Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Biznes

Zalew nielegalnych stron bukmacherów

Adobe Stock
Nowelizacja ustawy hazardowej, która w lipcu ub. r. nakazała operatorom internetowym blokować strony nielicencjonowanych bukmacherów, doprowadziła do ograniczenia szarej strefy z 90 do 60 proc.

Nielegalnie działajšce firmy nie chcš jednak łatwo oddać rynku. W konsekwencji rzšdowy Rejestr Domen Zakazanych pęcznieje w oczach. O ile 1 lipca 2017 r. zablokowano 482 strony internetowe, to w paŸdzierniku było ich już 983. Dziœ na "czarnej liœcie" jest już ponad 1800 pozycji. Ustawa zdała jednak egzamin, bo częœć rynku nielicencjonowanego – tzw. off-shore – przestało agresywnie promować i oferować swoje usługi do polskiego gracza. Na znaczeniu zaczęli zyskiwać więc legalni bukmacherzy. Dzięki temu lokalny, legalny rynek wzrósł w cišgu roku o 100 proc., do poziomu ok. 3,3 mld zł pod względem obrotów.

O pozytywnym efekcie mówi Adam Lamentowicz, prezes Totolotka. – Tylko w kwietniu 2017 r. zanotowaliœmy podobnš liczba rejestracji wœród klientów online, co w całym 2016 r. Gracze przenieœli się do legalnie działajšcych firm – przekonuje.

Za wczeœnie jednak jeszcze, aby mówić o spektakularnym sukcesie. Mimo tzw. blokowania IP i płatnoœci, które wprowadziła nowelizacja, nadal jest dużo podmiotów, które nie posiadajš zezwolenia Ministerstwa Finansów, a tym samym nie mogš legalnie oferować swoich usług w Polsce. Przedstawiciele branży wskazujš, że największš barierš poprawnego rozwoju rynku i jego uregulowania jest opodatkowanie. – Podmioty posiadajšce zezwolenie Ministerstwa Finansów sš obcišżone jednym z najwyższych podatków od gier na œwiecie w tej branży – 12 proc. od obrotu. Te 12 proc. równoważne jest blisko 60 proc. podatkowi od gier jeœli liczyć go tzw. GGR - czyli obrotu pomniejszonego o wygrane graczy. Do tego dochodzi 23 proc. VAT, którego polskie podmioty działajšce w branży hazardowej nie mogš odliczać oraz szereg innych podatków i obcišżeń, jak choćby koniecznoœć posiadania płatnych zgód od organizatorów polskich rozgrywek sportowych – wylicza Adam Lamentowicz.

Te wszystkie obcišżenia fiskalne i biznesowe nie dotyczš podmiotów zarejestrowanych poza granicami Polski i nie działajšcych w Polsce w sposób legalny. – Tym samym, nadal bardzo trudno jest polskim legalnym firmom skutecznie konkurować z tymi nielicencjonowanymi – przekonuje prezes Totolotka.

Według niego drugš barierš jest sama ustawa o grach hazardowych – brak przejrzystoœci jej przepisów daje duże pole do ich interpretacji. – Rynkowi potrzebna jest nowa ustawa o grach hazardowych, dostosowana do zmian na rynku, czyli także do rynku online, napisana w jasny sposób, nie pozostawiajšcy wštpliwoœci ani operatorom ani regulatorowi. Tak samo jak dialog regulatora z licencjonowanymi operatorami, którego teraz brakuje – podkreœla nasz rozmówca.

Jego zdaniem blokowanie adresów IP i płatnoœci, czy œciganie graczy to sš wcišż metody zastępcze.

– Doœwiadczenia z innych rynków jasno wskazujš, nie sš metodami skutecznymi w dłuższej perspektywie – dodaje prezes Lamentowicz.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL