Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Biznes

Bukmacherski gigant z Polski rusza do Afryki

Adobe Stock
Dzięki nowej ustawie hazardowej legalnie działajšcy operatorzy złapali wiatr w żagle. Kolejni gracze już zainteresowani sš rodzimym rynkiem. Jednak szara strefa to wcišż nierozwišzany problem.

Star-Typ-Sport (STS) przymierza się do zagranicznej ekspansji – dowiedziała się „Rzeczpospolita". Spółka na celownik wzięła Afrykę. Interesuje się kilkoma krajami, ale nie chce jeszcze zdradzać konkretów. Prowadzi już tam rozmowy w kontekœcie ewentualnych inwestycji.

– Afryka to ciekawy rynek – miliony ludzi i bogacšce się społeczeństwo. Warto tam otwierać punkty bukmacherskie, choć jest problem z łšcznoœciš internetowš i wiarygodnoœciš banków – wyjaœnia nam Mateusz Juroszek, prezes STS, a jednoczeœnie wiceszef deweloperskiej firmy Atal.

STS poważnie pod uwagę bierze również akwizycje w Europie.

STS chce przejmować

STS to polski rodzynek w branży bukmacherskiej. Rodzinna firma z korzeniami w Cieszynie, otoczona potężnymi, zagranicznymi rywalami oraz nielegalnš konkurencjš, wygryzła dla siebie 48 proc. krajowego rynku zakładów sportowych. Skokowy rozwój w kraju – m.in. z uwagi na koniecznoœć uzyskania zgód na potencjalne przejęcia od Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – jest dziœ mało prawdopodobny, dlatego spółka mocno rozglšda się za granicš. Mateusz Juroszek, prezes STS, przyznaje, że szuka możliwoœci dalszego wzrostu. Analizuje kilka kierunków ekspansji. W Afryce chce stawiać nie tylko na akwizycje, ale również na sprzedaż własnych produktów i usług lokalnym bukmacherom. – Może będzie tak, że nasza spółka dostarczy komuœ platformę bukmacherskš – przyznaje prezes Juroszek.

Ale poważnie myœli również o dojrzałym rynku europejskim. Szef spółki wœród atrakcyjnych celów wymienia Rumunię. – To duży rynek. Zachęcajšce sš tam niskie podatki i fakt, że Rumuni obstawiajš więcej niż Polacy – tłumaczy Mateusz Juroszek. – Od dawna przyglšdamy się ponadto Czechom, choć to rynek mocno nasycony, ale dwu-, trzykrotnie większy niż polski – kontynuuje.

Co ciekawe, STS bierze pod uwagę też Włochy. Tam rynek dynamicznie roœnie, a œrednia stawka na zakład jest cztery–pięć razy wyższa niż w Polsce. U nas sięga ona kilkunastu złotych. To dwa–trzy razy mniej niż na zakłady wydaje Grek czy Słowak i aż dziesięć razy mniej niż Brytyjczyk.

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", ewentualne transakcje miałyby być zrealizowane w przyszłym roku.

Walka o rynek

Brak celów przejęć w Polsce nie oznacza, że STS odpuszcza rodzimy rynek. – Na akwizycje w kraju pewnie nie pozwoliłby nam UOKiK. Dziœ mamy połowę rynku, który zdobyliœmy poprzez rozwój organiczny. Nie wiem jednak, o ile jeszcze realnie moglibyœmy zwiększyć nasz obrót – zastanawia się szef STS. Według niego inwestycje w kraju pozwolš raczej walczyć o utrzymanie pozycji.

A to nie będzie wcale proste. Rywale już mocno podgryzajš lidera. – A na rynku będzie się pojawiać wielu nowych graczy, którzy będš z nami walczyć, dajšc bonusy, oczywiœcie kosztem wyniku netto – zaznacza nasz rozmówca.

Do największych konkurentów należš Fortuna (zwišzana z czesko-słowackim funduszem Penta), grecki Totolotek czy forBET. Ten ostatni, który dotšd rozwijał się online, chce rozwijać w Polsce sieć placówek. Jak ustaliliœmy, firma trzy tygodnie temu dostała licencję na uruchamianie własnych placówek. – Przygotowujemy się do uruchomienia swojej sieci punktów – potwierdza Paweł Majewski, dyrektor marketingu forBet.

Firma zamierza jednak mocno stawiać na internet. – Cały czas jesteœmy stosunkowo młodym bukmacherem, działamy dopiero od lipca 2016 r. Duży nacisk wcišż kładziemy na rozwój naszego produktu online – podkreœla Majewski.

W siłę na polskim rynku roœnie też wspomniana Fortuna, do której należy niemal 1/3 rodzimego rynku. Spółka ma dziœ ponad pół tysišca własnych placówek. Do końca br. chce mieć ich jednak blisko 700.

Wiele wskazuje na to, że rynek czeka jednak fala przejęć. – Przewiduję próby nie tylko konsolidacji rynku, ale przede wszystkim wejœcia na niego poprzez akwizycje podmiotów, które w tym momencie nie posiadajš zezwolenia w Polsce – mówi Adam Lemantowicz, prezes Totolotka.

Jak ustaliliœmy, do Ministerstwa Finansów (MF) trafiło już siedem wniosków o zezwolenia na urzšdzanie internetowych zakładów wzajemnych.

Ustawa przynosi efekt

Rynek legalnie działajšcych bukmacherów w Polsce napędziła znowelizowana rok temu ustawa hazardowa, która umożliwiła blokowanie stron internetowych nielegalnych operatorów. Firmy bez polskiej licencji, zarejestrowane w rajach podatkowych, straciły grunt pod nogami. Odczuł to m.in. notowany na frankfurckiej giełdzie Bet-at-home, którego przychody po trzech kwartałach 2017 r. spadły z 35 do 31,9 mln euro. Dla porównania legalna w Polsce Fortuna w 2017 r. zwiększyła przychody o 101 proc. Na pozytywny efekt wskazuje też szef Totolotka. – Gracze przenieœli się do legalnie działajšcych firm. Tylko w kwietniu ub. r. zanotowaliœmy podobnš liczbę rejestracji wœród klientów online co w całym 2016 r. – podkreœla.

Jednym z podstawowych celów nowelizacji było ograniczenie szarej strefy zakładów wzajemnych urzšdzanych przez internet. – Efekt ten udało się osišgnšć. Zaobserwowany wzrost wpływów podatkowych pozwala oszacować, że rozmiar szarej strefy zmniejszył się z około 82 do 62 proc. – podaje MF.

Oznacza to, że Polska zbliżyła się do œredniej œwiatowej, która wynosi ok. 60 proc. Choć w takich krajach jak Włochy czy Dania odsetek legalnych firm sięga 60–80 proc.

Resort finansów wskazuje, że œcišgalnoœć podatków z tej branży wzrosła o ponad 200 proc. (legalni operatorzy wpłacili do budżetu w 2017 r. ok. 279 mln zł, gdy rok wczeœniej było to ledwie 88 mln zł).

Branża chce niższych podatków

Nowelizacja ustawy hazardowej ograniczyła działalnoœć nielegalnych operatorów, ale problem pozostał. Tzw. rejestr domen zakazanych, do którego trafiajš nielegalni bukmacherzy online, roœnie jak na drożdżach. 1 lipca 2017 r. dostawcy internetu zablokowali 482 strony. W paŸdzierniku były to już 983 pozycje. Dziœ na czarnej liœcie jest już ponad 1800 domen.Branża apeluje jednak o kolejne zmiany. Kluczem ma być obniżenie 12-proc. podatku od obrotu, który równoważny jest ok. 60-proc. podatkowi od gier (tzw. GGR liczony od obrotu pomniejszonego o wygrane graczy), czyli jednemu z najwyższych wskaŸników na œwiecie. Firmy chcš 20 proc. GGR, jak w wielu innych krajach. Twierdzš, że to może dodatkowo napędzić rynek.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL