Reklama
Rozwiń
Reklama

Innowacje wzmocnią gospodarkę i wizerunek PiS

Rządowy plan pobudzenia innowacyjności to dobry pomysł.

Aktualizacja: 11.01.2016 21:10 Publikacja: 11.01.2016 21:00

Paweł Jabłoński

Paweł Jabłoński

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

W dobie walki o Trybunał Konstytucyjny, polityki gospodarczej postrzeganej jako rozdawanie pieniędzy i wycinanie prezesów państwowych firm nowy plan może zmienić wizerunek rządu. I zdynamizować gospodarkę.

Jednak o ile idea jest bardzo dobra, o tyle wykonanie... bardzo polskie. Falstartem było ogłoszenie programu. Na wielkiej konferencji w warszawskim Centrum Nauki Kopernik pojawiło się trzech wicepremierów i dwóch ministrów. Wspólnie przedstawili ogólniki. Widać potrzeba pochwalenia się pozytywnym działaniem była ważniejsza od samego działania.

Innowacje na możliwie szeroką skalę są potrzebne polskiej gospodarce. Wyczerpuje się bowiem nasza przewaga konkurencyjna nad zachodnimi państwami, gdzie płace (a więc koszty) były znacznie wyższe. Jeżeli chcemy doganiać Zachód i nie chcemy, by młodzi Polacy wyjeżdżali pracować na Zachodzie, to musimy w coraz większym stopniu konkurować możliwie zaawansowanymi technologiami. Dotyczy to wszystkich sektorów gospodarki, a nie tylko jego państwowej części. Dlatego w akcję muszą być zaangażowane również prywatne przedsiębiorstwa i organizacje. Tego dziś nie ma.

Zasadniczo bezpośrednie wspieranie innowacyjności nie powinno być zadaniem państwa. Jego rolą jest tworzenie takich warunków prawnych (podatki, prawa własności intelektualnej, prawo spółek itp.), by tego typu działalność była łatwa i opłacalna. Nawet jeżeli rzeczywiście w rozwoju infrastruktury prawnej czy finansowej sprzyjającej innowacjom jesteśmy dziś zapóźnieni, to rząd powinien się w takie działania zaangażować mocniej tylko przejściowo. Potem pałeczkę powinien przejąć polski kapitał prywatny.

Tak powinno być, bo innowacyjność to potrzebna, ale bardzo ryzykowna działalność. Co za dwa–trzy lata powie któryś z obecnych wczoraj na konferencji ministrów czy premierów, gdy poszczególne projekty zaczną się walić i padną zarzuty, że wyrzucono w błoto publiczne pieniądze? Wątpię, by przeciętny Polak zrozumiał, że wprawdzie zmarnowano pieniądze na dziewięć projektów, ale dziesiąty przyniósł takie zyski, iż pokrył z nawiązką tamte straty.

Reklama
Reklama

Lokowaniem pieniędzy w prywatne projekty powinien się zajmować prywatny kapitał. Państwo powinno dbać, by mógł to robić skutecznie, a potem opodatkować jego zyski.

Opinie Ekonomiczne
Prof. Sławiński: Polexit byłby nieracjonalny ekonomicznie. Brexit to przestroga
Opinie Ekonomiczne
Marek Górski: Czas na systemową deregulację w Polsce
Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: Prawo do bycia zapomnianym. Czyli jak wyjść z Matriksa
Opinie Ekonomiczne
Anna Cieślak-Wróblewska: Zdrowy rozsądek wygrywa z chaosem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama