanie się możliwie jak najwczeœniej, by o jej jakoœć mogli zadbać gospodarze, tj. gmina, mieszkańcy, inwestorzy – mówił Michał Leszczyński, dyrektor w MIiR. ©?
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL