Brexit

Brexit: Flegmatyczne negocjacje

AFP
Szanse na planowany na październik istotny postęp w rozmowach o brexicie są coraz mniejsze.

Relacja z Brukseli

W Brukseli trwa trzecia runda negocjacyjna brexitu. Zgodnie z harmonogramem takie rundy trwają cztery dni i odbywają się raz w miesiącu. Pomiędzy nimi każda strona przygotowuje u siebie swoje stanowisko negocjacyjne, a w przypadku Unii – trwają też konsultacje wewnętrzne z Parlamentem Europejskim i państwami członkowskimi.

Zgodnie z planem w czasie kolejnej rundy we wrześniu, ale najpóźniej w październiku, miało dojść do uzgodnienia głównych zasad rozwodu, czyli rozwiązania trzech podstawowych kwestii: rachunku dla Wielkiej Brytanii za jej zobowiązanie wynikające z członkostwa w UE i trwające poza datę brexitu, praw obywateli UE w Wielkiej Brytanii i Brytyjczyków w UE oraz statusu granicy między Irlandią a Irlandią Północną, czyli między UE a Wielką Brytanią.

To ostatnie jest kluczowe dla utrzymania z trudem wynegocjowanego pokoju w Irlandii Północnej, ale też dla utrzymania bardzo ścisłych więzi gospodarczych między oboma krajów.

Do tej pory ukazały się stanowiska negocjacyjne obu stron, ale – zdaniem Brukseli – dokumenty zaprezentowane przez Londyn są zbyt odległe od rzeczywistości i nie odpowiadają na pytania postawione przez stronę unijną.

– Żaden z nich nie jest satysfakcjonujący, ciągle więc mamy masę problemów do rozwiązania – powiedział przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Wtórował mu główny unijny negocjator Michel Barnier.

– Szczerze mówiąc, jestem zaniepokojony. Czas płynie szybko – powiedział na wspólnej konferencji prasowej ze swoim brytyjskim odpowiednikiem Davidem Davisem. A ten odpowiedział, że oczekiwałby „elastyczności i wyobraźni po obu stronach".

Gdyby Londyn spełnił oczekiwania strony unijnej, Theresa May mogłaby się znaleźć w ogniu krytyki. Bo dzięki brexitowi Wielka Brytania miała uzyskać już od pierwszego dnia podstawowe oczekiwane korzyści. Przede wszystkim nie płacić corocznie miliardów euro do unijnego budżetu, następnie zamknąć się na imigrantów z innych państw UE, wreszcie uwolnić się spod jurysdykcji unijnego Trybunału Sprawiedliwości.

Tymczasem UE oczekuje, żeby Wielka Brytania zapłaciła od 60 do nawet 100 mld euro zaległych zobowiązań, żeby zgodziła się na wolny przepływ rodzin mieszkających w Wielkiej Brytanii obywateli UE po brexicie, wreszcie na pewien okres przejściowy zaakceptowała wykonywanie wyroków TS w Luksemburgu. Chodzi o wyroki dotyczące spraw, które zaczęły się przed brexitem, oraz o wyroki dotyczące wzajemnych praw obywateli.

W zasadzie każdy z tych postulatów musi być choćby częściowo spełniony, tego wymaga logika w ciągu kilku lat po wyjściu z UE. Ale dla Theresy May i jej Partii Konserwatywnej byłby to ogromny problem polityczny.

Dlaczego październikowy termin jest taki ważny? Bo tylko jeśli szefowie państw i rządów 27 państw UE, którzy zbiorą się w październiku na Radzie Europejskiej, uznają, że w negocjacjach rozwodowych nastąpił „znaczący postęp", będzie można przejść do drugiego etapu, czyli rozmów o przyszłych relacjach.

Teoretycznie można to też zrobić na kolejnej RE w grudniu, ale to znacznie ogranicza możliwości porozumienia się do jesieni 2018 r. A wtedy praktycznie umowa o brexicie powinna być gotowa, żeby był czas na jej ratyfikację po obu stronach. Dzień brexitu to 29 marca 2019 r., dwa lata od złożenia wniosku przez brytyjski rząd.

Londyn próbuje różnych taktyk. Teraz chce najwcześniej przemycić do negocjacji kwestię przyszłych relacji. Na przykład w znacznym stopniu mowa jest o nich w dokumencie dotyczącym przyszłości granicy między dwiema Irlandiami. Bruksela jednak zdecydowanie to odrzuca.

– Trzeba tę sprawę postawić jasno. Nie ma mowy o negocjacjach przyszłych relacji, szczególnie w dziedzinie gospodarki i handlu, zanim nie rozwiążemy tych wszystkich spraw (dotyczących rozwodu – red.). Nie możemy tego mieszać – powiedział Juncker.

Londyn miał próbować przekonywać dyplomatów państw UE w rozmowach dwustronnych, że ten oczekiwany „znaczący postęp" będzie można ogłosić w październiku, nawet gdy uzgodnienia będą bardzo wstępne i ogólne.

Ale – według portalu Politico – spotkał się z chłodnym przyjęciem. Również z tego powodu, że nie był w stanie przedstawić żadnych konkretów dotyczących rachunku po brexicie.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL