Budowa i remont

Akademik kontra służebność

materiały prasowe
Mało skonkretyzowana obawa zdecydowanie nie wystarczy, by zablokować budowę.
Nie można wstrzymać wykonania pozwolenia na budowę z uwagi na wszczęcie postępowania dotyczącego ustanowienia służebności przejazdu na terenie, gdzie powstać miała inwestycja. Do takiego wniosku doszedł Naczelny Sąd Administracyjny (postanowienie II OZ 146/17). Rozpoznawał on skargę na decyzję gliwickiego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który zaprezentował zupełnie inny pogląd w sprawie.
Spór dotyczył lokalizacji akademika z funkcją handlowo-usługowo-gastronomiczną. Inwestor pozwolenie na budowę otrzymał w czerwcu 2016 roku. 22 marca 2017 r. sąsiedzi przyszłej inwestycji wnieśli jednak do WSA wniosek o wstrzymanie jego wykonania. W piśmie zaznaczono, że w sądzie cywilnym toczy się postępowanie o ustanowienie służebności drogowej na nieruchomości inwestora, a sąd rejonowy na czas jego prowadzenia zdecydował się na umieszczenie w księdze wieczystej ostrzeżenia w tej sprawie. To przekonało WSA, który uznał, że wykonanie decyzji o pozwoleniu na budowę mogłoby naruszyć możliwość korzystania ze służebności zgodnie z jej treścią, i uczynił zadość żądaniom skarżących.
NSA, do którego zwrócił się inwestor, miał już inny pogląd. Uchylił postanowienie WSA. W rozstrzygnięciu zauważył, że w orzecznictwie podaje się, iż sam fakt, że realizacja spornej inwestycji doprowadzi do naruszenia służebności, nie jest równoznaczny z uprawdopodobnieniem, że ewentualne naruszenie przyniesie stronie skarżącej znaczne szkody. Podkreślono również, że „spory między stronami w zakresie służebności podlegają kognicji sądów powszechnych, a nie administracyjnych. Wniosek o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji nie może być więc traktowany jako środek ochrony praw podmiotu, na rzecz którego ustanowiono daną służebność na nieruchomości objętej pozwoleniem na budowę". Nie bez znaczenia było dla sądu również to, że w sprawie sama kwestia obciążenia służebnością gruntową nieruchomości objętej wnioskiem inwestora nie została jeszcze przesądzona. „Inwestor ma bowiem prawo do realizacji budowy na podstawie ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę, mimo wniesienia skargi do sądu, z uwagi na brak orzeczenia wstrzymującego wykonanie powyższej decyzji. Tym samym to on ponosi ryzyko prowadzenia robót przed rozpoznaniem skargi, czy też skargi kasacyjnej" – czytamy w uzasadnieniu postanowienia NSA. Sędziowie przypomnieli w nim, że kwestia ewentualnego przywrócenia stanu poprzedniego – w razie gdyby okazało się, że w wyniku rozpoznania skargi zaskarżona decyzja zostanie jednak uchylona – będzie obciążać właśnie inwestora. Z rozstrzygnięciem zgadza się adwokat Maciej Górski z Instytutu Badań nad Prawem Nieruchomości. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi jasno wskazuje w art. 61 § 3, że po przekazaniu sądowi skargi ten może na wniosek skarżącego wydać postanowienie o wstrzymaniu wykonania w całości lub w części aktu administracyjnego co do zasady, tylko jeśli zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków – mówi mec. Górski. W ocenie NSA natomiast przyszli sąsiedzi akademika zaistnienia takich ryzyk nie uprawdopodobnili. ©?
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL