Archeologia

Lodowiec zwraca zabytki

Pixabay
Miecz wikinga, znaleziony w Norwegii, zdumiewa naukowców znakomitym stanem zachowania.

Wprawdzie nie lśni aż tak jak legendarny Excalibur mitycznego króla Artura, ale i tak zadziwia specjalistów niezwykłe małym stopniem zniszczenia. Mierzy 92,8 cm, aktualnie zajmują się nim konserwatorzy w laboratoriach Muzeum w Oslo.

Odkryli go przypadkiem, pod koniec września tego roku, dwaj myśliwi polujący na renifery, w skalistym terenie, na wysokości 1650 m n.p.m., w regionie Oppland. Nie wiadomo, skąd wzięła się tam ta broń. Być może zgubił ją jej posiadacz, na przykład w czasie polowania w zamieci śnieżnej. Rękojeść była częściowo zanurzona w rumowisku skalnym, cała głownia, czyli ostrze, wystawała z niego.

Nie zardzewiał

Miecz wyłonił się z powodu ocieplenia klimatycznego. Zjawisko to w ostatnich latach powoduje w górzystych regionach Norwegii topnienie pokrywy śnieżnej i lodowej.

Według wstępnych ustaleń zabytek ten powstał między 800 a 950 rokiem. Ponad tysiąc lat stykał się z lodem i śniegiem, a jednak zniszczeniu uległa tylko wykładzina rękojeści, zapewne drewniana lub skórzana, natomiast na ostrzu niemal nie widać śladów rdzy.

Dr Vegard A. Vike z Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu w Bergen odkrył na głowni miecza ślady porostów z gatunku Rhizocarpon geographicum, ich roczny przyrost jest minimalny, rzędu pół milimetra, a to oznacza, że miecz zetknął się z powietrzem niedawno, dopiero wtedy, gdy stopniał lód i śnieg.

– Analiza wykazała także, że nigdy nie był zagłębiony w ziemi, w glebie – nie ma jej w rumowisku skalnym, dlatego metal w zasadzie nie korodował, żelazo nie stykało się z tlenem przez ponad tysiąc lat – wyjaśnia dr Atle Nesje z uniwersytetu w Bergen.

Owocna dekada

W Norwegii w ciągu minionej dekady, od 2006 roku, spod lodu wyłoniło się w 40 miejscach około 2 tys. zabytkowych przedmiotów. Są to łuki, strzały, skórzane rękawice i buty. Niektóre z nich przebywały w gigantycznej naturalnej zamrażarce setki i tysiące lat, najstarsze pochodzą z epoki brązu, z II tysiąclecia przed Chrystusem.

W czasach prehistorycznych górzyste tereny Norwegii były znakomitym miejscem do polowań na renifery. Zwierzęta te chroniły się tam w porze letniej przed nękającymi je muchami. Prehistoryczni myśliwi, polując na renifery, niekiedy gubili rozmaite sprzęty, przez tysiące lat uzbierało się tego dużo.

Klimatolodzy szacują, że jeszcze przed końcem bieżącego stulecia lodowce południowej Norwegii znikną całkowicie. Ale zanim to nastąpi, naukowcy są zachwyceni tym zjawiskiem, do końca XXI wieku będą mieli nadzwyczajne żniwo.

Cofający się lodowiec stworzył niedawno archeologom w Kanadzie niepowtarzalną szansę. Na gołej, jeszcze nieporośniętej ziemi, na której jeszcze niedawno był lodowiec, widać jak na dłoni broń pozostawioną przez prehistorycznych łowców. Jeśli nie zabiorą jej badacze, stratują ją stada karibu, a szczątki znikną pod trawą, jaka wkrótce porośnie polodowcowe tereny.

Roztargnieni myśliwi

To wydarzenie, niezwykle szczęśliwe dla badaczy pradziejów, miało miejsce w północno-zachodniej części Kanady, w łańcuchu górskim Mackenzie w regionie Jukon. Spod lodu wyłoniły się drewniane strzały do łuku z krzemiennymi grotami, drewniane oszczepy i kościane miotacze sprawiające, że myśliwy polujący na karibu posyłał oszczep dalej i celniej.

Wśród znalezisk są między innymi: miotacz sprzed 2400 lat, sidła sprzed tysiąca lat na drobne zwierzęta futerkowe – wiewiórki, kuny, krzemienne grociki strzał wykonane około 850 lat temu.

Te podstawowe myśliwskie narzędzia przetrwały na przedpolu lodowca, w regionie, w którym stada karibu gromadziły się w lecie, aby uniknąć zbyt wysokich – jak dla nich – temperatur i dokuczliwych, kłujących owadów. Prehistoryczni myśliwi korzystali z takich okresowych zgromadzeń zwierzyny.

Podobny przypadek miał miejsce w tym regionie, dwie dekady temu. Na terenie odsłoniętym przez topniejący lodowiec współcześni znaleźli krzemienny grot strzały. Przeprowadzone tam badania wykazały, że przedmiot ten liczy 4300 lat.

Te dwa przypadki skłoniły kanadyjskich archeologów do podjęcia poszukiwań w tym rejonie na dużą skalę. Cofający się lodowiec stwarza niepowtarzalną okazję.

Bezcenne odchody

Razem z kanadyjskimi archeologami pracować będą biolodzy. Zbadają odchody pozostawione przez karibu przed setkami i tysiącami lat. Dadzą one obraz szaty roślinnej w minionym okresie, można go będzie porównać z obecną florą tego regionu i stwierdzić, czy i jakie nastąpiły zmiany. Planowane są również badania DNA starożytnych karibu. Na tej podstawie kanadyjscy naukowcy chcą stwierdzić, jakie jest pochodzenie tych zwierząt, jaki jest stopień ich pokrewieństwa z azjatyckimi reniferami i jak przebiegały szlaki ich wędrówek w pradziejach.

Mroczna przeszłość Alp

Globalne zmiany klimatyczne powodują, że także we włoskich Alpach cofające się lodowce odkrywając ślady zapomnianej historii tego regionu.

W Peio, małej miejscowości leżącej na północy Włoch, odnaleziono zmumifikowane ciała dwóch żólnierzy austriackich z czasów I wojny światowej oraz skrzynki z amunicją, karabiny, a nawet wybudowaną w pobliżu skalistego szczytu Punta Linke, stację kolejki linowej i 30-metrowy tunel idący pod szczytem.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL