Banki

Brexit nie wywoła exodusu?

Londyńskie centrum finansowe nawet po Brexicie zachowa swój globalny charakter.
123RF
Zapowiedzi banków mówiące o przenoszenie tysięcy etatów z Londynu mogą okazać się tylko środkiem nacisku na brytyjski rząd.

Przed i po brytyjskim referendum w sprawie wyjścia z UE przedstawiciele branży finansowej straszyli, że Brexit doprowadzi do ogromnego exodusu z londyńskiego City. Xavier Rolet, prezes London Stock Exchange Group, ostrzegał, że miasto może stracić nawet 223 tys. etatów w sektorze finansowym i we wspierających go branżach. Firma konsultingowa Oliver Wyman o wiele bardziej konserwatywnie oceniała potencjalne straty na 70 tys. etatów. Agencja Bloomberg wskazuje jednak, że równie dobrze może zostać utracone jedynie kilka tysięcy.

Złudne liczby

Wielkie banki zaczynają już rewidować w dół swoje prognozy dotyczące personelu, jaki przeniosłyby z Londynu za granicę po Brexicie. Przed brexitowym referendum bank Morgan Stanley zapowiadał, że po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE musiałby przenieść 1 tys. pracowników na kontynent. Agencja Bloomberg, powołując się na swoich informatorów, twierdzi, że bank ten uznał jednak, że skończy się na co najwyżej 300. Barclays przeniesie maksymalnie 150 etatów, na co mają wskazywać jego poufne plany. – Jeśli będziemy musieli przenieść część aktywów, zrobimy to. Ale nie wierzymy, że Brexit doprowadzi do dużego odpływu ludzi z Londynu – przekonuje Jes Staley, prezes Barclaysa.

Jamie Dimon, prezes JPMorgan Chase, zapowiadał przed referendum, że po Brexicie jego bank zlikwiduje 4 tys. etatów w Wielkiej Brytanii. W styczniu przyznał jednak, że ta liczba może być dużo mniejsza lub większa – zależnie od wyniku negocjacji o warunkach Brexitu, jakie brytyjski rząd będzie prowadził z UE. A te jeszcze się nawet nie zaczęły.

Część ekspertów wskazuje, że banki i firmy finansowe publicznie straszą wielkimi cięciami etatów Londynie po to, by brytyjski rząd był bardziej zdeterminowany do obrony ich interesów w rozmowach z Brukselą. – Każde lobby biznesowe jest zmotywowane, a im bardziej ponury obraz sytuacji kreśli, tym bardziej prawdopodobne jest, że zostanie potraktowane w specjalny sposób – twierdzi Thomas Sampson, ekonomista z London School of Economics.

Łapanie króliczka

Na ściągnięcie dużej liczby pracowników banków i firm finansowych z Londynu liczy wiele europejskich miast. Paryż sygnalizuje, że może przyjąć 20 tys. finansistów, choć tylko jeden niefrancuski bank (HSBC) kiedykolwiek wspominał, że może przenieść ludzi z Londynu do francuskiej stolicy. Hubertus Vath, dyrektor zarządzający ds. finansów we władzach Frankfurtu nad Menem, twierdzi, że w nadchodzących latach przeniesie się do tego miasta 10 tys. pracowników sektora finansowego w Wielkiej Brytanii. Tymczasem, według danych agencji nieruchomości Savills, w centrum Frankfurtu jest wolnych tylko około 3 tys. mieszkań.

Na przyciągnięcie pracowników firm finansowych z Londynu liczy również Polska.

– W kontekście Brexitu prowadzimy, zarówno Ministerstwo Rozwoju, jak i Ministerstwo Finansów, bardzo wiele rozmów z kilkudziesięcioma firmami. Do końca roku pojawi się ok. 30–35 tys. miejsc pracy, nie tylko z Wysp Brytyjskich i sektora finansowego, ale z szeroko rozumianego sektora usług dla biznesu – mówił pod koniec stycznia wicepremier Mateusz Morawiecki.

Firma inwestycyjna BlackRock rozważała otwarcie Warszawie centrum usług dla biznesu. Ostatecznie jednak w styczniu uruchomiła je na Węgrzech, gdzie zatrudniła 500 ludzi. Przedstawiciele banku JPMorgan odwiedzali zaś Warszawę, Kraków i Wrocław, a dziennik „Handelsblatt" donosił w styczniu, że Goldman Sachs może przenieść do Warszawy dział back-office z Londynu.

Źródło: Rzeczpospolita
UKRYJ KOMENTARZE KOMENTARZE RP.PL KOMENTARZE FACEBOOK

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL