Blogi

Gospodarcza matura i co dalej

Paweł Jabłoński, zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej"
Fotorzepa/Radek Pasterski
Lista 500 osiągnęła wiek dojrzały. Przedstawiamy czytelnikom 19. jej edycję, a więc maturalną.

Gdy człowiek osiągnie ten wiek, zdaje egzamin dojrzałości i wybiera dalszą drogę życiową. Decydujemy się na rodzaj szkoły, kierunek studiów albo pracę. To najważniejsza życiowa decyzja, której skutki bardzo trudno jest po tym cofnąć.

Nasza lista też jest w takim momencie. Na pewno zmienią się ludzie ją przygotowujący, a więc i podejście do niej. Ale najważniejsze zmiany przyjdą z zewnątrz. Zmienia się bowiem obraz i kierunek rozwoju naszej gospodarki. Politycy coraz więcej mówią o konieczności przestrzegania różnych zasad, przede wszystkim wspierania interesu narodowego. Społeczeństwo domaga się podwyżek płac i humanizacji działania korporacji.

Sytuacja, gdy różne społeczne i polityczne cele stają się dla firm tak samo ważne jak wskaźniki finansowe, zaczyna przypominać sytuację z najbardziej rozwiniętych gospodarek. Ale my jesteśmy od nich znacznie ubożsi i znacznie mniej efektywni i, co gorsza, źle zorganizowani. Jeżeli przestaniemy gonić Zachód, trudno będzie nie tylko rozwijać gospodarkę, ale nawet realizować jakiekolwiek wielkie programy społeczne. Z drugiej strony płace nieodpowiadające potrzebom znacznej części społeczeństwa czy brak wsparcia dla rodzin sprawia, że jedynym marzeniem olbrzymiej części społeczeństwa jest wyjechanie na stałe do bogatych krajów. Czyli na końcu takiej drogi też nas nic dobrego nie czeka.

Dziś Polska wybiera swoją drogę między drapieżnym kapitalizmem a superopiekuńczym państwem. Od tego, jakie decyzje podejmą Polacy (bo nie politycy), zależeć będzie również kształt kolejnych edycji Listy 500. Czy nadal będziemy obserwować triumfalny pochód państwowego sektora przedsiębiorstw (nazywanego repolonizacją), czy zacznie się nagonka na zachodnich inwestorów, czy zniszczymy giełdę, by przejeść oszczędności zgromadzone w funduszach emerytalnych. A może będzie odwrotnie. Hasła nawołujące do patriotyzmu gospodarczego nie tylko zwiększą przychody podatkowe, ale poprawią relację między firmami. Staną się uczciwsze i bardziej przejrzyste. W przypadku naszej listy oznaczać to będzie pojawienie się nowych podmiotów, które dziś wstydzą się ujawniać swoje dane.

Decyzje w sprawie dalszej drogi wkrótce podejmiemy wszyscy.

Paweł Jabłoński, zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej"

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL