Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Blogi

Europa już nam uciekła

ROL
Autobus do centrum Europy już nam odjechał, tylko nasi politycy się jeszcze nie zorientowali, że zostaliœmy na jej dalekich peryferiach.

Protestujš przeciwko Unii dwóch prędkoœci, ale czwartkowa rezolucja przyjęta przez Parlament Europejski, przewidujšca powstanie budżetu strefy euro i stanowiska jej ministra finansów, pokazuje, że to protest daremny.

Strefa euro po prostu musi mieć wspólny budżet, by przetrwać. To logiczne uzupełnienie jej fundamentu. Sama wspólna waluta i wspólna polityka pieniężna to za mało. Stopy procentowe, dostosowane do przeciętnego poziomu aktywnoœci w całej gospodarce strefy, mogš być za wysokie , by ożywić te kraje czy regiony, które tkwiš w recesji. W państwach narodowych mankament ten likwidujš transfery z bogatszych regionów do pogršżonych w kłopotach.

 

Właœnie takš funkcję majš w przyszłoœci pełnić transfery ze wspólnego budżetu strefy euro czy szerzej – wspólna polityka fiskalna. To kolejny etap zacieœniania współpracy w jšdrze Unii, z którego na własne życzenie się wypisaliœmy, najpierw nie przyjmujšc euro, a potem wybierajšc eurosceptyczny rzšd.

 

Nie sšdzę, by europejscy podatnicy chcieli się dodatkowo zrzucać na budżet eurostrefy. Dlatego logicznš konsekwencjš będzie ograniczenie budżetu całej UE, z którego finansujemy w Polsce choćby tabor komunikacji miejskiej, baseny czy wyposażenie szkół itd. Ten budżet i tak jest niewielki - ledwo 2 proc. unijnego PKB, a na pewno skurczy się jeszcze bardziej z powodu Brexitu (Wielka Brytania to drugi po Niemczech płatnik do wspólnej kasy).

 

Dla Polaków oznaczać to będzie koniec „wyciskania brukselki". Nasz kraj już za pięć lat może stać się płatnikiem netto do Unii. Nakręci to nad Wisłš antyunijne nastroje, wypychajšce nas nie tylko z integrujšcego się centrum, ale i z samej UE.

 

Dlatego, nim to wszystko nastšpi, nim po raz setny powtórzymy, że euro zamiast złotego to po naszym trupie, przypomnijmy sobie, co pokazuje kamienny drogowskaz stojšcy w centrum Warszawy. Do tej wrednej, wtršcajšcej się w nasze polskie sprawy Brukseli mamy stšd 1122 kilometry, dokładnie tyle samo, co do Moskwy. Tam też bije serce unii, tyle że euroazjatyckiej. Innej alternatywy nie ma.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL