Płetwonurkowie poszukują okrętu cesarza Kaliguli

aktualizacja: 25.07.2017, 16:52
Foto: Pixabay

7 kwietnia tego roku włoscy płetwonurkowie rozpoczęli poszukiwania na dnie niewielkiego jeziora

REDAKCJA POLECA
05.08.2017
Norwegia: Znaleziono drozda sprzed 4 tys. lat
02.08.2017
Zaginiona „bałtycka Atlantyda”
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Nemi zatopionego w nim ogromnego okrętu cesarza Kaliguli. Jezioro położone jest ok. 30 km na południowy wschód od Rzymu. Akwen ten znajduje się na terenie dawnego krateru wulkanicznego. Lokalizację statku utrzymywano początkowo w tajemnicy w obawie przed rabusiami. Szczątki okrętu usiłowali odnaleźć zawodowi płetwonurkowie z włoskiej Straży Wybrzeża oraz z Korpusu Karabinierów.

Celem ekspedycji jest odnalezienie wraku sprzed dwóch tysiącleci, zbudowanego dla rzymskiego władcy. Gaius Iulius Caesar Germanicus (12–41 rok n.e.) był następcą cesarza Tyberiusza i panował od 37 r. Zwano go Kaligulą. Badacze uznali go za psychopatę, który swoje siostry zmuszał do prostytuowania się, a konia mianował konsulem. Podczas krótkiego panowania zdążył zasłużyć sobie na miano potwora, jak nazwał go historyk rzymski Swetoniusz.

Kaligula wydał rozkaz zbudowania trzech ogromnych jak na tę epokę okrętów, prawdziwych pływających pałaców. Urządzał na nich orgiastyczne przyjęcia i spektakle. Okręty te wydawały się tym bardziej imponujące, że stacjonowały na bardzo niewielkim akwenie o powierzchni zaledwie 1,7 km kw. Obecnie znajduje się tam kąpielisko.

Poszukiwania wraku prowadzi 15 płetwonurków. Dysponują najnowocześniejszym sprzętem, między innymi sonarem bocznym. Do niedawna echosondy nie potrafiły odwzorować podwodnej rzeczywistości w sposób fotograficzny – drzewo na monitorze nie przypominało drzewa – i tylko doświadczeni operatorzy potrafili dobrze odczytywać uzyskany obraz. Teraz echosondy (sonary) uzyskały funkcję, dzięki której można oglądać podwodny świat w bardziej realistycznej formie. Wrak statku wreszcie wygląda jak wrak.

Historycy dowiedli, że Kaligula, zlecając budowę „pałaców na wodzie", wzorował się na przepychu hellenistycznych władców Syrakuz i Ptolemeuszy z Egiptu. Natomiast nie udało się ustalić, dlaczego władca nakazał ulokowanie gigantycznych jednostek na jeziorze Nemi, było to przecież wbrew podstawowym zasadom żeglugi.

Poza tym jezioro uważano za święte, pływanie po nim nawet małymi łódkami traktowano jako obrazę boską. Czy cesarzowi chodziło o przekroczenie jeszcze jednej granicy?

Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE