Powiedzcie „nie” monopolowi

aktualizacja: 18.05.2017, 20:39
Foto: Archiwum

Przejęcie Elektrowni Rybnik i elektrociepłowni EdF przez PGE przypieczętuje monopolizację naszej energetyki. Kontrolowane przez Skarb Państwa firmy – obok PGE także Enea, Energa i Tauron – będą miały w sumie 70-procentowy udział w wytwarzaniu energii elektrycznej.

Krzysztof Adam Kowalczyk

Nie mam wątpliwości, że państwowy monopol przyniesie nam wyższe ceny, a niewykluczone, że i wyłączenia prądu. Mając tego samego właściciela, firmy przestaną konkurować, a w konsekwencji inwestować w innowacyjność.

Łatwiej im będzie przerzucić na barki odbiorców – od konsumentów po firmy małe i średnie – sięgające miliardów złotych koszty ratowania górnictwa węgla kamiennego i utrwalania zależności od tego wysoce emisyjnego paliwa, oraz niezbędne w tej branży inwestycje. Wyższe ceny prądu to w konsekwencji niższa konkurencyjność polskiej gospodarki i utrata miejsc pracy.

Przed tworzeniem państwowego monopolu, który może prowadzić do dyktowania odbiorcom niekorzystnych warunków, ostrzegł niedawno w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" Maciej Bando, prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Tyle że URE nie ma narzędzi do powstrzymania tego procesu.

Może to natomiast zrobić prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Mam nadzieję, że starczy mu odwagi, by powiedzieć „nie" przejęciu i dostrzec, że – kupując aktywa od Francuzów – PGE uzyskuje pozycję dominującą na rynku, z ponad 40-procentowym udziałem. Ważne, czy prezes UOKiK policzy ten udział w skali kraju, czy też przymknie nań oko, uznając – wbrew faktom – że nasz rynek energii jest już w pełni otwarty na konkurencję prądu z importu. Wolałbym, by wziął przykład ze swojej poprzedniczki Małgorzaty Krasnodębskiej-Tomkiel, która w 2011 r. powiedziała „nie" przejęciu Energi przez PGE. Za przeciwstawienie się planom rządu PO zapłaciła potem utratą stanowiska, ale wyznaczyła wysokie standardy sprawowania urzędu, którego istotą jest przecież przeciwdziałanie monopolom.

Liczę też, że minister energii, obdarzony dzięki monopolowi władzą absolutną nad naszymi licznikami i generatorami prądu, będzie umiał dostrzec, że jego najważniejszym zadaniem nie jest dbałość o dobre samopoczucie i poparcie polityczne podległych mu grup zawodowych. Jego misją jest, a przynajmniej powinno być, zapewnienie polskiej gospodarce jak najtańszych źródeł energii.

Od opozycji zaś oczekuję pomysłów, jak ten galimatias w przyszłości rozplątać. Jeśli w najbliższych czy jeszcze następnych wyborach uda się jej przejąć władzę, stanie przed problemem, jak najpierw wyjść z tego monopolu państwa, a potem w sensowny sposób energetykę sprywatyzować. Właśnie w takiej kolejności, a nie odwrotnie. Bo od monopolu państwowego gorsze jest tylko jedno – monopol prywatny.

POLECAMY

KOMENTARZE