Biznes

Bruksela bierze stronę duńskiego Veluxa. Polskie Fakro będzie walczyć

Adobe Stock
Komisja Europejska po sześciu latach odrzuciła skargę Fakro na Velux – dowiedziała się „Rz". To jednak nie koniec najsłynniejszej sprawy z dziedziny konkurencji z udziałem polskiej firmy.

Fakro dostało na razie tylko e-maila w tej sprawie z Brukseli, z zapowiedzią przesłania w ciągu kilku dni ostatecznej decyzji. To, że jest ona negatywna, potwierdził nam Ricardo Cardoso, rzecznik prasowy Komisji Europejskiej. – Zbadaliśmy bardzo dokładnie zarzuty przedstawione przez Fakro. Zebrane informacje i przeprowadzone analizy nie dają podstaw do stwierdzenia, że Velux naruszył unijne reguły antymonopolowe – powiedział rzecznik.

Drapieżne ceny od lat

Fakro kontra Velux to najsłynniejsza sprawa z dziedziny konkurencji z udziałem polskiej firmy w UE. Nowosądecki producent okien dachowych, którego właścicielem i prezesem jest Ryszard Florek, od lat argumentuje, że duński potentat stosuje nieuczciwe praktyki, żeby wyrugować Polaków z europejskich rynków. Fakro oskarża Veluxa o: stosowanie cen drapieżnych, czyli sprzedaż produktów na niektórych rynkach poniżej kosztów ich wytworzenia, nierówne traktowanie dystrybutorów w zależności od tego, jakie mają oni relacje z Fakro, zawieranie z dostawcami umów na wyłączność, stosowanie marki walczącej (taniej marki RoofLITE, której jedynym celem miałoby być niszczenie Fakro), nadużywanie uprawnień w sporach patentowych i dotyczących nieuczciwej konkurencji.

Sprawa trwa już od 2007 roku, bo wtedy polski UOKiK skierował sprawę oskarżeń ze strony Fakro do Komisji Europejskiej jako posiadającej wyłączność do prowadzenia dochodzeń antymonopolowych o wymiarze europejskim. W 2009 roku KE zamknęła swoje postępowanie bez wydania decyzji. Fakro zdecydowało się więc na własną skargę, już nie przez UOKiK, w 2012 roku i przez tyle lat trwała analiza. W grudniu 2015 roku KE przesłała do polskiej firmy pismo formalnie zapowiadające wstępny zamiar odrzucenia skargi. Fakro nie poddało się i przesłało kolejny zestaw faktów świadczących, jego zdaniem, o nadużywaniu pozycji dominującej przez duńską firmę.

Walka na wielu frontach

Nie doczekawszy się decyzji, przystąpiło w końcu do walki z samą Komisją. W marcu 2017 roku poskarżyło się do europejskiego rzecznika praw obywatelskich na niewłaściwe administrowanie przez KE, skierowało także petycję do Komisji ds. Petycji Parlamentu Europejskiego dotyczącą odrzucania przez KE skarg ze względu na niewystarczający interes UE, zapowiadało też wniosek do unijnego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie przewlekłości postępowania.

Przedstawiciele firmy narzekali, że Komisja nie chciała się odnieść do przedmiotu skargi, bo twierdziła, że ewentualne rezultaty śledztwa nie uzasadniają ponoszenia nakładów na nie. I dlatego przez tyle lat nie otworzyła postępowania.

Inaczej opisuje to rzecznik KE. – Na podstawie bezstronnej oceny faktów i prawa uważamy za nieprawdopodobne, żeby dalsze dochodzenie ze strony Komisji doprowadziło do stwierdzenia naruszenia zasad konkurencji – mówi Cardoso.

Duży kontra mały

Velux to duński potentat na światowym i europejskim rynku okien dachowych. Fakro jest drugą firmą na rynku, ale jej udział jest kilkanaście razy mniejszy, co pokazuje pozycję Veluxa. Według szacunków Fakro udział Veluxa w rynku europejskim pod względem obrotów wynosi ponad 80 proc., a Fakro – 7 proc.

Fakro ma dwa miesiące na zaskarżenie tej decyzji do unijnego sądu. Z naszych informacji wynika, że najpewniej to zrobi. Ale nie tylko to. Jak poinformował nas prezes firmy Ryszard Florek, zostanie też złożona skarga do polskiego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a także – być może – do urzędów antymonopolowych w innych krajach UE. Bo fakt, że Komisja Europejska nie chce się zajmować sprawą, nie oznacza, że opinii nie może wydać któryś z urzędów krajowych.

Szyba z klauzulą

Fakro skarży się, że Komisja nawet nie otworzyła postępowania, mimo że polska firma dostarczyła jej dowody stosowania nieuczciwych praktyk przez Duńczyków. Jako przykład podaje sprawę amerykańskiego producenta szyb Cardinal. Kiedy we Francji wprowadzono wymóg wkładania szyb o wysokim poziomie absorpcji światła słonecznego, Fakro poprosiło o ich dostarczenie firmę Cardinal, czołowego amerykańskiego producenta. Ta najpierw przyjęła zamówienia, po czym odmówiła, powołując się na klauzulę wyłączności w umowie z Veluxem. Stosowanie takich klauzul przez podmiot dominujący na rynku, a takim jest Velux, jest zabronione. Ale KE nie uznała tego za problem, bo Velux pokazał jej umowę z firmą Cardinal, w której takiej klauzuli nie było.

Długa historia sporu dwu spółek

Pierwsze zarzuty wobec duńskiej firmy Fakro ogłosiło w 2007 r. Wtedy już alarmowało, że Velux stosuje nieuczciwe praktyki handlowe. Spór między nowosądecką firmą a duńskim hegemonem rozpoczął się ponad dziesięć lat temu, kiedy Fakro stwierdziło, że w związku z nieuczciwą działalnością Veluxa ma ograniczone możliwości oferowania swoich produktów w znacznej części Europy Zachodniej. Przez te lata prezes Ryszard Florek zwracał uwagę na opieszałość Komisji Europejskiej w pracach nad sporem. Spółki nieraz już spotykały się w sądach, nawet w takich sprawach, jak rzekomo źle napisana instrukcja obsługi przez jednego z producentów. Ale chodziło też o poważniejsze zarzuty, dotyczące nie tylko stosowania cen drapieżnych. Zdaniem Fakro Velux oferował tzw. rabaty progresywne za sprzedaż swoich produktów w salonach, gdzie obecne były również okna polskiego producenta, a także rozpuszczał pogłoski o zbliżającym się upadku Fakro i możliwym niedotrzymaniu gwarancji.

Ryszard Florek | prezes i właściciel Fakro

Nigdy nie usłyszałem od Komisji, że nasza skarga jest bezpodstawna. Ale że ma inne priorytety i nie będzie się tym zajmować. To powiedziała już komisarz Vestager wicepremierowi Mateuszowi Morawieckiemu w ubiegłym roku. Nic dziwnego, że nie znalazła dowodu przeciw Veluxowi, skoro go nie szukała. Nie sprawdziła żadnego przedstawionego przez nas dowodu. Ta decyzja Komisji jest skandaliczna, nawet nie rozpoczęła postępowania. Czy po to jesteśmy w Unii? Przedsiębiorstwo z Europy Środkowo-Wschodniej jest bezradne, bo nikt nie chce rozstrzygnąć, co jest na rynku dozwolone, a co zabronione.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL