Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Biznes

#RZECZoBIZNESIE: Jan Klimek: Firmy rodzinne w Polsce były niedoceniane

tv.rp.pl
Nowe przepisy dotyczšce sukcesji spowodujš, że być może wiele firm rodzinnych się uratuje – mówi Jan Klimek, dyrektor zakładu przedsiębiorstwa rodzinnego SGH, goœć programu Pawła Rożyńskiego.

Ministerstwo Rozwoju przygotowało projekt zmian, które dopuszczajš kontynuację działalnoœci firmy, nawet po œmierci właœciciela.

- Ten projekt jest bardzo ważny - ocenił Klimek.

Wyjaœnił, że po 27 latach funkcjonowania gospodarki rynkowej, przychodzi w Polsce czas przekazywania firm.

- Sukcesja jest jednym z najtrudniejszych elementów w firmach rodzinnych – stwierdził.

Przypomniał badania z których wynika, że przedsiębiorcy nie chcš oddawać firm, bo uważajš, iż nikt jej lepiej od nich nie poprowadzi. - Bojš się też emerytalnej nudy i skłócenia rodziny. Niektórzy bojš się, że ktoœ poprowadzi firmę lepiej jak on – mówił.

Klimek zaznaczył, że teraz jest moment, kiedy większoœć nosi się z zamiarem przekazywania firm.

- Około 450 tys. sukcesji robi się rocznie w Europie. Tracimy jakieœ 600 tys. miejsc pracy, bo te sukcesje sš Ÿle przeprowadzone – stwierdził.

- Teraz, ktoœ będzie mógł przejšć firmę i niš zarzšdzać. Chwała panu premierowi, że się nad tym pokłonił i w cišgu roku to zrobili – doddał.

Goœć przypomniał, że w Europie mamy 23 mln firm. - W Polsce jakieœ 2,4 mln funkcjonujšcych na 4 mln zarejestrowanych – mówił.

- W Europie 75 proc. z 23 mln to sš firmy rodzinne. W Polsce szacuje się, że jest to od 30 do 90 proc. Nie ma jednej definicji firmy rodzinnej, więc rozbieżnoœć jest taka duża – dodał.

Klimek przyznał, że firmy rodzinne w Polsce były niedoceniane wiele lat.

- Kojarzyły się nam najczęœciej z firmami rzemieœlniczymi i jednoosobowymi. Były mało znaczšce i nikt się nimi nie przejmował. Okazuje się, że jest to potężna sieć gospodarcza, która zasługuje na szacunek – stwierdził.

Przypomniał, że przez wiele lat przedsiębiorcy nie zakładali, że firma œwiadomie powinna przejœć na sukcesora.

- Przedsiębiorcy mieli ambicje, żeby swoje dzieci kształcić. Nawet jak miał dobrze prosperujšcš firmę budowlanš, to chciał, żeby dziecko było adwokatem, lekarzem itp. To dziecko nie zawsze potem chciało tę firmę przejmować – tłumaczył Klimek.

Przyznał, że dzisiaj to się trochę zmieniło.

- Wielu młodych ludzi pisze prace magisterskie na temat sukcesji, żeby uporzšdkować sobie proces przejmowania – mówił.

- Nowy przepis spowoduje, że być może wiele firm rodzinnych się uratuje – podsumował.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL