Banki

Ustawa spreadowa za 9,1 mld zł

Bloomberg
KNF szacuje koszt prezydenckiej ustawy spreadowej na 9,1 mld zł. To kwota prawie dokładnie taka sama, jak podawana jesienią również przez KNF. Koszt ustawy spreadowej bez zmian

Komisja Nadzoru Finansowego szacuje kosz prezydenckiej ustawy spreadowej na 9,1 mld zł, czyli niemal tyle samo ile zakładały szacunki nadzoru podane jesienią.

Komisja Nadzoru Finansowego szacuje koszt wejścia w życie prezydenckiego projektu tzw. ustawy spreadowej na 9,1 mld zł - wynika z analizy KNF, do której dotarł Money.pl i PAP. Nowe wyliczenia to efekt prac KNF, które ruszyły po tym jak pod koniec lutego sejmowa podkomisja, zajmująca się trzema projektami ustaw dotyczących kredytów walutowych, zwróciła się do KNF, aby ta przedstawiła skutki finansowe projektów i metodologię wyliczeń.

Nowe wyliczenia nie odbiegają od tych podanych jesienią. Wtedy Komisja Nadzoru Finansowego ocenia, że łączne koszty jakie banki by poniosły w związku z wejściem w życie tzw. ustawy spreadowej, w takiej formie jaka jest w projekcie, wyniosłyby 9,3 mld zł (to jednak więcej niż zakładały pierwotne szacunki Kancelarii Prezydenta, która jest autorem projektu ustawy, opiewające na 3,6-4 mld zł).

Projekt prezydencki przewiduje, że banki będą musiały zwrócić swoim klientom różnicę między dopuszczalnym spreadem a tym, który w rzeczywistości pobrały. Ustawa ma obejmować umowy kredytu zawarte od 1 lipca 2000 r. do wejścia w życie "ustawy antyspreadowej" (26 sierpnia 2011 r.). Dotyczyć ma konsumentów, a także tych osób prowadzących działalność gospodarczą, które nie dokonywały odpisów podatkowych w związku z kredytami. To jedyne realne ustawowe rozwiązanie dla frankowiczów. Parę tygodni temu prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że nie będzie przymusowego przewalutowania, wskazują na to także kroki NBP. Banki mają samodzielnie i indywidualnie dogadywać się z klientami w sprawie przewalutowań.

Zgodnie z informacją KNF, koszt wejścia w życie poselskiego projektu ustawy "o szczególnych zasadach restrukturyzacji walutowych kredytów mieszkaniowych w związku ze zmianą kursu walut obcych do waluty polskiej" (projekt PO) wyniesie 11,1 mld zł, a ustawy "o restrukturyzacji kredytów denominowanych lub indeksowanych do waluty innej niż waluta polska oraz o wprowadzeniu zakazu udzielania takich kredytów" (projekt Kukiz'15) 52,8 mld zł.

Projekt PO zakłada, że kredytobiorca mógłby ubiegać się w swoim banku o przewalutowanie posiadanego kredytu hipotecznego w walucie obcej, czyli m.in. we frankach. Przewalutowanie miałoby następować po kursie z dnia sporządzenia umowy restrukturyzacyjnej i polegać na wyliczeniu różnicy między wartością kredytu po przewalutowaniu, a kwotą zadłużenia, jaką posiadałby w tym momencie kredytobiorca, gdyby w przeszłości zawarł z bankiem umowę o kredyt w polskich złotych. Bank miał umarzać część tej kwoty. Jeżeli natomiast różnica byłaby wartością ujemną, to nie podlegałaby umorzeniu, ale stanowiła zobowiązanie kredytobiorcy w całości. Z kolei złożony przez klub Kukiz'15 projekt ustawy zakłada, że kredyty w złotówkach i kredyty denominowane w obcych walutach zostaną zrównane, co ma oznaczać potraktowanie kredytów frankowych tak, jakby od początku były kredytami w złotówkach. Ten projekt najmocniej popiera środowisko frankowiczów. Zgodnie z dokumentem KNF, w przypadku wejścia w życie projektu Kukiz'15 cztery banki (spośród 20 badanych) będą posiadały łączny współczynnik kapitałowy poniżej 8 proc.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL