Blogi

Rząd wyciąga do Poczty cyfrową dłoń

Fotorzepa, Marta Bogacz
Wiele wskazuje, że rząd znalazł sposób na wsparcie Poczty Polskiej (PP). Tej samej, która zaledwie dwa miesiące temu pochwaliła się świetnymi wynikami za ubiegły rok.

Przychody wzrosły o solidne 10 proc. (do niemal 6 mld zł), a wynik brutto sięgnął prawie 67 mln zł. Przy okazji prezentacji wyników prezes spółki zaznaczył, że są one „zdecydowanym odwróceniem trendu spadkowego" z ostatnich lat i dowodem, że realizowana od ubiegłego roku strategia „jest właściwa".

Strategia może jest nie tylko właściwa, ale nawet najlepsza z możliwych. Teraz okazuje się jednak, że to nie ona zdecyduje o sukcesie lub klęsce pocztowego operatora. Kluczowa ma być rola narodowego operatora cyfrowego, który zamiast tradycyjnych listów poleconych, będzie dostarczał bezpieczne e-maile w korespondencji między urzędami oraz na linii petent – urząd. Według pocztowców ma to być prawdziwe być albo nie być dla spółki – jeśli status NOC-a przeszedłby Poczcie koło nosa, na bruk trafi prawie połowa zatrudnionych w firmie, czyli 35 tys. ludzi.

Czytający te słowa pracownicy państwowego molocha mogą jednak odetchnąć z ulgą – PP tytuł cyfrowego operatora oraz związane z nim miliardowe przychody ma właściwie w kieszeni. Miejsca pracy zostaną uratowane, zarząd państwowej firmy w kolejnym komunikacie będzie mógł ogłosić następny sukces (możliwe nawet, że okaże się on efektem konsekwentnej realizacji strategii zakładającej wszak rozwój w obszarze usług cyfrowych). A co z miejscami pracy u konkurentów pocztowców, którzy pieniądze „zarobione" przez PP „stracą"? Obawiam się, że na to pytanie nie usłyszymy odpowiedzi.

Podobnie jak na pytanie o koszty e-doręczenia. Na e-poleconych administracja ma oszczędzać – nie będzie przecież kosztów druku, zakupu znaczków, kopert, wreszcie wysłania oraz doręczenia listów przez listonoszy. Dlaczego więc urzędy miałyby płacić za wysłanego e-maila 90 proc. ceny zwykłego poleconego? Nie widzę innego uzasadnienia niż ukryta pomoc państwa.

Przyznanie PP na pewien czas pozycji monopolistycznej mogło być dobrym rozwiązaniem w przypadku doręczania tradycyjnych listów. Tłamszenie konkurencji to jednak słaby fundament budowy e-administracji, o nowoczesnej e-gospodarce nie wspominając.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL