Banki

Konsolidacja banków zaboli klientów

Fotorzepa, Dariusz Gorajski
Na sprzedaż będą trafiać głównie mali kredytodawcy, szczególnie mający niską rentowność. Może to oznaczać pogorszenie oferty i wzrost cen.

Eurobank, 16. pod względem wielkości bank komercyjny w Polsce, został przez francuski Societe Generale wystawiony na sprzedaż – donosi Reuters. SocGen i sam Eurobank nie komentują tych informacji.

Bank specjalizuje się w kredytach gotówkowych, ma niecałe 14 mld zł aktywów i 12 mld zł kredytów. W 2017 r. wypracował 103 mln zł zysku netto, o 28 proc. mniej niż rok wcześniej (ROE wyniosło 5,7 proc.). Zatrudnia 2,88 tys. osób. Ma 309 tys. aktywnych kart debetowych, a liczba jego rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych to 1,45 mln.

Fuzje jeszcze potrwają

Banki przejmują się na potęgę: w latach 2011–2018 było co najmniej 14 transakcji. Tylko w tym roku właściciela zmienią Deutsche Bank Polska (trafi w ręce BZ WBK) i Raiffeisen Polbank (kupi go BGŻ BNP Paribas).

– Konsolidacja banków jest nieunikniona, będzie postępowała. Myślę, że w jeszcze w tym roku kolejny bank w Polsce może trafić na sprzedaż –mówił w kwietniu Michał Gajewski, prezes BZ WBK.

– Przejmowanie i łączenie trwa od kilku lat i wszystkie czynniki, które pchały banki do fuzji, wciąż są aktualne. To głównie niższa od kosztu pozyskania kapitału rentowność kapitałów własnych. Banki starają się więc ją poprawić. Niektóre, widząc, że to się nie uda, wystawiają się na sprzedaż. Inne, widzące potencjał efektów skali i synergii kosztowych, kupują – mówi Kamil Stolarski, analityk Pekao IB.

Dodaje, że niektóre banki mają zbyt małą skalę działania, niedającą możliwości zdobywania rynku: mają słabszą obsługę klientów, nie mogą sobie pozwolić na duże inwestycje w systemy IT i marketing, nie są w stanie dobrze płacić menedżerom wyższego szczebla, drożej się finansują, muszą płacić więcej za depozyty. – To powoduje, że ich oferta jest gorsza i nie pozyskują klientów, tracąc udział w rynku. Koło się zamyka – mówi Stolarski.

Aby wyhamować konsolidację, musiałyby wrócić złote czasy dla sektora, czyli stopy procentowe musiałyby pójść w górę, a wymogi kapitałowe zmaleć, co poprawiłoby ROE. – Wtedy pewnie żaden z zagranicznych graczy nie myślałby o wyjściu z polskiego rynku, który wciąż uważany jest za atrakcyjny – mówi Stolarski. PKB rośnie u nas szybciej niż w Europie Zachodniej, a poziom ubankowienia jest mniejszy. – Na sprzedaż mogą trafiać teraz przede wszystkim małe banki, szczególnie te o niskiej rentowności – dodaje.

Decyzje o sprzedaży mogą wynikać z różnych powodów. Kiedyś dominowały czynniki związane z sytuacją zagranicznych właścicieli. Tak było w przypadku KBC i Kredyt Banku oraz UniCreditu i Pekao. Mieli swoje problemy i mimo że ich polskie banki radziły sobie nieźle i były dobrze skapitalizowane, sprzedali je.

Jednak czasem decyzja o wyjściu z polskiego rynku może być podyktowana zmianą strategii i decyzjami biznesowymi. Przykładem mogą być RBI i Raiffeisen Polbank oraz Nordea i Nordea Bank Polska. Ci zagraniczni gracze sprzedali swoje banki, mimo że nie musieli tego robić. Czasami obie te sytuacje się nakładają się (tak jak było z General Electric i BPH czy Deutsche Bankiem AG i Deutsche Bankiem Polska).

W drugiej dziesiątce wciąż jest kilka banków, które potencjalnie mogą zmienić właściciela, to m.in. Credit Agricole czy Bank Pocztowy. Co jakiś czas pojawiają się plotki, że struktura własnościowa się zmieni. Ale roszady możliwe są także w pierwszej dziesiątce.

Do końca czerwca ma się wyjaśnić, czy Pekao i Alior, których wspólnym głównym właścicielem jest PZU, połączą się czy tylko zacieśnią współpracę. Poza tym niepewna jest sytuacja Getin Noble Banku, który boryka się ze słabymi wynikami.

– Wciąż ma sporo problematycznych kredytów, co nie ułatwia znalezienia nabywcy. Jego niska wycena powoduje, że obecny właściciel prawdopodobnie nie byłby skłonny do sprzedaży. Bilans banku się kurczy i w długim okresie trudno będzie konkurować mu z największymi graczami. To raczej kwestia czasu, kiedy zostanie sprzedany, niż czy do tego dojdzie – mówi jeden z bankowców.

Skutki dla klientów

Większa konsolidacja to mniej banków, a więc mniejsza konkurencja, teoretycznie więc może zmniejszyć się rywalizacja, jakość obsługi, oferty, w górę mogą pójść ceny.

– Efekty konsolidacji banków już widać w ofercie: pojawiają się nowe opłaty, a już istniejące są podnoszone. Ale powodem tego stanu rzeczy nie jest tylko konsolidacja, ale także niższe stopy procentowe i wyższe wymogi kapitałowe obniżające rentowność banków – wskazuje Michał Sobolewski, analityk DM BOŚ.

Dodaje, że jeśli konsolidacja będzie zbyt duża i powstanie kilka banków dominujących, nie tylko mogą w górę pójść ceny czy pogorszyć się oferta, ale także zwiększy się ryzyko problemów w systemie finansowym. Inni eksperci twierdzą, że w pierwszej kolejności pogorszyć się może raczej oferta, niż ceny pójdą w górę.

Zdaniem Stolarskiego z Pekao IB wpływ będzie mniejszy. – Nawet jeśli konsolidacja będzie postępować, to polski sektor będzie daleki od monopolu. Nadal będzie kilka dużych i silnych banków konkurujących ze sobą, więc klienci nie powinni ucierpieć. Nowe obciążenia dla sektora bankowego mają większy wpływ na poziom atrakcyjności depozytów oraz wysokość niektórych opłat i prowizji niż zniknięcie z rynku paru małych banków – przekonuje ekspert Pekao IB.

Co decyduje o łączeniu banków

Polski rynek wciąż jest dość mocno rozproszony pod względem skali i liczby banków – jest mniej skoncentrowany niż większość europejskich. Wyróżnia się pierwsza piątka (PKO BP, Pekao, BZ WBK, ING Bank Śląski, mBank), która ma łącznie blisko 49 proc. udziałów w rynku aktywów, 47 proc. depozytów i 44 proc. kredytów. Utrzymujące się od trzech lat niskie stopy procentowe, rosnące wymogi kapitałowe i regulacyjne, wysoki podatek od aktywów i spore wydatki na systemy informatyczne oraz wyścig na najnowsze rozwiązania w bankowości elektronicznej powodują, że polski sektor się konsoliduje. Większe banki mają niższe koszty finansowania i mogą oferować tańsze, atrakcyjniejsze produkty oraz zdobywać klientów. Są też bardziej efektywne kosztowo, m.in. ze względu na idące w setki milionów wydatki na IT, które są podobne dla dużych i małych banków, te pierwsze są jednak bardziej efektywne, bo koszty rozkładają się na większą liczbę klientów.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL